Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Smak poziomek i mięsa z antylopy

PO raz drugi Stanica Harcerska "Lipowiec" stała się miejscem spotkania harcerzy i skautów różnych narodowości. W ubiegłym roku byli u nas Niemcy i Anglicy, tego lata zawitała grupa z Republiki Południowej Afryki, Czesi oraz amerykański skaut - 71-letni Sal z Cromwell (Connecticut).

HARCERKI i harcerze z RPA pokonali blisko 10 tysięcy kilometrów, by odwiedzić swój ojczysty kraj. Są to dzieci Polaków, którzy wyemigrowali w latach 80-tych w poszukiwaniu pracy. Mieszkają w Secundzie - mieście oddalonym ok. 150 km od Johannesburga. Wszyscy mają polskie obywatelstwo, mówią po polsku i czują się Polakami. Po przybyciu do stanicy swoich pierwszych kroków nie skierowali w stronę rzeki, jak to wszyscy zazwyczaj robią, ale... w stronę lasu. W RPA nie ma lasów, tylko busz, stepy i pustynia. Dlatego niesamowitym przeżyciem dla naszych gości był smak poziomek i jagód, czy spotkanie z... pokrzywą. My z kolei mieliśmy szansę skosztowania suszonego mięsa z antylopy kudu i strusia, wysłuchania przeróżnych opowieści o życiu w tak odległym kraju, nauczenia się paru słów i zwrotów w języku afrikaans.

HARCERSTWO w Secundzie powstało 5 lat temu. Dwa razy w tygodniu odbywają się zbiórki, na których harcerze poznają historię swojej ojczyzny, mówią po polsku, zdobywają stopnie i sprawności, których regulaminy sami opracowali. Wyjeżdżają także na obozy i biwaki, pokonując czasem 300-kilometrowe odległości. Raz w tygodniu mają lekcje i religię po polsku. Nie chodzą do polskich szkół, lecz do miejscowych: uczą się języka angielskiego i afrikaans, a niektórzy także zulu. Nie mieli jednak większych kłopotów w porozumiewaniu się z polskimi rówieśnikami - może tylko czasem trudno było nazwać coś, co widzieli po raz pierwszy.

ORGANIZOWANIE obozu międzynarodowego wymaga więcej wysiłku, ale ile przynosi satysfakcji! Za rok zapowiedzieli się skauci z Kanady, Argentyny i angielskiego Manchesteru. My zaś wyjedziemy na obóz do naszych niemieckich przyjaciół. Wszystko to brzmi bardzo egzotycznie, ale czy ktoś z nas jeszcze rok temu przypuszczał, że do małego Lipowca przyjadą goście z USA czy RPA?

phm. Sylwia Wszelaka
Wodzisław Śląski



 Generuje GazEla