Czuwaj

10/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Starsi nie mogą zapomnieć, młodzi muszą wiedzieć...

JEDNĄ z tradycyjnych form pracy harcerskich środowisk seniorackich stały się organizowane co roku złazy. Ze wszystkich stron Polski zjeżdżają wówczas najstarsi harcerze, aby spędzić wspólnie kilka dni, stanąć razem w harcerskim kręgu, zasiąść przy ognisku, poczuć moc śpiewanych wspólnie pieśni, powspominać "starodawne dzieje". Ale nie tylko. Wszystkie takie spotkania są okazją do tego, aby porozmawiać o sprawach ważnych dla ruch seniorów, dla harcerstwa, dla Polski...

ZA każdym razem spotykają się w innym mieście - odkrywają przy okazji jego uroki, zwiedzają zabytki, a także poznają karty historii miejscowego harcerstwa, których może nigdy nie poznaliby, gdyby nie złaz. W ostatnich latach byli w Szczecinie, Toruniu, Warszawie. W tym roku - na przełomie sierpnia i września - przyjechali do Gdańska, aby włączyć się w obchody sześćdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się 1 września 1939 r. tu w Gdańsku, obroną Westerplatte i Poczty Polskiej.

CZY można sobie wyobrazić inne miejsce zlotu tych, którzy w większości doskonale pamiętają tamte dni, z których wielu ma w swoim życiorysie szaroszeregową kartę?

ORGANIZATOREM złazu była Komenda Gdańskiej Chorągwi ZHP oraz działający przy niej Krąg Instruktorów Seniorów "Korzenie". Uczestnicy, którzy w liczbie prawie 200 osób zjechali do Gdańska z różnych krańców Polski - od Wrocławia po Białystok i od Szczecina po Przemyśl, mieli okazję poznać piękne Trójmiasto, zwiedzić Muzeum Poczty Polskiej, cmentarz ofiar hitleryzmu na Zaspie i miejsca pamięci narodowej na gdańskiej Starówce, a na zakończenie złazu uczestniczyć w uroczystościach rocznicowych na Westerplatte.

B jeszcze jeden bardzo ważny punkt programu złazu. 30 sierpnia w sali Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku odbyła się sesja historyczna "Wychowawcza rola harcerstwa w czasie II wojny światowej". Przybyli na nią przedstawiciele miejscowych władz - wojewoda gdański, przewodniczący Rady Miasta Gdańska, kurator oświaty. Była hm. Maria Hrabowska - przewodnicząca ZHP i hm. Bogdan Mierzejewski - komendant Chorągwi Gdańskiej. Był też przewodniczący ISGF - Niels Rosenbom (o jego wizycie w Polsce pisze na następnej stronie phm. Andrzej Borodzik). "Starsi nie mogą zapomnieć, młodzi muszą wiedzieć..." - tymi słowami rozpoczął sesję hm. Sylwester Glapiak - przewodniczący gdańskiego kręgu seniorów "Korzenie", a zarazem przewodniczący Krajowej Rady Harcerskich Kręgów Seniorów.

POLSKIE harcerstwo od początku szło swoją specyficzną drogą. Od początku wpisane miało w program hasło: skauting + niepodległość i do walki o tę niepodległość przygotowywało młodzież w pierwszych latach swej działalności, a potem, po raz drugi - w przededniu i w czasie II wojny światowej. Jesteśmy dumni z tej historii, mówimy: walczyli, likwidowali wroga, ginęli bohaterska śmiercią... Ten, kto nie zna naszej historii, ot, pierwszy lepszy skaut, zapyta: jak to, czy to jest skauting, czy to jest wychowanie skautowe? Warto więc, nie tylko na użytek pytających skautów, wiedzieć i mieć świadomość, że nawet w tych najtrudniejszych czasach harcerstwo miało swój program wychowawczy. Kształtowało charaktery, uczyło dzielności, karności, odpowiedzialności, służby bliźniemu - od braterstwa do szacunku dla wroga. Przygotowywało do życia w wolnym, pozbawionym przemocy świecie.

TE dwa wątki - wkładu harcerstwa w przygotowanie młodzieży do zbrojnej walki o wolność ojczyzny oraz pracy wychowawczej prowadzonej w tych trudnych warunkach - przewijały się w głosach kolejnych prelegentów.

