Czuwaj

10/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

ZLOT "Odrodzenie" odwiedziła delegacja GK ZHP w składzie: komisarz zagraniczny ZHP hm. Piotr Borys, szef zespołu GK ZHP ds. Współpracy z Polakami na Wschodzie hm. Halina Jankowska i niżej podpisany redaktor naczelny "Czuwaj". Nie ukrywam, że byliśmy pełni podziwu dla pracy, jaką w rozwijanie ZHP na Litwie wnosi dziś kadra instruktorska tej organizacji. Zachwyciliśmy się poziomem pracy z zuchami, choć pion ten dopiero zaczyna nabierać w ZHPnL doświadczeń. Ciekawie też prezentuje się kilka drużyn harcerskich. Cieszyliśmy się też z poziomu, jaki zaprezentowała na Zlocie reprezentacja Błękitnego Szczepu Dzieci Gór. Szczerze mogliśmy na obozie pod Trokami zaśpiewać: - Bo wszyscy harcerze to jedna rodzina...

hm. Adam Czetwertyński

Zlot "Odrodzenie", czyli 10 lat ZHP na Litwie

KIEDY na pierwszej radzie szczepu w roku szkolnym 1998/99 ustaliliśmy, że podczas następnej akcji letniej zorganizujemy trzytygodniowy obóz stały i dwutygodniowy obóz wędrowny po Europie Zachodniej, wielu było sceptyków powątpiewających w realność tej wizji. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi jeszcze, że oprócz wyżej wymienionych imprez blisko dwa tygodnie spędzimy na Litwie, reprezentując ZHP, i że będzie to chyba największe przeżycie tych wakacji, popukałbym się w czoło i sam dołączył do grona niedowiarków. Kiedy jednak w maju zadzwonił telefon z GK z pytaniem: Instruktorzy waszego środowiska współpracowali z ZHPnL. Czy chcecie w związku z tym jechać jako reprezentacja ZHP na zlot na Litwę? Odpowiedź mogła być tylko jedna. Tak!

W bieżącym roku mija 10 lat od chwili, gdy na Litwę pojechali pierwsi instruktorzy z zamiarem stworzenia tam drużyn harcerskich. Wywodzili się głównie z ZHR-u, chociaż towarzyszyli im również instruktorzy ZHP. Organizowali pierwsze zbiórki, przekazywali tradycje i obrzędy swoich środowisk, "zaszczepiając" harcerstwo coraz liczniejszym rzeszom młodych ludzi. Wychowankowie przekazywali ten pomysł na życie następnym, a oni kolejnym itd. Efektem tego jest liczący dzisiaj około tysiąca członków Związek Harcerstwa Polskiego na Litwie. Aby uczcić "okrągłą" rocznicę swojego istnienia, harcerze ZHPnL zorganizowali Zlot "Odrodzenie", który odbył się w terminie 18-26 sierpnia 1999 r. w miejscowości Daugierdziszki (12 km od Trok). Na imprezę tę zostali zaproszeni harcerze z ZHP, ZHP pgK i ZHR.

ZLOT odbywał się obok położonego nad jeziorem ośrodka wypoczynkowego "Trakai".

W ośrodku zorganizowana była kolonia zuchowa, harcerze zaś mieszkali w sześciu gniazdach rozbitych na pobliskich polach (łącznie było około 200 uczestników). Żeńska część naszej reprezentacji zasiliła gniazdo "Zorza", męska zaś gniazdo "Olimp".

