Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Smak przygody

NA szlaki Rajdu "Wisła" wyruszyło w tym roku 46 drużyn z całego kraju. Harcerze i zuchy po raz dwudziesty drugi wędrowali lasami brudzeńskimi, gostynińskimi i gostynińsko-włocławskimi. Patronat nad rajdem sprawowała Komenda Chorągwi Mazowieckiej ZHP w Płocku. Komendantem imprezy był druh Andrzej Gorczyca, zastępcą druh Marek Sokołowski. To na ich barkach spoczywało zapewnienie bezpieczeństwa, dobrej zabawy i ogólnej opieki nad uczestnikami rajdu.

HARCERZE i zuchy mogli wykazać się swoimi umiejętnościami i pomysłowością jeszcze przed "Wisłą". Przygotowywali oni kartę drużyny, będącą jednocześnie jej wizytówką, którą dołączali później do kroniki rajdowej.

PRZEJDŹMY jednak do atrakcji przygotowanych dla uczestników na sześciu trasach. Niesamowite wrażenie wywarła przeprawa łodziami przez Wisłę zaplanowana na trasie hufca ZHP "Mazowsze". Napawała ona niektórych wątpliwościami, wywoływała wypieki na twarzach - na szczęście wszyscy pomyślnie dotarli na drugi brzeg. Na trasie hm. Władysława Rychlickiego harcerze jedno popołudnie spędzili zwiedzając bardzo wnikliwie płocką Starówkę. Z pomocą mapki i kilku zdjęć penetrowali zabytki miasta. Niezbędna tu była spostrzegawczość i chęć poznawania. Wieczorem przy harcerskim ognisku odbyło się rozstrzygnięcie konkursu wiedzy o płockich zabytkach, a drużyny mogły się w pełni zaprezentować. Harcerski Klub Poszukiwaczy Przygód z Płocka zaproponował uczestnikom przeprawę na linach przez rzeczkę. Nic dziwnego, że część z nich wypełniała to zadanie z duszą na ramieniu, jeden nieuważny ruch i kąpiel w wodzie murowana. Trochę dalej kilku druhów zmagało się z postawieniem namiotów z pałatek. Przejść przez skażony strumień, uratować rannych pilotów i ofiary katastrofy lotniczej "rozrzucone" po lesie, to podstawowe zadania na trasie harcerskiego Kręgu Akademickiego "Bractwo Błękitnego Krzyża". Należało tu szybko i sprawnie wykorzystać wiadomości zdobywane na zbiórkach.

NATOMIAST zuchy wędrując wokół Jeziora Łąckiego pokonywały drogę znacznie krótszą niż harcerze. Podekscytowane maluchy rysowały wymarzoną szkołę, dom, podwórko; z owoców lasu sprawnymi rączkami robiły naszyjniki dla bliskich im osób. Wieczorem czekało je świeczkowisko z zabawami, piosenkami i pląsami.

WARTO wspomnieć o istotnej roli komendantów tras. Oceniali oni wykonanie zadania przedrajdowego, posiadany sprzęt i ekwipunek, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, zachowanie podczas wędrówki i w miejscu noclegu oraz przestrzeganie Prawa Harcerskiego.

OSTATNI wieczór Rajdu "Wisła" odbył się w gorzewskiej stanicy. Szantowa atmosfera gdańskiego zespołu "Atlantyda" wyzwoliła pozytywną, harcerską energię i pozwoliła zapomnieć o zmęczeniu.

NASTĘPNEGO dnia rano na uroczystym apelu organizatorzy "Wisły" wręczyli najlepszym drużynom i gromadom dyplomy, puchary i nagrody. Doskonała zabawa dobiegła końca. Z piosenką i smakiem przygody na ustach rajdowicze rozjechali się do domów, a gdzieś nad stanicą krążyła myśl "wrócimy tu za rok".

wędr. Magda Kotlewska



 Generuje GazEla