Czuwaj

10/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

A co tam u "brata każdego innego harcerza"

czyli

hm. Wojciech Hausner o ZHR i nie tylko

SKORO pytasz o rozwój ZHR w ciĄgu tych dziesięciu ostatnich lat, to mogę odpowiedzieć, że paradoksalnie nastąpiła ewolucja w kierunku rozwiązań proponowanych przez ZHP (rok założenia 1918). Organizacja z roku 1989 powielała strukturę i statut sprzed roku 1939. W sposób jednoznacznie określony - dla niektórych może zbyt ortodoksyjny - staramy się podchodzić do założeń ideowych. Udało nam się odbudować harcerstwo żeńskie, jak również włączyć do ZHR osoby nie będące harcerzami. Koła Przyjaciół Harcerstwa - gdzie działają przede wszystkim rodzice - oparte na statucie ZHR dającym członkom określone uprawnienia, liczą sobie około 700 osób, co na 20-tysięczną organizację stanowi jakieś 3,5%.

ZaŁoŻenia programowe?

TAK, zbudowaliśmy most między harcerstwem na Wschodzie a ZHP poza granicami Kraju, chociaż na Wschodzie jest to wciąż ciężka praca na ugorze.

ŹRÓDŁEM innego typu zmian był zapał młodych instruktorów, którzy widząc zbiurokratyzowanie panujące w ówczesnym ZHP zadecydowało o wprowadzeniu nieetatowości. Oczywiście z wyjątkiem takich struktur pomocniczych, jak obsługa finansowa i biurowa organizacji. Dlatego może trudno jest nam reagować na pewne wydarzenia, przewodniczący nie zawsze może być na miejscu z powodu własnej pracy zawodowej.

Pytasz o sukcesy?

LICZEBNOŚĆ. Te dwadzieścia tysięcy. Od początku zakładaliśmy, że ZHR nigdy nie będzie masową organizacją. Impuls ma wychodzić od liderów w danych środowiskach. Sukcesem lat 1989-1998 jest na pewno scalenie niezależnego harcerstwa wywodzącego się z ruchu lat 80-tych, kontynuacja stworzonej w dużej części przez twórców ZHR Białej Służby, przyjęty w 1994 roku program wychowawczy czy wydawnictwa.

Co nam się nie udaŁo?

NIE udało się od razu stworzyć jednej organizacji. Potrzebowaliśmy trzech lat na to, aby proces połączenia ZHR i ZHP (r.z. 1918) zakończył się sukcesem. Nie powiodły się trwające pięć lat starania o wejście do organizacji światowego skautingu. I to, żeby każdy drużynowy był pełnoletni; status ten otrzymuje co prawda z chwilą ukończenia 18 lat, ale już wcześniej mianowany jest jako "pełniący obowiązki". Ale błąd tkwi w systemie szkolenia, a nie w samej zasadzie.

Perspektywy...

WIESZ, patrzĄc z boku na przyszŁość harcerstwa w ogóle widzę, że realizowany jest bądź już się zrealizował zamysł sprzed 7-8 lat. Mianowicie dwu-, właściwie trójczłonowy system organizacji harcerskich w Polsce. Dość szybko kilka mniejszych organizacji, które powstały po roku 1989, dołączyło do trzech głównych, działających dzisiaj: Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego "Zawisza" - ruchu katolickiego; ZHR, opartego na wartościach chrześcijańskich, otwartego na osoby poszukujące wiary, gdzie drużynowy-instruktor musi realizować taki model wychowawczy; ZHP, który jest organizacją otwartą. Oczywiście istnieją jeszcze inne, najczęściej lokalne organizacje, m.in. NKIH "Leśna Szkółka", Federacja Drużyn Cichociemnych, Stowarzyszenie Harcerskie. I ten typ układu federacyjnego będzie trwał w kraju o rozbudowanej demokracji. Podobnie zresztą jak w Belgii, gdzie istnieje kilka organizacji skautowych, czy we Francji. Myślę tylko, że w pewnym momencie nastąpi bliższe porozumienie, odnaleziona zostanie wspólna płaszczyzna, na której te trzy organizacje mogłyby wspólnie funkcjonować. Natomiast nie ma się już nad czym zastanawiać, jeśli chodzi o połączenie się tych organizacji. Zawiszacy na przykład są już związani z inną strukturą międzynarodową, z Federacją Skautów Europy.

