Czuwaj

12/1998

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
 Okładka

OD REDAKTORA

I powoli nadchodzi koniec roku. Nie był on łatwy (warto spojrzeć na mojego "Wężyka"), ale bilans na pewno wyszedł nam na plus. Pisze o tym druhna Jadwiga Skiba. Warto zapoznać się z tym materiałem. Bo tak już jest, że w natłoku zdarzeń nie stać nas czasem na spokojną refleksję, nie stać nas w drużynach, szczepach i hufcach na spojrzenie wstecz i stwierdzenie: - Ależ wykonaliśmy kawał znakomitej roboty.

KAŻDY z nas w najbliższych dniach, tak z okazji Bożego Narodzenia, jak i Nowego Roku, sporządzi własny raport ze zrealizowanych zadań, z przeprowadzonych zbiórek, z akcji, imprez, rajdów i festiwali. Za naszą pracę nie otrzymujemy gratyfikacji, ale każdy z nas powie: - Warto było.

I, zauważcie, trwa to już od prawie dziewięćdziesięciu lat! Przed nami kolejne lata harcerskiej przygody i harcerskiej służby. Oby jeszcze lepsze niż te, które minęły.

DZIŚ w numerze (czy zauważyliście, że jest on nieco grubszy niż zazwyczaj, ale mieliśmy bardzo dużo materiałów) dwa teksty o nietypowym dla "Czuwaj" charakterze. Jeden o Przyrzeczeniu Harcerskim, drugi o kształceniu drużynowych zuchowych. Dlaczego specjalnie zwracam uwagę na te dwa artykuły? Zawierają one więcej niż to w naszym piśmie bywa, porad o charakterze wprost metodycznym. Czy przystoi, by poważne (zazwyczaj) pismo, jakim jesteśmy, publikowało materiały bliższe "Zuchowym Wieściom" lub "Propozycjom"? (A ten o Przyrzeczeniu na dodatek jeszcze w pewnym momencie mocno dyskusyjny). Stwierdziliśmy jednak w redakcji, że oba warto u nas wydrukować. Może dlatego, że o niektórych formach pracy tu i ówdzie po prostu zapominamy. Może dlatego, że czasem nawet ci, którzy przez wiele lat nosili pod krzyżami biało-czerwone podkładki, powinni przeczytać nasze proste traktaty o codziennej robocie. To się przydaje!

GDY kwalifikuję jakiś wasz list do druku, zawsze zadaję sobie pytanie, czy jako zwykły instruktor ZHP chciałbym dany tekst przeczytać w naszej gazecie. To jest podstawowe kryterium. Uważam, że w tym numerze nie tylko te dwa listy są dla nas wszystkich ciekawe i ważne.

NIEKTÓRZY czytują "Wężyka". Jak zwykle jest raz lepszy, raz gorszy. Ten sprzed dwóch miesięcy wzbudził większe zainteresowanie niż zwykle. Odebrałem kilka telefonów. Na korytarzu w Głównej Kwaterze zadano mi kilka razy to samo pytanie: - Czy ty naprawdę musiałeś zaatakować druhnę... i tu padało imię. Otóż tych druhen, o które mnie pytaliście, nie atakowałem. W jednym przypadku nawet mocno się zdziwiłem, że ktoś mógłby o pewnej sympatycznej blondynce pomyśleć, iż nie czyta uważnie "Czuwaj". Prawdziwe nożyce do tej pory się nie odezwały. Być może październikowy numer "Czuwaj" nadal leży u ślicznej druhny w biurku...

ALE bądźmy optymistami. Zbliża się nowy rok. Na pewno będzie lepszy! Dla tej druhny też.

Adam Czetwertyński



 Generuje GazEla