W roku 1998 i na początku roku 1999 publikowaliśmy gawędy hm. Jerzego Rzędowskiego o poszczególnych punktach Prawa Harcerskiego. Na temat dwóch punktów gawędy się nie ukazały. Dziś prezentujemy pierwsze uzupełnienie przerwanego cyklu.

Redakcja Harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.

Pytania o punkt 10

CZY myślałeś kiedyś o naszym Prawie Harcerskim i jego ostatnim punkcie? I czy ostatni to znaczy najmniej ważny? Chyba nie, skoro wywołuje tak wiele kontrowersji, tyle emocji i to wśród różnych grup instruktorów, choć często z różnych powodów?

A czy zauważyłeś, że wszelkie dyskusje na temat dziesiątego punktu naszego Prawa krążą wokół dwóch spraw: picia i palenia? Czyżby wszyscy - i ci, którzy dymią jak lokomotywy, i ci, dla których jest to najważniejsze "harcerskie przykazanie", nie zauważyli, że ten słynny punkt to nie tylko alkohol i papierosy, ale coś więcej? Czy nie dostrzegają jego pierwszej części, że "harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach"?

A może tak łatwiej? Może łatwiej przestrzegać czegoś, co jest czarne lub białe (palisz - nie palisz), bez konieczności głębszego zastanowienia się nad sensem stawianego instruktorowi wymagania, bez refleksji, dlaczego tak mam postępować, czy to jest słuszne i jak to jest wpisane w ideę harcerstwa? Czy nie jest tak, że właśnie wygodnictwo, chęć "pójścia na łatwiznę" każe wielu instruktorom zapomnieć o czystości w myśli, w mowie i uczynkach? A może zrozumienie pierwszej części dziesiątego punktu wymaga zbyt głębokiej analizy ducha Prawa Harcerskiego i zmusza do ciągłego stawiania sobie pytania o granice tej czystości i - co jeszcze trudniejsze - odpowiadania na te pytania w codziennym życiu, całym życiu: harcerskim, zawodowym, rodzinnym?

KTO z nas, z ręką na sercu, może powiedzieć, że codziennie na nowo weryfikuje swoje zdanie na temat czystości, o której czytamy w Prawie, że codziennie stara się (przynajmniej tyle!) ocenić swe postępowanie i odpowiedzieć na pytanie: czy dziś byłem harcerzem całym życiem? Kto z nas robi, nawet nie codziennie, ale w ogóle swój prywatny "harcerski rachunek sumienia"?

MOŻE to zbyt wiele, może najpierw warto zastanowić się, cóż znaczy być "czystym w myśli", gdzie są te wspomniane wcześniej granice? Czy chodzi tylko o to, aby nie przekląć w myślach, czy coś więcej? A czy harcerz, instruktor może w ogóle komuś życzyć źle? Czy takie postępowanie to brak czystości w myśli? Na to pytanie ja mam swoją odpowiedź, a ty? A w rzeczach najprostszych, codziennych: kiedy tylko pomyślę, że nie chcę iść na wykład, pozmywać naczyń, zadzwonić do przyjaciela, choć mnie o to prosił, to łamię dziesiąty punkt Prawa czy nie?

A czy nie jest tak, że harcerstwo - poprzez swe procedury i zasady - zmusza nas czasami do łamania Prawa? Bo jeśli w ferworze rywalizacji z innymi instruktorami, z inną drużyną, innym hufcem, życzę im niepowodzenia, to postępuję niezgodnie z Prawem czy nie? A podczas wyborów na zjeździe hufca czy chorągwi: kiedy kandyduję do jakiejś władzy i pragnę wygranej, co akurat oznacza przegraną kogoś innego, to łamię dziesiąty punkt czy nie? A będąc instruktorem - jeśli buduję taki system współzawodnictwa w drużynie, który rodzi niezdrową rywalizację w moich harcerzach - czy to oznacza, że nakłaniam ich do nieprzestrzegania Prawa i sam łamię nasze zasady? Dużo tych wątpliwości, prawda?

JEŚLI myśli trudno czasem powstrzymać, to pewnie łatwiej jest z czystością w mowie? Ale czy na pewno, czy rzecz tylko w tym, aby nie używać słów na "k" i podobnych? Czy chodzi tylko o to, by mówić prawdę?

JEŻELI ktoś pyta mnie o moje poglądy, moją ocenę i mam wybór - powiedzieć prawdę (całą prawdę i tylko prawdę) lub być nieszczerym, ale miłym i nie zrobić komuś przykrości, to czy jest wyjście, które pozwala mi nie złamać Prawa? Jeśli powiem same miłe rzeczy, ale nie powiem prawdy, to złamałem dziesiąty punkt czy nie? I odwrotnie - jeśli powiedziałem prawdę, czym (mimo delikatnej formy) zrobiłem komuś przykrość, to złamałem Prawo czy nie? A co w sytuacji, kiedy "dla dobra Związku" (hufca, szczepu czy drużyny) mówię nieprawdę, by coś załatwić? Czy wówczas także postępuję niezgodnie z Prawem, nie jestem czysty w mowie?

MOŻE łatwiej jest z czystością w uczynkach? Obawiam się, że też nie, bo czyż nigdy nie spotkałeś się z "podkładaniem świń" w harcerstwie? Czy nigdy nie spotkałeś instruktorów, którzy "po trupach" szli do celu, swojego własnego, prywatnego celu? Jeśli nie, to może znów przypomnisz sobie sytuacje, kiedy załatwiałeś coś "dla dobra Związku"? Czy odbicie na ksero w pracy regulaminu jakiegoś rajdu to nieczystość w uczynkach? A wydrukowanie plakatu na służbowym ploterze? A dzwonienie w sprawach harcerskich ze służbowego aparatu?

JAKŻE trudne okazuje się Prawo Harcerskie, prawda? Może nawet tym trudniejsze, im jesteśmy starsi, bardziej dojrzali, im bliżsi jesteśmy odnalezienia swej filozofii życiowej? Czy znasz odpowiedzi na te wszystkie postawione tu pytania? Czy już zdajesz sobie sprawę, że wcześniej czy później warto będzie na nie odpowiedzieć?

hm. Grzegorz Całek



 Generuje GazEla