Sprawności

MAMY regulamin sprawności. Uchwalony w kwietniu 1993 r. Czas nie stoi w miejscu. Nasz regulamin tak. Sprawność ma być formą samokształcenia. Ma służyć budzeniu, rozwijaniu i pogłębianiu zainteresowań, umożliwiać przyswojenie pożytecznych w życiu umiejętności, ćwiczyć zaradność w różnych kierunkach oraz uczyć rzetelności w działaniu.

JAK jest w istocie? Przyjrzyjmy się sprawnościom.

OD samego początki kwiatki. "Higienista"* ma mieć skompletowaną apteczkę osobistą oraz polową. Ki diabeł? Na co dziecku, bo to przecież sprawność dla początkujących, dwie apteczki? Nie lepiej mieć tylko apteczkę osobistą, bez której się nigdzie (na biwak, wycieczkę, obóz) nie rusza? Tak więc "higienista" jest szczęśliwym posiadaczem dwóch apteczek, których nie musi nigdzie ze sobą zabierać. Nie musi też nic wiedzieć o omdleniach (jest to dopiero wymagane od "sanitariusza"**). A po co mu to? Wszak wiadomo, że w upale dzieci nie mdleją zupełnie. A może się mylę?

"PRZYRODNIK"* ma rozpoznać po liściach drzewa: dąb, brzozę, klon, leszczynę, wierzbę, topolę i lipę. O ile jeszcze pamiętam, leszczyna rośnie zazwyczaj w formie krzewu. Długi czas zatem zajmie naszemu bohaterowi odszukanie formy drzewiastej tej miłej roślinki, aby potem móc ją rozpoznać po liściach. Ale nie wiem, czy biedny przyrodnik nie zgłupieje, gdy mu pokażę zestaw liści, wśród których będą: dębu szypułkowego, bezszypułkowego i czerwonego, a także klonu zwyczajnego, polnego, srebrzystego i jesionolistnego? Każdy, kto uczciwie zdobył tę sprawność, wie, o czym piszę. Te liście różnią się na tyle, że wielu harcerzy totalnie się pogubi. W wymaganiach czytamy dalej: Rozpoznał (...) po pięć gatunków roślin, ptaków i zwierząt chronionych. A zatem ptak nie jest zwierzęciem - prawdopodobnie zalicza się do grzybów. "Botanik"* z kolei jest przez tych wstrętnych harcerzy przyuczany do niszczenia środowiska. Zmuszają oni bowiem biedne dzieci do zbierania do zielnika roślin chronionych. Krąży już plotka, że jeden rezerwat został ogołocony z roślinności po przejściu drużyny, której dzieci (21 osób nieletnich, niekaranych) zdobywały sprawność "botanika". Niszczyć środowisko pomaga mu, o dziwo, "miłośnik przyrody"**. Ma on rozpalić ognisko w lesie. A mój drużynowy zawsze nas uczył, że w lesie się ognisk nie pali. Głupi, co?

"KUCHARZ"** za to ma przygotować dwudaniowy obiad. Fajnie. Ale do tego ma pamiętać o kawie i deserze po obiedzie. Jestem jak najbardziej za. Ale u mnie w domu miałby "przechlapane" (tj. nie zaliczyłby wymagań), bo rodzice kawy nie pijają. Pech. "Magazynier"** ma dodatkowe wymaganie, nie ujęte w regulaminie sprawności: ukończyć 18 lat. Ostro, jak na sprawność z dwiema gwiazdkami. Niepełnoletniego do magazynu żywnościowego nie wpuszczę. Mam w tym pełne poparcie na ogół groźnego sanepidu oraz komisji rewizyjnej, zarówno hufcowej, jak i chorągwianej. "Sobieradek"* daje nam popis zręczności: zmywa naczynia, nie niszcząc ich. Moim zdaniem powinien dostać za to sprawność "akrobaty". "Majsterklepka"** ma być zdolniejszy od "majstra od wszystkiego"***. "Majster" ma tylko uszczelnić okno, "majsterklepka" wstawić szybę. Przy nowych oknach z PCV życzę powodzenia. "Sadownik"** ma rozpoznać drzewa owocowe po pniach i liściach: jabłka, gruszki, śliwki. A mnie uczono, że drzewa to jabłonie, grusze i śliwy, a jabłka, gruszki i śliwki to owoce rosnące na nich. No i konia z rzędem temu, kto rozpozna po pniach jabłka wczesne od zimowych. "Gospodyni domowa"** to typowa kura domowa. Jest tak głupia, że zapomina własnego języka (polskiego). Ona już nie podaje koktajli owocowych, lecz cocktaile owocowe. Czemu nie pójść dalej i nie nakazać przyrządzić fruit cocktail, beef chop & roast veal?

