Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Czy da się opisać to spotkanie

NIE ulega wątpliwości, że dla każdego harcerza, pragnącego żyć zgodnie z Przyrzeczeniem Harcerskim, uczestnictwo we mszy świętej odprawianej przez papieża-Polaka jest wielkim przeżyciem. My - harcerze z Hufca Białystok - mieliśmy możliwość spotkać się z Ojcem Świętym dwukrotnie.

W Ełku, podczas mszy świętej z homilią, oraz w Drohiczynie, w czasie ekumenicznej liturgii słowa. Do tego wielkiego spotkania przygotowywaliśmy się już od dawna, zarówno w sferze duchowej, jak i od strony organizacyjnej. Były więc zbiórki w drużynach dotyczące Jana Pawła II, spotkania wszystkich uczestników Białej Służby, w czasie których spotkaliśmy się z policjantem oraz doskonaliliśmy swe umiejętności z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Aż nadszedł oczekiwany czas.

7 czerwca - poniedziałek. W upalny poranek, po błogosławieństwie udzielonym nam przez metropolitę białostockiego ks. abp. Stanisława Szymeckiego, ponad 600-osobową kolumną pomaszerowaliśmy na dworzec PKP, skąd wyruszyliśmy do Ełku. W drodze ochłodził nas deszcz, który wpadał do wagonu przez nie domykające się okna. Następny przemarsz, tym razem przez Ełk - udajemy się na miejsce zakwaterowania. Mieszkańcy miasta witają nas z sympatią

8 czerwca - wtorek. Dzień, na który czekaliśmy od bardzo dawna. Przywitaliśmy go radośni, aczkolwiek nieco niewyspani. Zmęczenie spowodowane było nie tyle brakiem czasu na sen (tego było pod dostatkiem, miejscowi ludzie zapewniali, że w Ełku śpi się wydajniej i 4 godziny snu z pewnością wszystkim wystarczą), co wielkim podekscytowaniem, przez które większość z nas nie zmrużyła nawet oka. Na plac celebry udaliśmy się wraz ze wschodem słońca. Wierni dopiero zaczynali się schodzić, więc mogliśmy przyjrzeć się ołtarzowi. Dominował kolor niebieski i żółty. Cała budowla ustawiona została nad wodą.

GDY nadeszła godzina zero i Jan Paweł II zbliżał się swoim papamobilem, chyba w niejednej głowie zrodziło się pytanie: czy da się opisać to spotkanie, używając słów zawartych w słownikach, tak aby oddać całe piękno płynące z możliwości przebywania w niedalekiej odległości do jednej z najważniejszych osób tego świata?

W homilii papież mówił o potrzebie pomocy bliźnim i opuszczonym. Słowa te mają szczególny sens dla harcerzy. Ojciec Święty utwierdził nas w przekonaniu, że to, co robimy, jest potrzebne i musimy to kontynuować. Gdy papież przed końcem mszy żegnał się z wiernymi, słowa pozdrowienia skierował również do harcerzy, co było dla nas wielką niespodzianką.

10 czerwca - czwartek. Drohiczyn. Jesteśmy na miejscu przed wszystkimi pielgrzymami. Idąc w kierunku placu zobaczyliśmy ołtarz z wizerunkami świątyń różnych wyznań. Nad całością wznosił się wielki pęknięty krzyż, symbolizujący rozłam chrześcijaństwa, jednak złączony ramionami Chrystusa oraz siecią rybacką. Miejsce, w którym została odprawiona ekumeniczna liturgia słowa, nie jest przypadkowe. W Drohiczynie od dawna żyją ze sobą w zgodzie ludzie różnych wyznań.

LITURGIA słowa odbywała się w strasznym upale, przez co częściej musieliśmy udzielać pomocy przedmedycznej. Ojciec Święty mówił o konieczności pojednania się. Swoje słowa kierował do wyznawców katolicyzmu, prawosławia, islamu i protestantyzmu. Przemówienie było co chwila przerywane gromkimi brawami. W niezwykłej atmosferze wierni pożegnali się z Janem Pawłem II.

NASZA Biała Służba skończyła się 10 czerwca, ale wszyscy nadal pozostajemy pod wrażeniem tego wielkiego przeżycia.

Kamil Pietryszyk
Hufiec ZHP Białystok



 Generuje GazEla