SCOUT DE FRANCE

Jak to robią inni

LATEM tego roku spędziłem pięć tygodni w Centralnym Ośrodku Szkoleniowym Skautów Francji (Centre National de Formation des Scouts de France) w Jambville pod Paryżem, pracując tam jako kadra ochotnicza. Mam nadzieję, że uda mi się opowiedzieć czytelnikom "Czuwaj" "jak to robią inni", czyli jak wcielają w czyn idee B-P.

SCOUTS de France to ruch katolicki - największa francuska organizacja skautowa skupiająca ok. 120 tys. członków. Z tego, czego zdołałem się dowiedzieć w czasie wielokrotnych rozmów z instruktorami francuskimi, wnioskuję, że nie ma istotnych różnic w systemie metodycznym ZHP i Skautów Francji. Nie ma tam, co prawda, odpowiednika naszych stopni, ale są sprawności różne dla różnych pionów wiekowych, uwidaczniane na mundurze stosownymi naszywkami. O przyznaniu sprawności (pełniących jakby częściowo rolę naszych stopni) decyduje cała drużyna w drodze głosowania, podobnie jak w przypadku innych wiążących decyzji, dotyczących na przykład ustalenia założeń programowych na dany rok. Prawie wszystkie drużyny działają przy parafiach na podobnych zasadach jak my w szkołach (możliwość nieodpłatnego użytkowania lokalu, doraźna niewielka pomoc finansowa), a związki drużyn będące w przybliżeniu odpowiednikami naszych szczepów, działają najczęściej na terenie danej gminy. Każdy region i wiele departamentów dysponuje własnymi ośrodkami kształcenia kadr instruktorskich.

Jambville - Centralny Ośrodek Szkoleniowy

OŚRODEK funkcjonuje od początku lat pięćdziesiątych i mieści się na terenie pięknie zalesionego parku, o powierzchni 52 ha. Na terenie tym zamieszkują liczne stada danieli i jeleni, które prawie w ogóle nie boją się ludzi.

CZĘŚĆ mieszkalna zlokalizowana jest w XVII-wiecznym zamku, którego najstarsze fragmenty zostały wybudowane jeszcze w XIII wieku. Ośrodek Jambville czynny jest cały rok, odbywają się tu rozmaite kursy, szkolenia i konferencje, jak również obozy i zloty. Oprócz zamkowych pokoi na przybyszów czekają także pola namiotowe oraz budynki stałe, a to wszystko z kompletnym zapleczem sanitarnym wraz z prysznicami i bieżącą wodą! Od ponad 25 lat na całość "ma oko" dyrektor Lucien Calando wraz z żoną Liliane i siedmioma osobami stałego personelu. Choć pracy nie brakuje, wszyscy są dla siebie mili i uśmiechnięci, co tworzy prawdziwą atmosferę przyjaźni. Aż żal było stamtąd wyjeżdżać... I jeszcze jeden drobiazg. Od lat nie widziano w Jambville nikogo z Polski. No i wreszcie zobaczono! Najpierw przyjechałem ja, a tydzień później na kilka dni "zajrzał" wędrowno-autokarowy obóz po Europie zorganizowany przez 8 Czarny Szczep z Kielc, prowadzony przez phm. Ewę Rogalińską i hm. Piotra Prokopa. Cóż za wspaniałe spotkanie! Przypadki "chodzą" po ludziach, nie po ziemi...

JournŽs Nationales 1999

OBOK wielu zlotów i imprez całej organizacji co 6 lat odbywa się w Jambville wielki centralny zlot kadry instruktorskiej poczynając od drużynowych wszystkich pionów wiekowych, na komisarzach i innych władzach różnych szczebli kończąc. Zlot ten nosi nazwę Dni Narodowe (JournŽs Nationales). W tym roku odbył się od 26 do 29 sierpnia i zgromadził około 5 tysięcy uczestników. W programie były między innymi warsztaty metodyczne "z podziałem według kolorów", parada szczęścia, wieczorne ogniska, spektakle, konkursy, koncerty i występy kabaretowe, zarówno centralne, jak i w poszczególnych regionalnych gniazdach zlotowych. Na zlocie obecne były także delegacje z innych państw, również z innych kontynentów, na przykład z Brazylii, Burundi, Madagaskaru, Mauretanii czy Wybrzeża Kości Słoniowej. Z Polski, poza mną, nie było nikogo, więc stanowiłem nieoficjalną delegację naszego kraju. Nastrój w czasie zlotu był naprawdę cudowny, wszyscy świetnie się bawili, nawet w czasie uroczystości otwarcia i zamknięcia ani przez chwilę nie odczuwałem tak częstej na podobnych tego typu imprezach pompatycznej, krępującej, sztucznej atmosfery. Jakoś potrafiono to wszystko zgrabnie poprzeplatać. Tylko tak dalej, toż skauting to radość życia...

Zamiast zakończenia

I to już wszystko, co chciałem w "telegraficznym skrócie" przekazać. Sądzę, że warto czasem zobaczyć, co się dzieje poza naszym własnym, codziennym środowiskiem, a stare porzekadło "podróże kształcą" jest, oczywiście, zawsze aktualne.

phm. Paweł Zakrzewski, Łódź



 Generuje GazEla