Czuwaj

11/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Najważniejsze - mieć grono odpowiedzialnych współpracowników

z phm. Radomirem Korsakiem i hm. Anną Filipow - do 31 października 1999 r. kierownikiem i zastępczynią kierownika Wydziału Harcerstwa Starszego i Specjalności GK ZHP rozmawia hm. Adam Czetwertyński

* Kończycie instruktorską służbę kierowania Wydziałem Harcerstwa Starszego i Specjalności. W jakiej kondycji pozostawiacie nowemu szefowi wydziału pion starszoharcerski naszego Związku?

NA tle całej organizacji kondycja ta, tak programowo, jak i organizacyjnie, nie jest zła. Uważam, że kierując wydziałem współpracowaliśmy z większością chorągwi, w których działały referaty starszoharcerskie. Mieliśmy w tych chorągwiach instruktorów, do których mogliśmy zwrócić się o pomoc lub zaproponować im współpracę. Niestety, w kilku chorągwiach za harcerstwo starsze odpowiedzialne były osoby przypadkowe. Bardzo to smutne. Lecz mamy i sukcesy - nie ma dziś chyba komendanta hufca, który nie wiedziałby o konieczności zorganizowania namiestnictwa starszoharcerskiego lub inspektoratu specjalnościowego w swoim hufcu. A to już dużo.

W ruchu starszoharcerskim nie ma stagnacji. Przykładem tego jest program "Bądź gotów!", którego byliśmy autorami. Opracowaliśmy go w momencie przejmowania przez nas wydziału w sytuacji kryzysowej, bezpośrednio po powodzi na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku. Został on w drużynach starszoharcerskich bardzo dobrze przyjęty. Niestety, na siłę zrobiono z "Bądź gotów" także propozycję dla zuchów i harcerzy. W efekcie tego zabiegu program zmienił się. Z różnych powodów, od nas niezależnych, nie powstał też pełny pakiet programowy, jak w przypadku innych propozycji kierowanych przez GK ZHP. Nie było też takiej promocji, jakiej byśmy oczekiwali.

* Ale czy tym programem chcielibyście pochwalić się jako największym osiągnięciem w czasie minionych trzech lat?

NA pewno największym sukcesem jest zespół współpracowników, kompetentnych, odpowiedzialnych, stanowiących naturalne zaplecze wydziału. Nie może być tak, by wydział programowy Głównej Kwatery funkcjonował bez grona współpracowników w terenie - znających rzeczywistość i mających możliwość oddziaływania na środowiska. Współpracownicy ci mają kontakty w różnych instytucjach, samorządzie lokalnym, szkołach, a przede wszystkim pracują z harcerzami w realiach ich środowisk. To najcenniejsze, co udało nam się stworzyć, a rozpoczynaliśmy od zespołów, jakie przekazał nam poprzedni kierownik wydziału hm. Krzysztof Sikora.

* A czy mieliście w wydziale jakieś wpadki? Czy coś wam się nie udało?

TYLKO ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Są takie warunki "zewnętrzne", na które nie mamy wpływu. Na przykład Harcerskie Grupy Ratownicze nie mają umocowania prawnego - nie mogliśmy tego załatwić. Nie udało się doprowadzić, aby "Na tropie" ukazywało się systematycznie. W tym roku decydujący wpływ na to miał brak środków finansowych na czasopisma harcerskie. Niestety dwa gotowe, przygotowane do druku numery gazety nie ukazały się, straciły aktualność i poszły do śmietnika. Porażką był brak porozumienia z Agencją Mienia Wojskowego w sprawie przekazywania nam wybrakowanego sprzętu, wycofanego z eksploatacji w MON. Nie był on przekazywany tylko drużynom proobronnym, ale całej organizacji.

* Czy wasz wydział jest dziś specjalnościowym czy starszoharcerskim? Co w nim przeważa?

NIE można udzielić odpowiedzi na takie pytanie. To wydział starszoharcerski i specjalnościowy. Słyszeliśmy o irracjonalnej propozycji rozdzielenia go. To, naszym zdaniem, cofnięcie tego pionu o kilka lat. Staraliśmy się, kontynuując myśl hm. Krzysztofa Sikory, uporządkować metodę starszoharcerską, wrócić do wędrownictwa - korzeni harcerstwa starszego. W wędrownictwie jest taka ładna myśl - wybór własnej ścieżki zainteresowań. To doskonale współbrzmi z szeroko rozumianymi specjalnościami. Naszym zdaniem droga ta jest jak najbardziej słuszna. Nie wszystkie idee udało się nam przekazać do środowisk. Na przykład z przyczyn obiektywnych odwołana została na wiosnę V Ogólnopolska Gra Specjalnościowa, a tam mieliśmy rozmawiać o drużynach artystycznych. Naszym zdaniem specjalności i zainteresowania zawsze będą integralną częścią programu ruchu starszoharcerskiego.

* Ale latem przeprowadziliście Specjalnościową Akcję Szkoleniową?

NIE, Starszoharcerską Akcję Szkoleniową, w ramach której między innymi były także obozy specjalnościowe.

