Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Pisanki, pisanki

NA stoliku w garnuszku topi się wosk. Obok w plecionym koszyku leżą jajka. Za chwilę przystąpimy do wykonywania pisanek. Kilka jest już gotowych.

- W jaki sposób przygotowuje się takie pisanki? - pytam panią Teresę Podolak, która prowadzi zajęcia.

- Zdobi się je w następujący sposób: należy maczać słomkę zakończoną szpilką w rozgrzanym wosku (koniecznie pszczelim), a następnie... cóż, puścić wodze fantazji i nanosić na jajko gotowe wzory.

RZECZYWIŚCIE pisanki są piękne. Po chwili zjawiają się uczestnicy zajęć. Obok harcerzy przybywają również "nie zrzeszeni" mieszkańcy Sanoka. Po wysłuchaniu kilku cennych rad wszyscy próbują swoich sił.

KUNSZT pani Teresy wprawdzie góruje nad pozostałymi, ale pani tłumaczy to wprawą (choć przyznaje, że trzeba mieć tzw. smykałkę). Zaraz na wiklinowej tacce pojawiają się piękne rękodzieła. Teraz po nałożeniu wosku należy nadać jajku jakiś kolor. Pani Podolak ma ze sobą sztuczne barwniki, ale poleca też naturalne (napar oziminy żytniej - kolor zielony, cebuli - brązowy), gdy jajeczko jest już ładnie ubarwione, trzeba usunąć wosk, bądź to żyletką lub ściereczką, ogrzewając pisankę nad ogniem. Ślicznie.

- Kto nauczył Panią wykonywać takie ozdoby?

- W 1946 roku w sąsiedztwie mieszkała pani Łemko, to chyba dzięki niej zajęłam się upiększaniem pisanek. Jest to ważny element naszej kultury ludowej i myślę, że w każdym domu powinny znaleźć się ręcznie zdobione pisanki.

CÓŻ, chyba ma Pani rację...

Ewa Pacławska



 Generuje GazEla