"PROJEKTANTKA mody"*** musi być natomiast miłośniczką Coco Chanel. Ciekawe, ile dom mody Chanel płaci ZHP w ramach sponsoringu? "Maszynistka"** wcale się nie przejmuje, że właściwie jest już przestarzała. Większość nowoczesnych biur już nawet nie kupuje maszyn do pisania. Ale tutaj wreszcie ujawnia się zmysł praktyczny harcerzy - maszyna do pisania jest nadal podstawowym wyposażeniem wielu komend hufców. Nie wiem natomiast, na co harcerce przyda się umiejętność pisania na niej. Ze względu na układ klawiatury i sposób uderzania w klawisze przesiadając się do komputera musi uczyć się od nowa. Jaki to problem przekonałem się sam, próbując wystukać tekst na maszynie do pisania w słupskiej komendzie hufca. Uff, ile błędów!

"STENOGRAF"*** - z pewnością znajdzie zatrudnienie w sądzie czy prokuraturze. Gdzie bowiem indziej używa stenografii? Osobiście wynalazłem dla niej ciekawsze zastosowanie - nadaje się do pisania ściąg w szkole - i mniej miejsca zajmuje, i belfer za nic się nie połapie, co to za gryzmoły. A wmówić mu, że to ozdobny szlaczek nie będzie raczej problemem.

"FOTOAMATOR"* jak i "fotograf"** zmuszeni są do zajmowania się fotografią czarno-białą, skoro sami mają wywoływać filmy i robić odbitki. Sam ją uwielbiam, bo daje olbrzymie możliwości artystycznego przekazu, ale w dobie fotografii barwnej - jest chyba trochę przestarzała, zwłaszcza w zdjęciach reporterskich czy pamiątkowych.

"MISTRZ kamery wideo"*** ze swymi trzema gwiazdkami to trochę dużo w porównaniu z dwugwiazdkowym "fotografem". Podstawowa trudność dla niego to mieć kamerę. Inne wymagania są na zbliżonym poziomie.

UFF, trochę tego dużo. Ale daleko jeszcze do końca. Zatem kilka uwag ogólnych.

SPRAWNOŚCI "komputerowiec" i "informatyk" są obecnie z lekka przestarzałe. Komputer stał się tak powszechnym narzędziem, że można wykroić przynajmniej pięć ciekawych sprawności, dla zainteresowanych Internetem, grafiką komputerową, programowaniem czy też po prostu profesjonalnym poziomem obsługi programów użytkowych.

WŚRÓD sprawności wciąż istnieje podział: damskie - męskie - obojnacze. Gdzie tutaj równouprawnienie? Sam posiadam sprawność "hafciarza"** i "sekretarza"* - nie "hafciarki" i "sekretarki", jak próbuje zmusić mnie do tego Główna Kwatera.

SPRAWNOŚCI drużyn specjalnościowych udostępnić wszystkim chętnym i zainteresowanym. Niech kształtują umiejętności wszystkich, nie tylko tych ze specjalnościowych.

SKOŃCZYĆ z powielaniem uprawnień państwowych przez specjalności. Kłania się "motocyklista"** i "automobilista"***, których zakres pokrywa się prawie z wymaganiami na prawo jazdy, ale też sporo sprawności lotniczych. Istnieją chyba państwowe uprawnienia skoczków spadochronowych? Tymczasem wszystkie lotnicze trójgwiazdkowe sprawności w znaczku mają spadochron.

NIEKIEDY poziomy sprawności mają mało wspólnego z innymi. Taki "gawędziarz lotniczy"* ma jedną gwiazdkę, a roboty nie mniej niż zwykły dwugwiazdkowy "gawędziarz"**. "Meteorolog"** lotniczy znać musi zagadnienia, o których uczą się dopiero studenci, np. geografii. Ale tylko dwie gwiazdki. Za to nazywa się tak samo jak niegwiazdkowy "meteorolog drużyn wodnych". Ten sam kwiatek: "wodny ratownik" i "samarytański ratownik"***.

A co z nowymi sprawnościami, jakie się pojawiają? Co jakiś czas przemkną przez "Propozycje". Natomiast w drugim wydaniu "Stopni i sprawności harcerskich" (pochwalam - znacznie lepsze obrazki) ani widu, ani słychu nowości. Co ma zrobić młody instruktor? Przewertować roczniki sam, aby znaleźć coś interesującego?

NIECH mnie nikt nie podejrzewa o chęć szyderstwa jedynie. Jestem gotów do współpracy, jeśli ktoś zechce zabrać się do tego profesjonalnie. Znaleźć kontakt ze mną dla harcerza nie będzie chyba problemem.

pwd. Dominik Jan Domin HR
Hufiec Toruń



 Generuje GazEla