* Wróćmy na chwilę do wędrownictwa. Będzie ono propagowane w organizacji?

UCHWAŁA Rady Naczelnej z 1992 roku w sprawie harcerskiego systemu wychowawczego określiła, że drogą rozwoju harcerzy starszych jest wędrownictwo. Upowszechnialiśmy tę ideę na PZHS-ach w "Perkozie" i Jeżowie Sudeckim. Dziś harcerze starsi szukają materiałów związanych z wędrownictwem. Chcieliśmy na ubiegłorocznym sejmiku starszoharcerskim formalnie potwierdzić zasady zdobywania naramiennika wędrowniczego. Ale gdy weszła reforma szkolnictwa, wszelkie prace musiały być wstrzymane. Powinniśmy poczekać na zakończenie Projektu Gimnazjum, bo być może będziemy mieli nowe struktury po zakończeniu reformy szkoły. Przecież nie możemy dziś podejmować decyzji, a następnie zmieniać jej za dwa lata. Naszym zdaniem ważne jest przede wszystkim to, że idea wędrownicza cieszy się bardzo dużym powodzeniem w drużynach. Idea ta żyje.

* A co ze stopniami starszoharcerskimi? Czy ich wymagania odpowiadają na potrzeby harcerzy starszych? Gdy patrzymy na naramienniki harcerzy, nie widać na nich oznak stopni...

SYSTEMOWI stopni przyglądamy się między innymi w trakcie Projektu Gimnazjum. Harcerze starsi przywiązują dużą rolę do stopnia harcerza orlego. Ale na pewno wymagania na ten stopień powinny być zmodyfikowane. Proponują one dziś bardziej działalność odtwórczą - schematyczną niż samodzielne myślenie, a następnie opracowywanie kart prób. Gdy harcerzom starszym nie przedstawia się wymagań na stopień, lecz prezentuje ideę, bardzo chętnie zgłaszają oni chęć zdobywania stopnia. Przekształcanie regulaminów daje gorsze efekty.

* A jak oceniacie, czy dziś w drużynach starszoharcerskich zdobywane są znaki służb?

SĄDZĄC po meldunkach kwalifikujących na PZHS czy ostatnio na "Wędrowniczą watrę" - tak. Podobnie jest, gdy pytamy uczestników kursów w "Perkozie" lub na SAS-ie. Znają oni znaki i lepiej lub gorzej zdobywają je. Ale ze zdobywaniem stopni i znaków służb wiąże się jeden istotny problem funkcjonowania drużyn starszoharcerskich. Zaczynamy gubić w hufcach, bardzo ważną dla harcerzy starszych, starszoharcerską samorządność. Harcerze nie znajdują zrozumienia we własnym środowisku. W naszym wydziale, na szczeblu centralnym wróciliśmy do idei organizowania sejmików starszoharcerskich - pierwszy po latach odbył się w "Perkozie" ponad rok temu, następny w czasie "Wędrowniczej watry". Może nie przynoszą one jeszcze bardzo konkretnych ustaleń, ale odbudowywanie starszoharcerskiego samorządu musi jeszcze potrwać. To proces długofalowy, a nie taśma produkcyjna uruchamiana jednym włącznikiem.

* Jakich rad udzielilibyście nowemu kierownikowi Wydziału Harcerstwa Starszego i Specjalności?

SUGESTII możemy mieć wiele, ale podstawą zawsze będzie zespół kompetentnych współpracowników, bez niego nie zrobi się nic. Można pisać poradniki, wydawać gazetę, ale to nie będzie kierowanie wydziałem. Do tej pory wydział pracował z ludźmi i dla ludzi. Podejmowaliśmy zadania na rzecz całego Związku - PZHS-y, kursy ogólnopolskie, OGS-y, "Wędrownicza watra". Było tych zadań kilka. Pokazywaliśmy na zewnątrz chyba niezłe oblicze programowe całego Związku. Może teraz będzie nowy styl pracy wydziału, nowy pomysł na harcerstwo starsze? Nie wiemy, ale trzeba pamiętać, że nie da się pracować z harcerzami starszymi bez harcerzy starszych i ich instruktorów, ludzi, którym harcerze ufają i na których się wzorują.

* Dziękuję za rozmowę.

Nasi Drodzy Współpracownicy

(oficjalni i nieoficjalni)

WYKORZYSTUJĄC tę okazję chcielibyśmy wam wszystkim, których nie jesteśmy w stanie tutaj wymienić, podziękować za cierpliwość, zrozumienie, a przede wszystkim za lojalność i kompetencje. Nie ma nic cenniejszego niż zespół niezawodnych ludzi, na których można liczyć. I za to bardzo Wam dziękujemy. Bez Was nie byłoby naszych wspólnych sukcesów i osiągnięć. Ale jest jeszcze wiele do zrobienia...

A swoją drogą szkoda, że w Polsce nie jeżdżą czarne packardy i nie ma tajfunów na naszym kontynencie.

Ania i Radek



 Generuje GazEla