Czuwaj

11/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
ZHP NA BIAŁORUSI

Rzucone ziarno pięknie owocuje

DIEREWNA - niewielka wioska pod Baranowiczami na Białorusi, położona wśród pól i lasów. Na wzgórzu przebudowana z dawnej, nieczynnej z braku uczniów szkoły - kaplica oraz pomieszczenia świetlicowe i gospodarcze, a wszystko otoczone dużym warzywnym ogrodem i uprawnym polem. To filia kościoła parafialnego w Nowej Myszy.

PROBOSZCZ ks. Walenty Nowak to nie tylko szanowany kapłan, ale i wspaniały, pełen inicjatywy gospodarz. Parafia obejmuje kilkanaście wsi. Wielką troską i opieką otacza ksiądz proboszcz młodzież i dzieci, organizując rekolekcje, spotkania, kolonie i półkolonie.

W Dierewnej ludzi niewiele (około 200 mieszkańców) - w większości emeryci i renciści, do których na wakacje przyjeżdżają wnuki. Sporo biednych, o których dba jedynie Kościół. Pochodzenie różne, wiara w większości katolicka, język białoruski. Po polsku wszyscy modlą się i śpiewają. Do przybyszów są nastawieni życzliwie, przyjaźnie.

WŁAŚNIE tu, przy kaplicy w dn. 3-16 sierpnia br. rozbiła obóz Słonimska Drużyna Harcerska Związku Harcerstwa Polskiego na Białorusi. Ona była organizatorem, ale zaprosiła do udziału harcerzy z drużyn w Wołkowysku, Międzyrzeczu i Baranowiczach. W obozie uczestniczyła też młodzież z pobliskich wsi Żemczugi i Siewruki ciekawa metodyki harcerskiej.

W budynku była kuchnia, stołówka, pokoje kadry i sale na kominki w razie niepogody, a obok rozbito namioty ("dwójki", "trójki", "czwórki"). Pośrodku ognisko, a nieco z boku plac apelowy z 8-metrowym masztem i obozowym proporcem.

PIERWSZE dni, jak to często bywa, były dość trudne, szczególnie dla tych, którzy znaleźli się na obozie po raz pierwszy w życiu. Ale powoli praca się rozkręcała.

OBÓZ nosił nazwę "EKO", gdyż wiele miejsca poświęcono na nim problemom ekologicznym. Harcerze realizowali zadania "Las" i "Powietrze", których plonem stały się plansze, zielniki i rysunki z przeprowadzonych zwiadów.

BYŁY również wywiady środowiskowe i zebrane przez zastępy wiadomości, dotyczące dawnych obrzędów i legend, albo osobistych historii mieszkańców.

RAJD pieszy, gry terenowe, tropienie, terenoznawstwo, sygnalizacja, samarytanka i wszelkie wiadomości dotyczące harcerstwa, a przede wszystkim: Prawo Harcerskie a my. Jacy jesteśmy i jacy powinniśmy być.

BIEG na stopnie dla 11 kandydatów wykazał dobre przygotowanie. 4 harcerki zdobyły stopień ochotniczki, 2 - tropicielki, a 5 harcerzy - wywiadowcy. Przyrzeczenie, które na skutek wieczornego deszczu odbyło się w wielkiej powadze i skupieniu przy blasku świec w kaplicy, złożyło 5 osób. Zaplanowany program został zrealizowany w całości. Młodzież nauczyła się wielu nowych piosenek, pląsów, zabaw, a najważniejsze - współżycia w grupie. Utworzyła się wspólnota, do której dołączyły też dzieci ze wsi przebywające na półkolonii.

NAJWIĘKSZYM minusem tego pierwszego samodzielnego obozu był krótki czas jego trwania - 13 dni. Zanim nowicjusze obozowi zrozumieli jego głębszy sens wychowawczy, nauczyli się karności, posłuszeństwa, współdziałania, trzeba było obóz zwijać. Następny tydzień dałby dopiero efekty, rozszerzył umiejętności i dostarczył więcej satysfakcji kadrze, którą stanowili młodzi druhowie ze Słonimia, a radą służyły seniorki z Polski:z niżej podpisana i pwd. Gizela Dygórska z Bydgoszczy. Wiele życia i pracy wniosła opiekunka drużyny słonimskiej, pełniąca na obozie funkcję pielęgniarki, p. Helena Walerianowa.

WYRÓŻNIŁO się kilku harcerzy rokujących nadzieje na wzmocnienie przyszłych kadr - Witek i Sasza z Wołkowyska, Paweł ze Słonimia, Denis z Baranowicz. Ale przede wszystkim zdał egzamin na piątkę jako komendant obozu drużynowy słonimskiej drużyny ćwik Aleksander Bielak.

NA podstawie całorocznej działalności i organizacji obozu należy stwierdzić, że Słonimska Drużyna Harcerska zasługuje na pomoc w zdobyciu mundurów i sprzętu biwakowego.

W drodze powrotnej do Polski miałyśmy okazję, na zaproszenie przewodniczącego ZHPnB druha Wiesława Kiewlaka, uczestniczyć w pożegnalnym ognisku I Grodzieńskiej Drużyny Harcerskiej we wsi Łojki pod Grodnem, które zaszczycił swoją obecnością konsul RP, p. Szostak bardzo chętnie wspominający własne przeżycia harcerskie.

WIELKĄ radość sprawili uczestniczący w obozie harcerki i harcerze z różnych drużyn na Białorusi, witając mnie serdecznie i pytając, czy ich pamiętam. Trochę trudności miałam z uczestnikami obozów szkoleniowych w Toruniu sprzed 3-4 lat, bo wtedy patrzyłam na nich z góry, a teraz musiałam zadzierać głowę, ale ważne, że łączą nas wspomnienia i cieszę się, że rzucone ziarno pięknie owocuje.

hm. Beata Chomicz
Toruń



 Generuje GazEla