Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
Podharcmistrz Jossarian znów w "Czuwaj"

Podharcmistrz Jossarian kontratakuje, czyli powrót podharcmistrza Jossariana

PODHARCMISTRZ Jossarian, mimo że wycofał się z czynnego uczestnictwa w swym ulubionym miesięczniku "Czuwaj", nie stracił kontaktu ze swoją ulubioną organizacją. Nadal, siedząc w swoim fotelu oczywiście, obserwował swój Związek i wyciągał wnioski. Jak możecie się domyślić, wyciąganie wniosków jest, według podharcmistrza Jossariana, bardzo ciężką pracą. Jednak podharcmistrz Jossarian, według podharcmistrza Jossariana, jest pełen poświęcenia i mimo ogromnego wysiłku postanowił kontynuować tę pracę.

W swych obserwacjach podharcmistrz Jossarian nie mógł nie zauważyć, że jego miejsce w jego ulubionym miesięczniku zajął niejaki harcerz orli Gwidon Biedronka z niejakiego ZHR-um, wypominając jego ulubionemu Związkowi różne niedociągnięcia i przywary.

OBURZYŁ się podharcmistrz Jossarian!

JAK to? Jakiś "obcy" harcerz będzie mu wypominał różne rzeczy dziejące się w jego organizacji? Przecież to tylko on, znaczy podharcmistrz Jossarian, ma do tego prawo.

- Zdrada! Zakrzyknął podharcmistrz Jossarian i w te pędy pobiegł do redakcji.

- Wracam do "Czuwaj". Wracam i nadal bezwzględnie będę wypominał, napominał i tropił.

NO i wrócił.

SIEDZĄC w swym ulubionym fotelu podharcmistrz Jossarian niejednokrotnie aż skręcał się ze złości na swój ulubiony Związek. Cóż ów Związek czyni, że tak denerwuje podharcmistrza Jossariana? Ano chodzi właśnie o to, że niewiele czyni. Niewiele czyni, by w swych strukturach uczyć swych członków (i członkinie też) różnych procesów, przeważnie demokratycznych. W programie dla harcerzy mniejszych i większych to i owszem: nauka samorządności, tworzenie konstytucji, wielka demokracja i Europa. W praktyce organizacji w dziedzinie demokracji (nawet wyszło do rymu) jest już gorzej.

KIEDYŚ w czasach chmurnych i durnych, kiedy demokracji było w kraju podharcmistrza Jossariana tyle, co kot napłakał (i to bardzo zdrowy i szczęśliwy kot), Związek podharcmistrza Jossariana był bardzo samorządnym (jak na tamte warunki) Związkiem. Istniały w nim rady wspierające komendy, istniał w nim ruch samorządowy harcerzy starszych (starsi czytelnicy "Czuwaj" pamiętają, że harcerze starsi są ulubionymi harcerzami podharcmistrza Jossariana).

CO z tego zostało teraz?

W czasie, gdy kraj podharcmistrza Jossariana rozwinął się jak piękny demokratyczny kwiat, a demokracji jest w nim tyle, że nie napłakałyby jej wszystkie koty świata (nawet gdyby były akurat chore i bardzo smutne, czego im nie życzymy), w organizacji podharcmistrza Jossariana procesy demokratyczne jakby nie tylko nie nadążyły za zmianami, ale nawet nieco się cofnęły.

ZE swojego, wygodnego, fotela podharcmistrz Jossarian widzi wprawdzie Radę zwaną Naczelną, która najwyższą władzą będąc spełnia funkcję harcerskiego parlamentu, ale zupełnie nie może zauważyć innych rad, które podobne doradcze i kontrolne funkcje sprawowałyby na pomniejszych szczeblach harcerskiej drabinki. Do historii przeszły także różne samorządowe inicjatywy (słowo ładne i popularne, podharcmistrz Jossarian ma nadzieję, że używa go poprawnie) harcerzy starszych.

- I co się teraz dzieje? - pyta podharcmistrz Jossarian.

- Ano dzieje się tak - odpowiada sam sobie - że mamy coraz dłuższe kadencje władz i coraz mniej władzy w rękach ludu.

- Drodzy harcerze i inni instruktorzy pomyślcie o tym, gdy będziecie brać udział w Wielkich Zebraniach Wyborczych - wygłosił odezwę do ludu podharcmistrz Jossarian.

PODHARCMISTRZ Jossarian bardzo zmęczony długim wywodem (po tylu miesiącach laby każda praca jest ciężka) wygodniej rozsiadł się w swoim fotelu. Ciężkie jest to myślenie na harcerskie tematy, ale za to daje dużo satysfakcji, bo nic nie daje tyle satysfakcji, co dobre "czepianie się" i odrobina dobrze skoncentrowanej i ukierunkowanej złośliwości. Lubi to podharcmistrz Jossarian.

Zubek



 Generuje GazEla