Czuwaj

10/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

ZNÓW, jak przed rokiem, podążam do naszych podopiecznych "Sokołów" z Miednik Królewskich na Wileńszczyźnie. Funkcja komendanta Kręgu Instruktorskiego "Ostoja" przy GK ZHP, działającego w Towarzystwie Przyjaciół Grodna i Wilna w Warszawie, zobowiązuje mnie do osobistych kontaktów z ZHP na Litwie. Jak poprzednio, jedzie ze mną nieoceniony pomocnik - Bartek Wincenciak z 338 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej.

"Przy innym ogniu..."

NA przystanku autobusowym przed Miednikami oczekuje nas harcerski patrol. Wysiadamy na gościnną ziemię, witani radośnie. Harcerze ochoczo chwytają bagaże. Zbaczamy z szosy zanurzając się w bujną roślinność dawnych pól uprawnych. Brniemy niewidocznymi w trawie koleinami polnej drogi. Omijamy szuwary rozległego rozlewiska. Komarów tu nie brak. Trzeba będzie się z nimi zaprzyjaźnić! Wokół cisza, nie zmącony spokój. Coraz to nieruchomo zawisa ważka, by w chwilę później ulecieć w nieznane.

WRESZCIE ugory pól ustępują miejsca krawędzi lasu. Chwila odpoczynku. Chłopcy mówią, że w lesie są od wczoraj. Idziemy dalej leśnym duktem w kierunku biwaku, który wyłania się na skraju uroczej polany. Kilka metrów nad namiotami dominuje, wpleciony w konary drzew, pomost biwakowej wartowni. Zbudowali go wczoraj samodzielnie. Do wejścia zaprasza sznurowa drabinka.

Wita nas oboźny

- Romek Rakałowicz: "Czuwaj druhu Stanisławie!". Szybko stawiamy swój namiot, włączając się w nurt biwakowych zajęć. Przekazujemy przywiezione wiktuały. Za chwilę obiad. Kuchnia i jadalnia na starych miejscach. Dziś gotują druhny z nowo powstałego przed wakacjami, w polskiej szkole w Miednikach, zastępu harcerek. To ich pierwszy biwak. Swe siedlisko umieściły w wypożyczonym z litewskiej szkoły namiocie. Przed posiłkiem intonują zachęcającą piosenkę, której refren przechodzi w apetyczne "mniam, mniam".

NAJPEWNIEJ dzięki temu biwakowy obiad znika w zastraszającym tempie. Co będzie dalej, gdy sklepy daleko?

Wieczorem ognisko

DRUHNY i druhowie słuchają mojej gawędy o treściach zawartych w Prawie Harcerskim. Zabierają głos, później uczą się piosenek. Na koniec modlitwa harcerska przed kapliczką w malowniczej, zielonej scenerii. Od poprzedniego biwaku nikt jej nie uszkodził, więc wniosek, że miejsce jest bezpieczne. Mimo to nocne warty trzymają na zmianę wszyscy.

RANO przybywa wyw. Sławek Bujko - komendant biwaku. Podczas apelu wręczam mu granatowy sznur funkcyjny z gwizdkiem. Oboźny otrzymuje sznur zielony. Komendant szybko robi użytek ze swego gwizdka. W ten sposób biwakowe życie nabrało tempa. Służbę kuchenną przejęli druhowie. Trzeba się spieszyć, bo dziś ma przyjechać przewodniczący ZHP na Litwie - phm. Adam Błaszkiewicz. A tu jeszcze próba na stopień młodzika!

WSPÓLNIE ze Sławkiem wyznaczam trasę biegu harcerskiego. Stopień trudności dostosowany do możliwości uczestników. Do biegu startują trzej harcerze z drużyny "Sokoły" z Miednik oraz Bartek z Warszawy. Radzą sobie znakomicie.

PO południu przybył z Wilna druh Błaszkiewicz w asyście trzech harcerek (wśród nich jego córka Justyna - z gitarą). Wizytując biwak, cała czwórka sprawdziła osobiście wytrzymałość pomostu wartowni. Otoczenie zamarło z emocji, lecz pomost próbę wytrzymał! Dzięki temu mogło się odbyć Przyrzeczenie Harcerskie przy uroczystym ognisku. Właściwie to były dwa Przyrzeczenia, które przyjęli: od "Sokołów" - druh Adam, od Bartka - ja. Druhny z Wilna bardzo nam się przydały do wytworzenia atmosfery w drugiej części ogniska. Były więc pląsy, skecze, okrzyki i śpiewy. Zapadająca noc przerwała to harcerskie misterium.

BIWAK trwał od 29 czerwca do 3 lipca. Kończył się przekazaniem funkcji następcom, którzy sprawdzili się jako przywódcy. Druh Sławek (już po maturze!), żegnając się ze swymi "Sokołami", przekazał funkcję p.o. drużynowego - Romkowi Rakałowiczowi. Romek funkcję przybocznego - swemu bratu Michałowi, a Michał funkcję zastępowego - podzastępowemu.

Jakie były efekty biwaku?

CHŁOPCY przekonali się, że są w stanie samodzielnie działać w składzie dwóch stałych zastępów, a także świeżo utworzonego - pod wodzą Romka - "zastępu zastępowych". Biorąc przykład z harcerzy druhny wybrały swoją zastępową. Została nią Anżelika Połujańska. Na razie jest to zastęp próbny. Poprzedni zastęp harcerek - "Chytre Lisy" - niestety już nie działa. Czy nowy zastęp druhen wytrwa? Życzymy im tego i również będziemy pomagać.

PRZED rokiem "Sokoły" otrzymały od Kręgu "Ostoja" sześć płacht namiotowych. Dzięki nim odbył się ten biwak, tak jak poprzedni. Tym razem przywieźliśmy sześć mundurów. Wszystko dzięki hojności przyjaciół harcerstwa. Mundury otrzymali ci, którzy swą pracą na nie zasłużyli. Natychmiast je dopasowali, a niektórzy nawet wyszyli zdobyte sprawności.

ODJEŻDŻAJĄC zapewniamy, iż chcemy być "ostoją" także dla tych, którzy kończąc szkołę wychodzą z drużyny. Przykładem jest pierwszy zastępowy "Sokołów" - Robert Sirojć, który, studiując od roku na Politechnice Warszawskiej, jest pod naszą opieką. Wszak dobrze wiemy, że: Kto raz przyjaźni poznał moc, nie będzie trwonić słów. Przy innym ogniu, w inną noc do zobaczenia znów!

Stanisław Orczykowski "Stary Puchacz"



 Generuje GazEla