Czuwaj

10/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Harcerstwo w krótkich spodenkach!?

SEMINARIUM Europejskie "MAKE IT COUNT - promowanie wartości i korzyści z ochotniczej pracy młodzieżowej na rzecz szerszej społeczności"
Strasburg, 22-29 maja 1999 r.

- Czy możesz mi powiedzieć, którą drogą powinnam iść dalej?
- To zależy, dokąd chcesz dojść.
- Nie ma to chyba znaczenia...
- W takim razie nieistotne, którą drogą pójdziesz.
- ... pod warunkiem, że dokądś dojdę.
- Och, tego możesz być pewna, jeżeli tylko będziesz szła wystarczająco długo.

KAŻDY z nas zna chyba ten fragment "Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carolla. Jaki jednak ma on związek z tym, co robimy w ZHP? Mam nadzieję, że wy jesteście przekonani, iż warto wiedzieć, dokąd chce się iść, dlaczego i którą drogą, chociaż to akurat, jak i to, jak długo trzeba iść, aby dokądś dojść, jest kwestią dość kontrowersyjną.

REGIONY europejskie WAGGGS i WOSM organizują wspólne seminaria dla członków obu organizacji. Każdego roku odbywa się sześć takich spotkań. Ich hasła nawiązują do kwestii istotnych dla ruchu skautowego i młodych ludzi na świecie. To, na którym byłam, "MAKE IT COUNT" podjęło zagadnienia dość interesujące i bardzo "na czasie".

W czasie spotkania Planning Team-u (zespołu przygotowawczego) w styczniu ustaliliśmy, że aby dojść do wyznaczonego celu, powinniśmy podzielić program seminarium na kilka bloków tematycznych:
1. Guiding and Scouting (Definiowanie pojęcia harcerstwa żeńskiego i męskiego).
2. Society (Społeczeństwo, problemy społeczne w naszych społecznościach i w Europie).
3. Image (Wizerunek naszych organizacji narodowych).
4. Marketing Process (Zabiegi promocyjne organizacji w społeczeństwie).
5. Making it Count (Wprowadzanie w czyn naszych pomysłów - własne plany działania).

DYSKUSJE, jakie prowadziliśmy w czasie seminarium na te tematy, miały umożliwić nam nie tylko wymianę poglądów, ale i odpowiedź na pytanie, dokąd zmierzamy i jakie ścieżki wybieramy, aby dumnie wkroczyć w wiek XXI. Dlatego wyjaśniliśmy sobie, czym jest harcerstwo, skauting czy guiding oraz co nasze organizacje narodowe robią, jakie podejmują działania, jakie projekty realizują, aby kształcić odpowiedzialnych i ciekawych ludzi - jednostki będące przecież częścią ogromnego społeczeństwa. W jaki sposób wykorzystuje się ochotników - instruktorów społecznych, którzy z potrzeby serca, chęci sprawdzenia się czy innych pobudek angażują się w pracę swojej organizacji, od poziomu drużyny zaczynając na Głównej Kwaterze kończąc. Okazuje się, że w większości organizacji, których reprezentacje uczestniczyły w seminarium, praca w centrali jest wyłącznie społeczna, jednak są i takie, gdzie działalnością nie związaną z pracą wychowawczą zajmują się profesjonalni księgowi, skarbnik, sekretarka, osoba zajmująca się tylko iwyłącznie pozyskiwaniem środków na działalność (tzw. fundraising) czy wreszcie spec od PR (public relations).

WARTOŚCI KONTRA PROGRAM

CI wszyscy ludzie pracują w organizacji o określonym charakterze, programie, w związku rządzącym się własnymi prawami, mającym swoje własne wartości i ideałów. To jednak wcale nie wartości czy ideały decydują o tym, że młody człowiek decyduje się na wstąpienie w szeregi organizacji. Być może jest to autorytet drużynowego, być może wyprawy na bunkry albo możliwość wykręcenia się od wizyty u rodziny "wysoce pożyteczną i bogatą w treści wychowawcze i merytoryczne" zbiórką harcerską.

PO CO PROMOCJA?!?

WYGLĄDA na to, że najistotniejsza kwestia to nie tyle atrakcyjny program, ile nieumiejętność ukazania go na zewnątrz. Inna sprawa, że niektórzy nie zauważyli, że czasy się nieco zmieniły od roku 1911 czy 1918 i że tu i ówdzie harcerze i harcerki wciąż na zbiórkach uczą się samarytanki w trakcie wykładu o oparzeniach czy odmrożeniach, stopnie zdobywają na biegu harcerskim, gdzie odpowiadają z teorii technik harcerskich, "zdając" jajecznicę na punkcie "kuchnia" opowiadaniem, jak to się rozbija jajka.

