Czuwaj

12/1998

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Harcerstwo - docenianie człowieka

W kącie choinka się jarzy,
Cicho dźwięczy kolęda,
Tyle radości na twarzach -
Pamiętaj, tak pachną Święta...

NAJBARDZIEJ polska tradycja, wiążąca nas wszystkich... Może najpiękniejsza chwila roku. Chyba równie ważna dla wierzących, poszukujących, a i dla niewierzących. Pewnie dlatego, że tak bardzo rodzinna. Kojarząca się z tym, co najpiękniejsze w dzieciństwie - ciepłem, serdecznością, oczekiwaniem na coś dobrego, co na pewno zaraz do nas przyjdzie. Jeden z niewielu momentów, w których przestajemy być nowoczesnymi Europejczykami, żyjącymi w wieku podboju kosmosu i Internetu, w których wracamy do wiejskich tradycji, próbujemy odtworzyć soplicowską atmosferę.

TRADYCJA ta, mimo że przeróżnie celebrowana, dla wszystkich ma takie samo znaczenie - radosnej uroczystości podkreślającej więzi międzyludzkie. Także w harcerstwie - bez względu na to, czy dzielimy się opłatkiem w samo południe, przy herbacie i biszkoptach, czy wieczorem, w świetle świec, wokół stołu pełnego regionalnych przysmaków. Tuż przed Świętami lub zaraz po Nowym Roku spotykają się drużyny, kręgi instruktorskie, instruktorzy komend, żeby przez chwilę choć pobyć ze sobą.

OCZYWIŚCIE nie obywa się bez eksperymentów. Pewien drużynowy został zaskoczony przez swoich harcerzy starszych, którzy się na niego przy opłatku... obrazili. Za co? Za to, że zabronił składać sobie życzenia - każdy każdemu. Uważał, że wystarczą życzenia ogólne, wyrażone przez "głowę rodziny", a poza tym nie chciał przeciągać spotkania. To zdarzenie nasuwa różne refleksje... Czy mieli się o co obrażać? Chyba tak - odebrano im oczekiwaną możliwość szczerej rozmowy.

GDY się człowiek zastanowi, to nawet w harcerstwie ma niewiele innych okazji, żeby kogoś przeprosić, komuś podziękować, żeby usłyszeć coś o sobie, za co go cenią, czym ludzi denerwuje. Takie składanie życzeń wiele mówi o naszej pozycji w grupie, o zadomowieniu się w niej poszczególnych osób. Oczywiście nie wszyscy tak traktują spotkania opłatkowe, zresztą nie wszystkie mają taki charakter. Ale po tych bardziej oficjalnych chyba nikt się nie spodziewa niczego szczególnego...

BIORĄC pod uwagę miejsce, jakie w harcerstwie zajmują samorealizacja, demokracja, podsumowywanie wykonanych zadań, system prób i odznak, zaskakujący jest ten niedosyt oceniania - nas przez innych. Problemy mamy zwłaszcza z wyrażaniem opinii pozytywnych. Krytyka jakoś łatwiej przychodzi, szczególnie wtedy, gdy jest już za późno na naprawienie błędów. Tymczasem jedynym skutecznym sposobem na otrzymanie pochwały często jest... samoocena. Gorzej mają ci, którym kompleksy wobec mistrzów nie pozwalają docenić swojej własnej pracy. Może skoro nikt nie chwali, nie mówi, że to, co robię, jest dobre, to znaczy, że jeszcze mi dużo brakuje?

KIEDYŚ taką możliwość dawały "szare godziny", których forma zależała od drużyny czy kręgu, ale zawsze były ważnym momentem "sprzątania" w grupie, a także momentem zacieśniania więzi.

JEDNAK ta forma wymaga czasu, doświadczenia prowadzących i dojrzałości wszystkich uczestniczących. Niestety, choroba współczesności - wieczny pośpiech - utrudnia przeprowadzanie takich spotkań. Nawet komisje stopni ostatnio "złagodniały" i zdarza się, że dokumentacja i podsumowania prób harcmistrzowskich udowadniające, że kandydat się wykazał, robione są sobie a muzom, bo "przecież jak ktoś się tak napracował, to nie będziemy się czepiać, a że wszyscy się śpieszą, to żeby nie przedłużać...". I jak się tu komuś pochwalić?

