Czuwaj

12/1998

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
dolnośląska chorgiew ZHP

Jak się w Dolnośląskiej szkoli zucholi...

W kalendarzu zajęć wielu drużynowych i przybocznych zuchowych Chorągwi Dolnośląskiej od lat wpisane są trzy "obowiązkowe" spotkania rocznie: dwie konferencje kadry zuchowej (październik i luty bądź marzec) oraz Instruktorów Zuchowych Spotkania z Druhną Nutką (styczeń). Dawniej konferencje odbywały się w ośrodku harcerskim w Sobótce, jednak liczba chętnych zmobilizowała nas do przeniesienia imprezy do wrocławskich szkół - dojechać łatwiej i miejsca nielimitowane.

W dn. 23-25.10.1998 r. odbyła się kolejna konferencja. Po warsztatach na temat kolonii zuchowej, teatru, pląsu i piosenki nadszedł czas na "Olimpijskie zmagania", czyli jak prawidłowo w pracy z zuchami stosować gry i ćwiczenia. Ale...

zanim do tego doszło

RADA Instruktorów Zuchowych Dolnośląskiej Chorągwi ZHP spędziła razem wiele godzin. Trzeba było przewertować dostępną literaturę, by podsunąć młodym drużynowym pomysły jak najświeższe i najbardziej oryginalne. Dotarliśmy do wydawnictw niekoniecznie zuchowych - te znajdowały się przecież w biblioteczkach potencjalnych uczestników. Skarbnicą pomysłów okazały się m.in. książki: 400 gier i zabaw, Jeszcze 200 gier i zabaw autorstwa Wayne Rica i Mike Yaconelli, Grupa bawi się i pracuje (wyd. UNUS). Przydały się również doświadczenia z "Kursu wstępnego pedagogiki zabawy" prowadzonego przez Klanzę. W literaturze zuchowej poszukiwaliśmy elementów niezbędnych do stworzenia obrzędowości "Olimpijskich zmagań" i już zaproszenia na konferencję pojechały do hufców, a Rada nadal pracowała: trzeba było przecież wydrukować materiały programowe, by repertuar po konferencji nie poszedł w niepamięć. Ruszyła produkcja "firmowych" koszulek, medali, znicza, flagi olimpijskiej. Gromadziliśmy sprzęt sportowy i robiliśmy niezbędne zakupy. Do przyjazdu uczestników wszystko musi być przecież dopięte na ostatni guzik

nie można dać się zaskoczyć...

...NO, chyba że zaskoczenie wszystkich wywoła przewodniczący MKOl-u (szef Rady - hm. Marek Strochmiałek) biegnący z pochodnią i rozpalający olimpijski znicz. Bo właśnie w ten spektakularny sposób, zaraz po przemarszu ekip sportowców z sześciu państw (w wykonanych własnoręcznie strojach) rozpoczęła się olimpiada. Flaga z kółkami w pięciu barwach powędrowała ku górze przy dźwiękach hymnu "Zuchy sportowcy" i już można było rozpocząć zuchowy trening.

PRZECIEŻ przed olimpiadą trzeba się rozgrzać! Sportowcy rozeszli się w cztery miejsca "stadionu", by wziąć udział w warsztatach gier i ćwiczeń: ruchowych, do sprawności, umysłowych i mimicznych. Tu, w mniejszych grupach, był czas, by ponaciągać mięśnie, potrudzić mózgi, poćwiczyć zmysły i pomodelować ciało - a to wszystko w sprawnościowych formułach. Właśnie w czasie treningu instruktorzy Rady podpowiadali, w jakich sytuacjach i jak długo stosować gry i ćwiczenia, zwracali uwagę na ich bezpieczny przebieg oraz wskazywali, co dane ćwiczenia rozwijają. Nie sposób przytoczyć repertuaru czterogodzinnych warsztatów, jednak dobiegające z różnych zakątków korytarzy salwy śmiechu i okrzyki świadczyły, że gry te były atrakcyjne i nowe.