W pierwszym referacie - "Patriotyczna i wojenna służba harcerek i harcerzy w latach 1939 - 1945 - ciągłość idei i tradycji" hm. Tomasz Katafiasz przypomniał warunki powstania ruchu harcerskiego na ziemiach polskich i udział harcerzy w walce o niepodległość w latach 1914 - 1921. Mówił o dowódcach, wywodzących się z harcerstwa i ich wychowawczym podejściu do młodzieży, co - gdy przyszła kolejna godzina próby - zadecydowało o fenomenie harcerskiej służby wojennej w latach 1939-1945.

DRUH hm. Jan Winklewski z Gdańska, na podstawie osobistych doświadczeń, opowiedział o przysposobieniu obronnym w Wolnym Mieście Gdańsku. Jako że prowadzenie takiej działalności w szkołach nie było możliwe, przejął ją ZHP. Druh Winklewski wspominał swoje dzieciństwo, spędzone w różnych dzielnicach Gdańska - Wrzeszczu, Sopocie i Oliwie; mówił o tym, jak przemykał się obok dwóch dużych niemieckich szkół do swojej małej polskiej szkółki, o tym, jak pobiły go niemieckie wyrostki... - Stosunek Niemców do Polaków w końcu lat 30. spowodował, że harcerstwo (liczące wówczas około 3000 harcerek i harcerzy) musiało być paramilitarne. Na boisku ćwiczyliśmy musztrę, organizowaliśmy ćwiczenia z samarytanki... W każdym hufcu były plutony starszych harcerzy, którzy uczestniczyli w sobotnio-niedzielnych ćwiczeniach wojskowych... Zima 1937-38. Alarm o północy, zbiórka na Dworcu Głównym i wyjazd do Tczewa. Tam meldujemy się w II batalionie strzelców morskich, pobieramy umundurowanie, broń, ślepe naboje. W niedzielę - msza i ćwiczenia w terenie. A w poniedziałek - do szkoły... Latem harcerze uczestniczyli w letnich obozach przysposobienia wojskowego...

O przygotowaniach do wojny w Wolnym Mieście Gdańsku mówił też dr Andrzej Gąsiorowki. Zwrócił uwagę na specyfikę działalności gdańskiego harcerstwa, które w latach 1920- 1939 pracowało przecież poza granicami kraju, a następnie szczegółowo omówił formy szkolenia wojskowego gdańskich harcerzy w latach 30. W obliczu narastającego zagrożenia wojennego Gdańska Chorągiew Harcerek i Harcerzy uczestniczyła w przygotowaniu młodzieży do wojny przez udział w pracy klubów sportowych (były one przykrywką dla szkolenia wojskowego), ćwiczenia, obozy wojskowe. Działalność Harcerskich Oddziałów Bojowych organizował hm. Oskar Żawrocki.

OMAWIAM te dwa głosy dokładniej, ponieważ przybliżyły nam one przedwojenną historię gdańskiego harcerstwa, jego problemy i specyfikę działalności, jakże inną od pracy środowisk harcerskich w Polsce.

KOLEJNI prelegenci to hm. Stanisław Dąbrowski z Lublina, który przedstawił wojenną służbę lubelskich harcerzy, hm. Jaromir Durczewski z Torunia, który w referacie "Wychowawcza rola harcerstwa w czasie II wojny światowej" podjął główny temat sesji oraz Jerzy Jabrzembski, który mówił o problemach wychowawczych w Szarych Szeregach. Dwa ostatnie głosy naświetlały trudne pytania, jakie stawiali przed sobą harcerscy dowódcy w czasie wojny: Wychowywać czy walczyć? Jak pogodzić działalność wychowawczą z twardym przygotowaniem do walki z wrogiem? Jak wprowadzić koncepcję walki do organizacji? Co robić, żeby nie być tylko "wojskówką"? Postawa dowódców - harcerzy i instruktorów, którzy świecili podwładnym osobistym przykładem, program dostosowany do wieku członków organizacji, głęboko ideowa młoda kadra, zaangażowana duchowo i intelektualnie - oto co sprawiło, że harcerstwo w czasie II wojny światowej działając w ekstremalnych warunkach pozostało nadal ruchem wychowawczym.

hm. Halina Jankowska



 Generuje GazEla