Czuwaj

8-9/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Zamiast wężykiem

DLACZEGO zamiast? Co się stało? Czyżbyśmy nie mieli w organizacji tematów, o jakich warto pisać właśnie w rubryczce, do której przyzwyczaiła się część czytelników? Czyżby od tego lata wszystko w harcerstwie było już takie wspaniałe, iż zabraknąć mi może tematów?

NIE, nie i jeszcze raz nie. Po prostu poza ewidentnymi niedociągnięciami, bzdurnymi decyzjami, niewłaściwymi postawami coś jeszcze innego w harcerstwie się dzieje. Chciałbym czasami też to opisać. A w "Wężyku" nie mogłem. Wężyk był skromniutki, jedna szpalta. "Zamiast wężykiem" zajmie trochę więcej miejsca. Może polubicie to nieco inne opisywanie przeze mnie organizacji. Pojawią się w nim daty, bo będzie to częściowo także mój harcerski pamiętnik.

A więc do roboty!

8 czerwca 1999

PIOTREK wrócił z rajdu. Nawet go za bardzo nie komentował. - Było wspaniale - powiedział. - Tylko dlaczego nigdy mi nie powiedziałeś, jak zakochałeś się w mamie?

- Ja nie powiedziałem? No tak, oczywiście, bo trudno mówić o czymś, co było procesem dość długim... To nie jest temat do opowiadania własnym dzieciom.

- Jak to długim procesem? - nie zrozumiał mnie Piotrek. - Przecież w szczepie wszyscy wiedzą, jak to było, tylko ja nie.

- Więc jak to było?

- Byłeś z mamą na długim rajdzie. Miała ona niewygodne pionierki i zrobiły jej się straszne bąble. Wiesz, co zrobiła? Zaczęła w tych pionierkach pod koniec dnia tak tupać, że wszystkie bąble jej pękły. I ty się wtedy w mamie, takiej dzielnej mamie zakochałeś.

- No wiesz, ale to nie jest prawda...

- Jak to nie jest, jeżeli z pokolenia na harcerskie pokolenie to się w szczepie opowiada!!! - wykrzyknął Piotrek.

I w ten sposób już wiem, jak to było. Bo jeżeli wszyscy od wielu lat o tym mówią, to musi to być prawdą!

25 czerwca 1999

EGZAMIN z harcerstwa na wyższą uczelnię to coś dla mnie nowego. A bycie egzaminującym na Uniwersytet Warszawski z harcerstwa jest czymś bardzo interesującym. Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne - tam rozmowa klasyfikacyjna może być przeprowadzona na każdy temat, jaki sobie wymyśli zdający.

SIEDZI ważna komisja - z jednej mojej strony jeden profesor, z drugiej - drugi, ja w środku. Wchodzi do sali młoda, z lekka stremowana osóbka. Mówi do komisji grzecznie "Dzień dobry", a następnie staje przede mną na baczność i dziarsko pozdrawia "Czuwaj, druhu". No tak, znamy się nie od dziś, choć druhna jest z Chorągwi Dolnośląskiej. Jak tu mówić do niej "Proszę pani..."? Nie da się. Pozostałe osoby - członkowie komisji - są zgorszone. Przecież nie można z osobą egzaminowaną być na "ty"! Istotny problem związany z uniwersyteckim savoir-vivrem jakoś panom profesorom wytłumaczyłem. W dodatku druhna dawała sobie radę całkiem nieźle. Nie ma to jak być doświadczoną drużynową...

26 czerwca 1999

ETOS harcerski - nasze zasady, reguły postępowania, nasze Prawo i Przyrzeczenie, ale także pewna postawa charakterystyczna dla członków organizacji od ćwiczeń ducha i ciała w okresie rozbiorów poczynając, przez kształtowanie uczuć patriotycznych, walki w czasie I wojny światowej i w roku 1920 aż po tradycję Szarych Szeregów i pracy harcerskiej w czasie ostatniej wojny. Czy instruktor harcerski, który w tym roku zrobił maturę, prowadzi drużynę, nie powinien rozumieć, czym jest etos naszego ruchu? Miałem dziś niemiłą rozmowę na ten temat. Niemiłą, gdyż okazało się, że rozmowa mogła być tylko monologiem z mojej strony. Bardzo mnie to zdziwiło, ale i zaniepokoiło. Czyżbyśmy powinni więcej pisać i mówić na ten temat? Na kursach, spotkaniach instruktorskich i w "Czuwaj"? Prawdopodobnie tak.