A więc, druhno i druhu, jeśli jesteś czyimkolwiek szefem, nieważne - zastępu, drużyny, hufca czy jeszcze wyżej, zrób przy tej grudniowej okazji mały rachunek sumienia. Czy dziękujesz, czy umiesz dziękować? W sklepie, na ulicy, w domu, w pracy, na zbiórce, na obozie? Za podany przedmiot, drobną przysługę, wykonanie polecenia czy zadania, za rzeczy wielkie i przede wszystkim za rzeczy małe. A wszystkie przecież godne tego jednego małego słowa... Dalej, czy umiesz oceniać - współpracowników, podwładnych, szefów (ich też - naprawdę!). Jak często to robisz? Czy w porę? Czy nie jest tak (uwaga - rodzice i nauczyciele!), że łatwiej krytykujesz niż chwalisz? Czy nie jest tak, że co się udało w zespole - to głównie twoja zasługa, a co nie wyszło - to wina bliźnich? Wreszcie, czy naprawdę wykorzystałaś lub wykorzystałeś wszystkie możliwości, by twoi podwładni czuli się docenieni za swoją pracę? Czy zauważasz czyjś wysiłek, zaangażowanie, sukcesy. Czy w ogóle uważasz to za ważne? Ile wkładasz w to starania i wysiłku? To jasne, że nie każdego stać na kosztowny prezent, nie każdy może skutecznie występować o odznaczenia państwowe czy związkowe. Ale mały upominek, pamiątkowy adres, dyplom, publiczne wyrażenie uznania czy nawet uścisk ręki - to naprawdę niewiele kosztuje.

A przecież tak bardzo jest ważne. Przecież świetnie to wiesz po sobie, druhno, druhu... Prawda?

I jeszcze jedno - nie czekaj na "lepszą okazję". Nie wiedzieć czemu utarło się, że dziękuje się za pracę tylko przy wielkich okazjach, takich jak zjazd, rocznica, ostatni wieczór... A czasem podziękowania nie w porę nie satysfakcjonują, czasem można przegapić ważniejszą, choć mniej oficjalną chwilę. Czasami czeka się z tym właśnie na spotkanie świąteczne, a tu sprawy domowe czy głupi przypadek nie pozwolą przybyć bohaterowi i co...? Jedyna w roku okazja przepadła! Pech? A może błąd w założeniach?

MY z tym nie będziemy czekać. Zatem gdy przyjdzie ci, druhno i druhu, stawać w harcerskim kręgu z braćmi i siostrami na waszym, oczywiście najpiękniejszym, opłatkowym spotkaniu, gdy namacalnie poczujesz atmosferę braterstwa i przyjaźni i tak bardzo zechcesz pozostać już na zawsze dobrym, gdy już wypowiesz wiele słów ciepłych, które wtedy przecież naprawdę padają szczerze, gdy usłyszysz tak wiele nie zdawkowych, a serdecznych życzeń, wtedy... przypomnij sobie też życzenia, które teraz bardzo z serca ci składamy. By wszystko, co czynisz - 

  • było mądrze pomyślane i z sercem wykonane,
  • było na tyle realne do wykonania, że będziesz w stanie dzieło nie tylko zacząć, ale i skończyć,
  • było na tyle trudne, by zrobienie tego sprawiało ci autentyczną satysfakcję,
  • było takie, że nie będziesz się bał nawet krytycznej oceny podwładnych, współpracowników i szefów.

BY twoje dzieło zostało zauważone i docenione, że - jeśli nawet nie doczekasz się werbalnego "dziękuję", nie mówiąc już o "medalach" - dostrzeżesz najpiękniejsze z podziękowań w blasku oczu dzieci - twoich zuchów, twoich harcerzy, skupionych wokół żarzącej się lampkami choinki czy kominkowej świecy...

hm. Jarosław Balon

hm. Anita Regucka-Kwaśnik



 Generuje GazEla