Z wysokości 6-mertowej bramy

NA samym początku pochłonęła nas pionierka. Budowaliśmy wszystko: stoły, ławeczki, prycze, ogrodzenia, bramy. Nie było żadnych kłopotów z drewnem (na pytanie, gdzie można znaleźć długie żerdzie odpowiedziano nam: tam jest las, a tu siekiery). To pozwoliło nam "rozwinąć skrzydła" i postawiliśmy bez użycia gwoździ ponadsześciometrową bramę, która stała się miejscem licznych wycieczek i tłem do jeszcze większej ilości zdjęć. Następne dni wypełniły nam wspólne zajęcia i zabawy. Braliśmy udział w organizowanych przez Okręg Północno-Wschodni ZHR grach. Dla części żeńskiej zorganizowano całodniową grę po Wilnie. Mężczyźni zaś brali udział w trwającej prawie dobę grze terenowej. W czasie, gdy druhny zwiedzały piękną starówkę, układając wiersze i próbując nakłonić przechodniów do śpiewania piosenek, druhowie walczyli z ponadsześćdziesięciokilometrową trasą najeżoną takimi punktami, jak: nurkowanie, zjazd na linie, strzelanie z łuku, kręcenie filmu czy samarytanka (gdyby nie dziesiątki kilometrów po asfalcie, bylibyśmy wniebowzięci). Kolejną imprezą dla całego zlotu była gra "Pakt Ribbentrop-Mołotow". Odbywała się ona 23 sierpnia, w 60. rocznicę podpisania paktu, dzień ten na Litwie jest nazywany "Dniem czarnej wstęgi" od szarf żałobnych, którymi przyozdabiane są wtedy narodowe flagi. Gra rozgrywała się w Trokach. Mieliśmy okazję zwiedzić zamek na wodzie, zapoznać się z historią okolicy i miejscowymi legendami oraz pełniąc służbę (jedno z zadań), pomóc okolicznym mieszkańcom. Podczas zlotu odbyła się również olimpiada i festiwal piosenki, w trakcie których udało nam się udowodnić, że ze śpiewaniem i grami zespołowymi radzimy sobie całkiem nieźle (naszą piosenkę wyemitowało następnego dnia radio "Znad Wilii"). Dwa dni zlotu poświęcone były na programy gniazd. Z licznych zajęć, jakie się wtedy odbyły, niektórym najbardziej utkwiły w pamięci zajęcia rzucające nowe światło na banany, grill, rodzynki i czekoladę. Oprócz tych wszystkich atrakcji nie zabrakło czasu na spotkania przy ognisku, rozmowy i wymianę doświadczeń w instruktorskim gronie.

Podmuch historii Wilna

ŻAL było wyjeżdżać z Daugierdziszek i żegnać się z przyjaciółmi. Dla nas jednak wyjazd jeszcze się nie kończył. Następne trzy noce mieliśmy spędzić w Wilnie w polskiej szkole im. Jana Pawła II, której dyrektorem jest przewodniczący ZHPnL phm. Adam Błaszkiewicz. O przewodniki nie musieliśmy się martwić, swoją pomoc w zwiedzaniu zaoferowali nam wileńscy harcerze.

WILNO urzeka pięknem starówki, zabytkowych kościołów i posiadających niepowtarzalny klimat uliczek i zaułków. Na każdym kroku czuliśmy podmuch wielowiekowej historii i tradycji stolicy Litwy.

KULMINACYJNYM momentem naszego pobytu było Przyrzeczenie Harcerskie, odbywające się przy grobie matki Józefa Piłsudskiego, na które zostaliśmy zaproszeni. Przy blasku pochodni w kręgu stanęli przedstawiciele ZHPnL, ZHR i ZHP, aby po wysłuchaniu pięknej gawędy o harcerskich ideach przyjąć w szeregi swojej "rodziny" nowych członków. Było to naprawdę wspaniałe przeżycie.

Na tym się nie skończy

ZHP na Litwie to bardzo młoda organizacja i nie chodzi mi tylko o to, że powstała 10 lat temu. Jest młoda, bo w przeważającej większości wysokie funkcje piastują tam młodzi ludzie. Może nie zawsze dysponują doświadczeniem i wiedzą, ale we wszystko, co robią, wkładają wiele serce i zapału. I to właśnie ten zapał pozwala na pokonywanie problemów, które czasem, na pierwszy rzut oka, wydają się być nie do pokonania. Ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem tego, co tam zobaczyłem. "Podładowałem akumulatory" i mogę spokojnie stwierdzić, iż na tej okolicznościowej wizycie się nie skończy. Lada dzień na radzie szczepu zastanawiać się będziemy nad konkretnym programem bieżącego roku harcerskiego. Myślę, że wszyscy nauczyliśmy się patrzeć dalej i szerzej, a pewne wizje, które rodzą się teraz w głowach, są do zrealizowania. Wszak, podobnie jak śpiewny akcent, udzielił się nam też ten "pionierski" zapał.

phm. Maciej Wlazło
Błękitny Szczep Dzieci Gór, Kielce



 Generuje GazEla