A jakie perspektywy czekajĄ ZHR?

POWINNA utrzymać się ta dynamika, którą obserwuję od pewnego czasu, chęć tworzenia drużyn we własnych środowiskach. Poza tym prowadzona jest w wielu miejscach akcja pozwalająca rozszerzyć działalność harcerską na środowiska wiejskie i małych miejscowości, odległe od wielkich miast. Drużyny jadą tam, aby za pomocą wspólnej gry czy zabawy pokazać, na czym polega harcerstwo. Następnie osoby zainteresowane prowadzeniem drużyn w swoim środowisku zapraszane są na odpowiednie kursy i szkolenia. Tzw. drużyny opiekuńcze utrzymują kontakt z nowo powstającymi, organizują wspólne obozy, zimowiska i szkolenia. Taka pomoc, głównie kadry, trwa od trzech do pięciu lat. Skuteczność takiego działania potwierdza doświadczenie krakowskiej Piątki, która pomagała zbudować drużynę w odległym Dubiecku w latach 80-tych. Teraz w podobny sposób inne krakowskie środowiska wspierają tworzenie drużyn ZHR, m.in. w Wadowicach i na Orawie.

OCZYWIŚCIE również nauczyciele mogą odegrać dużą rolę w tym procesie. Naszym zadaniem jest organizować kursy, konferencje, seminaria przygotowujące do działalności harcerskiej. Natomiast jest pewne, że należy działać w porozumieniu z kuratorem. Konieczne jest sprzężenie między administracją oświatową a tego typu inicjatywą. Pozwala to również przekonać do harcerstwa i do ZHR dyrektorów szkół.

Wydarzenia, które wspominam szczególnie przyjemnie?

PO pierwsze Zjazd Zjednoczeniowy ZHP (r.z. 1918) i ZHR w październiku 1992 r. Jako przewodniczący ZHP (r.z. 1918) w latach 1990-1992 stanąłem wraz z delegatami na ten zjazd przed koniecznością rezygnacji ze statutu z roku 1936 i nazwy ZHP. Była to trudna decyzja, ale uchwała Zjazdu przeszła prawie jednogłośnie, co osobiście uważam za wielki sukces. Drugim takim wydarzeniem był Zlot ZHR, ZHP (r.z. 1918), ZHP poza granicami Kraju i SHK "Zawisza" w 1991 r., który pozwolił na bliską współpracę i był ważnym krokiem na drodze do zjednoczenia. Instruktorzy ZHR i ZHP (r.z. 1918) przekonali się, jak wiele ich łączy.

PRZEZ dwa lata 1993-1995 byŁem przewodniczĄcym ZHR, potem do roku 1997 wiceprzewodniczącym, zajmując się przede wszystkim opracowaniem programów, np. Białej Służby czy 1000-lecia śmierci śeiętego Wojciecha w 1997 r.

W tej chwili właściwie bardziej JESTEM niż działam w Krakowie, starając się wspierać ZHR i harcerstwo w różnych miejscach, okazjonalnie uczestnicząc w kształceniu, albo coś pisząc dla instruktorów. Niestety, czasu jest coraz mniej - pochłania go rodzina i służba publiczna. Co mnie najbardziej interesuje? Jako historyk lubię zakotwiczać wszelkie działania w tradycji, historycznej czy rodzinnej...

pytania zadawała: Joanna Pawełkówna



 Generuje GazEla