W szkole, w ramach przedmiotu "przyroda nieożywiona", nieco później zwanego bardziej dojrzale - "fizyką", dowiadywaliśmy się, że w Sevres pod Paryżem, w siedzibie Międzynarodowego Biura Miar i Wag, przechowywana jest odpowiednio uformowana sztaba z irydo-platyny, wskazująca przyjętą umownie jednostkę długości - 1 metr, odpowiadający rzekomo jednej czterdziestotysięcznej obwodu Ziemi na równiku. W tej chwili wielkość jednego metra określa się już w inny sposób, ale pojęcie wzorca obowiązuje we wszystkich chyba dziedzinach działalności technicznej, przemysłowej, gospodarczej i wielu innych. Odnosić się może i do objętości, i - także - do czasu. Wszędzie, gdzie chcemy coś zwymiarować w jednostkach bezwzględnych.

Wzorce

ALE nie zawsze jest to potrzebne. Bardzo ważną metodą oceny, zwłaszcza w technice, jest zasada pomiarów porównawczych. Nie chodzi o to, jaka jest bezwzględna wartość wybranego parametru (wybranej cechy) danego wyrobu, przedmiotu czy zjawiska, ale czy jest on (ono) lepszy od innego. A więc - czy zastosowany zabieg poprawia czy pogarsza daną cechę, daną właściwość. Metoda ta stosowana jest powszechnie w sporcie; porównujemy, kto w danych warunkach uzyska lepszy, a kto gorszy wynik - nie tylko na miarę światowego rekordu, ale w zestawieniu z rezultatami współuczestników rywalizacji. Jest to bardzo ważne i ze względów wychowawczych, i dla osobistej autokontroli.

SKORO doszliśmy do spraw wychowawczych - zastanówmy się, jak to się układa w życiu społecznym (publicznym).

J małe dziecko, w miarę rozbudzanych w nim ambicji, chce się podobać innym, czymś - oczywiście "szczególnym" - się wyróżnić. A zrobić to najlepiej - naśladując innych, zwłaszcza dorosłych. Więc mały człowieczek powtarza zachowania starszych, czasem nawet dość nieprzyzwoicie ich "małpując". Albo "małpując" swych rówieśników. Z chwilą, gdy jego dojrzałość rośnie - wybiera sobie bardziej odpowiedzialne przykłady. W wierszykach dla dzieci czytamy: Moja siostra Basia chce być jak mamusia, ja chcę być podobnym do mego tatusia. Życzyć każdemu rodzicowi i całemu społeczeństwu należy, by każde dziecko swoją matkę lub swego ojca mogło - i potrafiło - do końca życia traktować jako wzór do naśladowania. Oby, oby!

A jak to się ma odbywać, kształtować w harcerstwie?

W okresie, gdy ruch nasz powstawał, a były to czasy zaborów, w naszej - skądinąd paramilitarnej organizacji - wychowywanej w drużynach młodzieży stawiano za wzór wodzów, bohaterów oręża lub zwycięzców, którzy wybitnymi osiągnięciami militarnymi czy intelektualnymi mogli imponować wychowankom. Stąd za patronów drużyn obierano królów, jak na przykład Bolesława Chrobrego, który stworzył silne państwo, mężnie walczył, zawierał roztropne układy. Wybierano również i księcia Józefa Poniatowskiego, i Tadeusza Kościuszkę, i Emilię Plater. A także Zawiszę Czarnego, Józefa Sowińskiego, Jana III Sobieskiego i wielu, wielu innych. Warunki chwili narzucały taką potrzebę, taką konieczność. Wgłębienie się w życiorysy poszczególnych sylwetek dawało dobrą okazję do porównywania własnych postaw - tych obecnie kształtowanych czy oczekiwanych w przyszłości - do osiągnięć i dorobku wskazywanych bohaterów - patronów drużyn.

NO dobrze, tak było na początku, a co teraz? Zastanówmy się nad tym!

NA szczęście od ponad pół wieku - i oby jak najdłużej - nie było trzeba wydobywać oręża. Ale rzymskie przysłowie mówi: "Si vis pacem - para bellum!", tzn. "jeśli chcesz pokoju - szykuj się do wojny". Rozumieć to należy, że tylko silny kraj może czuć się bezpieczny.

JEDNAK obecnie silny kraj to nie tylko kraj, który ma dobry sprzęt wojenny, ale i mądrą, wykształconą kadrę, i to nie tylko wojskową. A zatem, potrzeba chwili narzuca, by w harcerstwie wychowywać, kształtować sylwetki nie tylko wodzów w rozumieniu militarnym, ale i, w coraz większym stopniu, przywódców, zwłaszcza życia gospodarczego, społecznego i politycznego. I tutaj - jak sądzę - tkwi istota poruszanego problemu "wzorców".

NIE każda drużyna ma takiego patrona, jakim jest generał Ignacy Prądzyński, żołnierz napoleoński, ale i inżynier, strateg. Przekornie mówiąc można przypomnieć, że kiedy trzeba było, wiedział kogo i jak bić (czego ilustracją jest zwycięska bitwa pod Iganiami). Jako strateg zgłaszał (choć nie były one przyjmowane przez ówczesne władze wojskowe) plany różnych działań militarnych. Mówi się, że jego koncepcję walki (ataku) wykorzystał wiele lat później, w 1920 roku, Józef Piłsudski. Był niedoceniany jako strateg i osobowość, co znosił z godnością, a zasłynął również jako budowniczy umocnień wojskowych i niezwykle ważnych inżynierskich budowli cywilnych. Zbudowany przez niego Kanał Augustowski - do tej pory czynny- przetrwał ponad półtora wieku i dalej z pożytkiem służy narodowi. Takich patronów drużyn nam trzeba.

W momencie, gdy mówimy o cywilnych osiągnięciach naszych rodaków, wypadałoby zadać pytanie: ile drużyn lub środowisk ma za patronkę Marię Skłodowską-Curie, która dokonała fundamentalnego odkrycia naukowego i rozsławiła Polskę? Albo ile drużyn, środowisk nosi imię inżyniera Eugeniusza Kwiatkowskiego, twórcy Gdyni, organizatora i twórcy COP (Centralnego Okręgu Przemysłowego) w okresie międzywojennym, który położył podwaliny przemysłu obronnego kraju, sterował imponująco rozwijającą się gospodarką. To dzięki niemu po 70 latach port morski w Gdyni nadal jest zdolny przyjmować największe okręty wskutek dalekosiężnego zaprojektowania basenów portowych. I to jego po II wojnie światowej znajomi musieli ratować od głodu.

MAMY w naszym narodzie wiele wybitnych jednostek. Dlatego zadaniem różnych kursów instruktorskich, a nawet zajęciem ambitniejszych drużyn powinno być wyszukiwanie takich osób i utworzenie listy (swoistego katalogu) patronów harcerskich środowisk. Po to, by harcerki i harcerze w drużynach mogli z satysfakcją i dumą poznawać ich sylwetki i mieć ich za wzorce w swoim rozwoju.

hm. Paweł Ambrożewicz



 Generuje GazEla