Czuwaj

12/1998

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Łańcuch pomocy

W piątek, 4 września, wybrałem się do Katowic na coroczną uroczystość w parku Kościuszki pod Wieżą Spadochronową. We wrześniu 1939 roku poległa tam duża grupa harcerzy. Jak co roku pod wieżą stawiło się wiele drużyn harcerskich.

NIESPODZIEWANIE w czasie polowej mszy świętej zasłabłem. Mam 68 lat, jestem po dwóch zawałach, jednak systematycznie przyjmuję lekarstwa i do tej pory czułem się dobrze.

STOJĄCA obok mnie druhna hm. Krystyna Heska-Kwaśniewicz zaproponowała, że odwiezie mnie do Dąbrowy, ale w tej samej chwili znalazł się przy mnie harcerz-sanitariusz Adrian Siatkowski z 19 DH "Sagitarius" w Tychach, który fachowo udzielił mi pierwszej pomocy. Podszedł też do nas cywil, który przedstawił się jako lekarz. Po chwili usłyszałem sygnał nadjeżdżającej karetki pogotowia ratunkowego. To sanitariusz wezwał ją telefonem komórkowym.

TERAZ zaopiekowała się mną lekarka pogotowia pani dr Magdalena Biernacka. Gdy jechaliśmy do szpitala w Janowie, opowiedziała mi, że wywodzi się z rodziny harcerskiej. Jej babcia była harcerką, a babci dwaj bracia Wiktor i Kazimierz Srokowscy jeszcze przed I wojną światową działali

W Drużynie im. Dionizego Czachowskiego w Dąbrowie Górniczej. Harcerski Krąg Seniorów "Razem-70", do którego należę, kontynuuje tradycje tej drużyny.

W szpitalu w Janowie przejął mnie dr Bogdan Stanisław Kubik. Kiedy zobaczył miniaturkę mojego krzyża harcerskiego, powiedział, że też był harcerzem.

GDY analizuję całe to wydarzenie, stwierdzam, że wokół mnie zawiązał się harcerski łańcuch pomocy, że na harcerzy zawsze można liczyć, nie zawiodą.

WSZYSTKIM, którzy tak wspaniale zaopiekowali się mną i udzielili pomocy, tą droga składam serdeczne harcerskie podziękowania.

pwd. Jerzy Maciejewski

Dąbrowa Górnicza



 Generuje GazEla