Czuwaj

12/1998

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Smutno

POD koniec roku zawsze podsumowujemy minione dwanaście miesięcy, staramy się pokazać, co dobrego udało nam się w tym czasie dokonać, życzymy też sobie, aby zbliżający się rok był lepszy od poprzedniego. Tak się dzieje w rodzinach, w zakładach pracy, w drużynach harcerskich... Jaki więc był ten rok? Jaki szykuje nam się następny?

JAKI był? Nerwowy. Aktualna władza postanowiła podkopywać egzystencję Związku Harcerstwa Polskiego i choć efektów tej żmudnej pracy na pozór nie widać, to "sukcesów" na tym polu władza ma już kilka.

ROZMAWIAM z sympatyczną komendantką hufca. Opowiada o minionym lecie, o młodej kadrze, o znakomitych sponsorach. I w którymś momencie z pewnym zażenowaniem mówi:

- Wiesz, ale na wsi wcale u nas harcerstwo się nie rozwija. Mam w hufcu świetną instruktorkę-nauczycielkę, od wielu lat drużynową zuchów. Przyszła niedawno do mnie i powiedziała, że dalej gromady prowadzić nie będzie. Uznawana jest przez grono pedagogiczne i dyrekcję za nieszkodliwą wariatkę. Bo pracy społecznej nikt już w tej szkole nie ceni. A więc nie będzie się wśród kolegów-pedagogów wyróżniać, działać będzie tylko w hufcu, aby nikogo w szkole nie drażnić.

TA sytuacja nie bierze się znikąd. Wystarczy jedno zdanie powiedziane dyrektorom przez kuratorów, dwa uśmiechy politowania w trakcie rozmowy w pokoju nauczycielskim... Smutno.

HM. Włodek Zielicz - warszawski nauczyciel - w obszernym artykule w "Trybunie" na temat reformy szkolnej, wspomina także Związek Harcerstwa Polskiego: "...po rugach personalnych osób podejrzanych o skażenie ZHP, czyli byłych i aktualnych harcerskich instruktorów, z MEN i okolic, uznałem, że pijana małpa z brzytwą jest w porównaniu z obecnymi włodarzami gmachu przy al. Szucha 25 miłym, sympatycznym, odpowiedzialnym i przewidywalnym zwierzęciem".

OWEGO skażenia ZHP Włodek nie wyssał z palca. Dziś, jeżeli któremuś z instruktorów zaproponowano by pracę w ministerstwie, lepiej, by się nie przyznawał do przynależności do naszej organizacji. Czy to jest normalna sytuacja? Czy nie powinno być nam smutno? Oj, tak, nawet bardzo.

W dzisiejszym numerze "Czuwaj" publikujemy wyjątki z listu Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej. Rzecznik przyznał nam rację. Byliśmy jako organizacja dyskryminowani przez MEN, rzecznik liczy, że w przyszłym roku sytuacja taka się nie powtórzy. My jako Związek jesteśmy usatysfakcjonowani. I co, myślicie, że cokolwiek w myśleniu MEN-u się zmieni? Myślicie, że w roku 1999 przestaniemy być dyskryminowani? Żarty, kochani, żarty. MEN (przy pomocy pana ministra Kapery, odpowiedzialnego w naszym kraju za los rodzin polskich, kobiet i dzieci) postąpi po swojemu. Przekonacie się o tym na wiosnę. Praworządność w Polsce istnieje, ale nie dotyczy ona wszystkich. Smutno.

Adam Czetwertyński



 Generuje GazEla