Czuwaj

11/1999

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Podharcmistrz Jossarian i Międzysieć

PODHARCMISTRZ Jossarian polubił komputer. Polubił komputer, choć trudno mu było się do niego przekonać. Niby wygląda jak telewizor, ale ten pilot (podharcmistrz Jossarian ma na myśli klawiaturę) ma tyle klawiszy... i jeszcze ten gryzoń z kulką... Mimo wszystko podharcmistrz Jossarian dał się przekonać do komputera do tego stopnia, że swój ulubiony fotel przestawił sprzed telewizora przed monitor komputerowy i z klawiaturą na kolanach (podharcmistrz Jossarian dba o swój kręgosłup i nie będzie się wychylał z fotela, by pracować na biurku) poznaje tajniki komputerowe.

JEDNYM z takich tajników jest Internet. Podharcmistrz, Jossarian gdy poznał Internet, pokochał swój komputer miłością wielką i ogromnie interesowną. Dzięki niemu może bowiem poruszać się po całym świecie nie ruszając się z fotela albo porozumiewać bez problemu z ludźmi (i innymi podharcmistrzami) na całym świecie.

NO właśnie, a co nurtuje innych podharcmistrzów na świecie? Ano najbardziej nurtują ich... harcmistrze. Wszyscy znają teorię podharcmistrza Jossariana, że podharcmistrze są najlepszą nacją instruktorską. Przewodnik to przecież jeszcze prawie nieinstruktor, taki czeladnik instruktorski przed przystąpieniem do mistrzostwa, a harcmistrz to już za duży mistrz, on już wszystko wie (albo myśli, że wszystko wie) i to jest jego problem - nie chce już dalej się rozwijać, no bo wie wszystko. Oczywiście od tej reguły są wyjątki.

W każdym razie problemem podharcmistrza Jossariana są harcmistrze. Otóż owi harcmistrze na poprzednim Zjeździe Związku podharcmistrza Jossariana wymyślili, że komendat hufca będzie musiał przez kolejne cztery lata być komendantem hufca. Niby nie tak dużo, ale... No właśnie, podharcmistrz Jossarian myśli sobie, że to jednak trochę dużo. W życiu młodego człowieka, studenta, młodego rodzica, nowego pracownika w swej nowej pracy, czyli najlepszego potencjalnego kandydata na tę funkcję, to jednak kawał czasu. Przez cztery lata może on skończyć studia, zostać kierownikiem w swej firmie, rozwinąć własne przedsiębiorstwo, podchować dwójkę dzieci i w związku z tym trudno jest mu podejmować się odpowiedzialnej funkcji społecznej na tak długi okres.

KOMU więc, myśli podharcmistrz Jossarian, służy tak długa kadencja komendancka? Trudno powiedzieć. Może chodzi o zapewnienie możliwości rozwinięcia strategicznych wizji rozwoju hufca? Może raczej chodzi o to, by stworzyć przez ten czas świetnie pracujący zespół komendy?

PODHARCMISTRZ Jossarian myśli jednak, że tak naprawdę chodzi o (wybaczcie mi to sformułowanie drodzy niektórzy osobiście znani mi komendanci, a ci nieznani też mi wybaczcie) stworzenie bezpieczeństwa socjalnego dla wielu komendantów, dla których praca w harcerstwie jest jedyną drogą życia, a harcerstwo stało się dla nich nie tylko sposobem na życie, ale jedynym życiem, jakie wiodą. Ale pewnie chodzi o coś całkiem innego, owo coś, o którym wiedzą druhowie w stopniu harcmistrza. Oni to wszak na Zjeździe organizacji podharcmistrza Jossariana zatwierdzili ten znakomity zapis.

PODHARCMISTRZ Jossarian uwielbia Internet do tego stopnia, że postanowił wykorzystać go do kontaktu ze swoimi czytelnikami. Drodzy czytelnicy, jeśli chcecie popolemizować (ale ładnie mi się napisało) z podharcmistrzem Jossarianem, jeśli macie różne ciekawostki i głupotki z życia harcerskiego, którymi chcecie zainteresować podharcmistrza Jossariana - piszcie: jossarian@ids.pl

Zubek



 Generuje GazEla