1 lipca 1999

SAN - Zlot Skautów Europy Środkowej i Wschodniej. Znakomita impreza, do której w redakcji "Czuwaj" przygotowywaliśmy się od dawna. Nie tu miejsce, bym oceniał zlot, który dopiero się zaczął i w rzeczywistości bardzo mi się podoba. Chcę tu tylko zauważyć pewien szczegół, na który organizatorzy nie zwrócili uwagi. Bo z moich skromnych jeszcze obserwacji wynika, że nie jest to zlot skautów pewnej części Europy, lecz zlot dla skautów Czech, Słowacji i kilku innych jeszcze państw. Czy jest jakaś różnica między tymi sformułowaniami? I czy przekłada się ona na działania praktyczne? Oczywiście. W czasie dzisiejszej uroczystej inauguracji SAN-u na Rynku w Sanoku obecni byli wszyscy - liczne miejscowe władze, polscy harcerze i zagraniczni skauci. Ale w oficjalnym spotkaniu w sanockim ratuszu reprezentowane były miejscowe władze, przedstawiciele ZHP i..., ano właśnie, przedstawicieli skautów już nie zaproszono. Bo są oni tylko uczestnikami, a kto by zwykłych uczestników chciał widzieć w wysokich progach prawdziwego ratusza. Nie podoba mi się taki stosunek do gości. To oni powinni być w centrum naszych zainteresowań. Tak nie było dwa lata temu w Pradze i rok temu w Żarnowicy na organizowanych przez Czechów i Słowaków zlotach.

3 lipca 1999

HARCERZ potrafi. Znakomity pomysł dla harcerzy piwnych, którzy chcą, aby nikt się ich publicznie nie czepiał. Wystarczy tylko zaopatrzyć się w czysty kubeczek po coca-coli z przykrywką i słomką. Następnie z kubeczkiem (może być półlitrowy) podchodzimy do pani sprzedającej piwo i prosimy o wlanie złocistego napoju do powyższego pojemnika. Przykrywamy kubek pokrywką i przez słomkę pijemy piwo... Możemy spokojnie w mundurze wędrować ulicą.

MYŚLICIE, że wyssałem ten pomysł z brudnego SAN-owego palucha? Ano nie, to autentyk, po prostu harcerz potrafi i już.

4 lipca 1999

PRZYRZECZENIE Harcerskie. Nic nowego, organizowałem je, oglądałem, przyjmowałem wiele razy. Czym różni się to z dzisiejszej nocy od tego sprzed dziesięciu lub dwudziestu lat? Na pewno treścią. Przed laty długo tłumaczyliśmy harcerzom o uniwersalnych wartościach socjalizmu... O sprawiedliwości społecznej, o dobru, o podmiotowości każdej jednostki. Ale jednocześnie i wtedy, i dziś ta sama atmosfera, ten sam skautowy duch, gawęda o Prawie, o prawdziwym, autentycznym harcerstwie. I to samo "Idziemy w jasną". Zastanawiam się, czy pomimo wszystko w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych nie byliśmy bardziej autentyczni, bliżsi naturze, bardziej braterscy. Znaliśmy też więcej piosenek harcerskich. Nie mieliśmy problemu z zaśpiewaniem po Przyrzeczeniu "Sadźmy róże", nie było kłopotu z wybraniem na ognisko dwudziestu ładnych piosenek z powtarzającymi się w nich słowami harcerz lub harcerstwo. I śpiewaliśmy je wszyscy. Przypominają mi się uwagi Barbary Wachowicz, która musi środowiska harcerskie uczestniczące w jej kominkach, na przykład o Szarych Szeregach, od początku uczyć piosenek i pieśni patriotycznych. Bo dziś w harcerstwie po prostu tradycyjnych piosenek śpiewać nie potrafimy.

PRZYSZŁO nowe. Przyrzeczenie mamy tradycyjne - przedwojenne, ale wydaje mi się, że traktujemy je jakoś zbyt powierzchownie. Nie dziwię się, że dla uatrakcyjnienia tego obrzędu ktoś wpada na pomysł, by kandydata do złożenia Przyrzeczenia porywać na ulicy. (Pamiętacie taki list drukowany w "Czuwaj" przed kilkoma miesiącami?). Gdy brakuje głębokiego przeżycia intelektualnego, staramy się zastąpić je przeżyciem-stresem, przeżyciem-przygodą.

6 lipca 1999

SAN już się kończy. W czasie tej imprezy my - redakcja "Czuwaj" wydawaliśmy gazetkę. Łącznie wyszło sześć numerów. I nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że "Czuwaj na SANie" wychodziło w czterech językach: polskim, czeskim, rosyjskim i angielskim. Artykuły nie były tłumaczone, lecz pisane w jednym z tych języków.

A więc, gdy ktoś znał więcej niż jeden język, mógł przeczytać więcej tekstów w naszym piśmie.

MIELIŚMY redakcję złożoną z samych Polaków, ale obywateli trzech państw: Polski, Czech i Białorusi. Poza Związkiem Harcerstwa Polskiego (Ewa i "Maleństwo", Ania i Łukasz oraz Łukasz jr.) reprezentowane było Harcerstwo Polskie w Republice Czeskiej (Basia i Mariola) oraz ZHP na Białorusi (Elena i Nadzieja). W pewnym momencie redakcja nasza powiększona została o przedstawicielki ZHP na Litwie (Zyta i Alina). Brakowało nam tylko reprezentacji ZHP poza granicami Kraju.

NASZ eksperyment polsko-międzynarodowy wypalił. Ekipa był znakomita. Efekty naszej pracy też niezłe. Trochę żałuję, że SAN był tylko jeden i już nigdy nie będziemy mogli w tym samym zespole pracować przy wydawaniu nowego pisemka.

hm. Adam Czetwertyński



 Generuje GazEla