"Hej, my zuchy sportowcy, rekord musi być nasz"

BO właśnie rozpoczęła się olimpiada. Ponieważ wszyscy sportowcy złożyli ślubowanie fair play, więc w iście olimpijskim duchu rozpoczęła się walka o medale. Lecz obserwator nie dojrzałby tradycyjnych dyscyplin - te nasze zuchy znają z zajęć wf. Jeśli już trzeba było biegać - to jako wieloosobowy smok z ogonem albo w gazetowych bucikach. Skakanie? To przez kabel i oczywiście całą reprezentacją kraju. To może popływamy? "Rekinek" w ciągu 20 sekund potrafił pod klanzowską chustę wciągnąć 10 "rybek".Ponieważ uczestników konferencji było około 70, więc zawody odbywały się równocześnie na dwóch "stadionach" i po dziesięciu konkurencjach nastąpiła zmiana. Wreszcie, mocno zmęczeni

zakończyliśmy olimpiadę

WRĘCZENIEM medali i dyplomów. Swoją drogą, warto wspomnieć o naszych medalach - stare numerki z szatni, owinięte srebrną folią z cyferkami dla ekip z podium i uśmiechniętymi buźkami dla pozostałych uczestników olimpiady. Atmosfery, jaka zapanowała, gdy w ciemności rozświetlanej tylko zniczem olimpijskim, śpiewaliśmy wraz z F. Mercurym "We are the champions", domyślacie się sami. Ważne, że każdy uczestnik miał już w zanadrzu gotowy do uzupełnienia i przerabiania scenariusz zuchowej olimpiady, ale gdy gasł znicz, rozpoczęła się równie ważna część konferencji. Na naszych spotkaniach zawsze jest tak, że pierwszej nocy panuje bezwzględna cisza, wszak na drugi dzień zajęcia - trzeba być przytomnym! Jednak sobotni wieczór, zwłaszcza że dłuższy o godzinę, to czas, by porozmawiać, nauczyć się nowej piosenki czy pląsu, umówić się z drużynowym gromady z innego hufca na wspólny wyjazd czy odwiedziny. Właśnie ta sobotnio-niedzielna noc owocuje wieloma przyjaźniami. Wtedy ktoś się żali, że ma kłopoty z rodzicami zuchów, że nie ma znaczków sprawności, ktoś bardziej doświadczony podpowiada. Ogląda się zdjęcia, chwali sukcesami, komentuje poprzednie imprezy.

SAMA wychowywałam się i nadal wychowuję na naszych chorągwianych spotkaniach. Dzięki temu wiem, do kogo skrobnąć czy zadzwonić, gdy potrzebna jest pomoc - my się po prostu znamy! Na tych trzech stałych spotkaniach w roku drużynowy gromady

ładuje swój akumulator

DO niełatwej pracy z zuchami. Na podobnych tej konferencjach wyłaniają się ludzie, którzy potem prowadzą duże imprezy zuchowe - festiwale, zloty Chorągwi, Wyprawy Polarne... owocem konferencji jest rozchwytywany "Pląsowniczek".

NA naszej konferencji dyplomy ukończenia kursu drużynowych gromad zuchowych otrzymali uczestnicy letniego szkolenia w Pobierowie. Gościliśmy też druhnę zastępczynię komendanta Chorągwi hm. Dorotę Kołakowską, znanego przede wszystkim z "Zuchowych Wieści" hm. Sławka Rudzińskiego - kierownika Wydziału Zuchowego GK ZHP, członka RN ZHP hm. Krzysztofa Kaczmarka, komendanta Hufca Wrocław Stare Miasto hm. Krzysztofa Kołodziejczyka.

RÓWNIEŻ do nich można było zwrócić się z pytaniami i prośbami, by czas spędzony na pracy z gromadami w hufcach był wykorzystany jak najlepiej aż do stycznia, kiedy to, w znacznie szerszym gronie, spotkamy się w Świdnicy na Instruktorów Zuchowych Spotkaniach z Druhną Nutką.

pwd. Justyna Gachowska

Rada Instruktorów Zuchowych

Dolnośląskiej Chorągwi ZHP

Hufiec Oława



 Generuje GazEla