MOŻE więc czegoś nam czasem brakuje w harcerskim programie i dzieci oraz ich rodzice wybierają lekcje tenisa, gry na fortepianie, jazdy konnej czy języków, bo "harcerstwo to przecież chodzenie po lesie w krótkich spodenkach" i co dziecię z tego mieć może? W cv sobie przecież nie napisze, że potrafi orientować mapę, ani że w czasie swojej harcerskiej "kariery" robiło mnóstwo dobrych uczynków dziennie albo że pląsa aż miło pod totemem słońca. I jest w tym na pewno wiele prawdy, zatem promowanie tego, co robimy w harcerstwie "naprawdę", jest potrzebne, aby zmienić nieco społeczne stereotypy.

JAK NAS WIDZĄ, TAK NAS PISZĄ

FAKT, że mamy całą rzeszę wykwalifikowanych specjalistów w różnych dziedzinach, że uczymy wielu przydatnych w życiu rzeczy w działaniu i przez zabawę (podstawa edukacji nieformalnej), pracy grupowej, ćwiczymy charakter i kształtujemy osobowość, nawiązujemy przyjaźnie na całe życie, wprowadzamy pojęcie służby innym i sobie, pozostaje w sferze ciszy. Społeczeństwo, w którym żyjemy, widzi tylko wierzchołek góry lodowej. Powoli jednak sytuacja zaczyna się zmieniać.

W jednym z sierpniowych numerów kolorowego magazynu "Gazety Wyborczej" znalazłam fotoreportaż z zaskakującym wnioskiem. Okazuje się, że ktoś dostrzegł, iż w czasie kursów specjalnościowych Trawers-u szkolimy jednych z najlepszych i najbardziej poszukiwanych na rynku specjalistów. Wiemy też, jak bardzo harcerze-ochotnicy sprawdzili się w czasie powodzi, kiedy swoimi umiejętnościami i niejednokrotnie doskonałym sprzętem wspierali służby państwowe w akcjach ratunkowych. Nie jest także tajemnicą, że kadry wielu bardzo znanych firm w kraju i na świecie, koronowane głowy państw czy szanowani politycy wywodzą się właśnie z harcerstwa lub skautingu.

DOBRA DROGA - LEPSZA PRZYSZŁOŚĆ

ABY ludzie przestali postrzegać harcerzy jako tych, którzy tylko przeprowadzają babcie przez ulicę, powinniśmy się zastanowić, jaką drogę wybrać. Aby jednak nie skończyło się to tak, jak w przypadku Alicji z Krainy Czarów, musimy czasem sami uwierzyć, że to, co robimy, jest pożyteczne, ekscytujące i rozwijające, a nie po prostu nużącym obowiązkiem, służbą, do której brak nam serca i entuzjazmu, czy wreszcie kawałkiem dobrej, ale nikomu niepotrzebnej roboty. W czasie seminarium staraliśmy się spojrzeć na harcerską działalność jak na ogromną firmę, która ma w garści dobry produkt i musi nauczyć się go skutecznie sprzedawać nie tylko na zewnątrz, ale też do wewnątrz organizacji. Wprawdzie nasz produkt nie przynosi pieniędzy w sensie dosłownym, to jednak proponuje długoterminowe i bezpieczne inwestycje w jednostki, które kiedyś będą stanowić o losach swojego społeczeństwa. Musimy mieć dobre materiały, ciekawe i motywujące szkolenia kadr, ludzi przekonanych do idei. Należałoby pewnie też poprawić przepływ informacji, która być może pomoże zmienić stereotyp harcerza czy harcerki w oczach społeczeństwa. Jednak jeżeli nasi harcerze czy harcerki będą wracać ze zbiórek znużeni, nie będziemy w stanie zrobić wiele, aby przekonać ich rodziców, nauczycieli, polityków i wielu innych ludzi, że nasza działalność nie jest oderwana od rzeczywistości i że razem możemy osiągnąć jeszcze więcej. Jeżeli tego nie zmienimy, w przyszłości wciąż będzie się za nami ciągnąć opinia "dzieci przebranych za clownów i clownów ubranych jak dzieci".

phm. Aleksandra Filińska



 Generuje GazEla