Załóż mundur i przypnij lilijkę,
Czapkę na bakier włóż,
W szeregu stań wśród harcerzy
I razem z nimi w świat rusz.

Harcerstwo w mundurach czy bez...

TYTUŁ może wydać się dość dziwny, niektórych może wręcz oburzyć, ale z pewnością da się na jego podstawie wysnuć kilka spostrzeżeń. Spostrzeżenia te mogą być różne, w zależności od punktu widzenia czy samego podejścia do tematu. Chciałbym rozpatrzyć kilka z nich, które wydają mi się najważniejsze. Zacznę od tego, które jest chyba oczywiste. Harcerstwo w mundurach

NIE trzeba nikogo przekonywać, że mundur (słowo należy odnieść do organizacyjnego ubioru zuchów, harcerek, harcerzy, instruktorek i instruktorów) był i pozostaje jedną z najważniejszych wizytówek harcerstwa na zewnątrz. Nie jest moim celem wracać do historii i rozpatrywać, po co twórcy skautingu i harcerstwa ubrali członków w mundury, jak się one zmieniały w poszczególnych okresach. Dość powiedzieć, że przez te wszystkie lata, mimo że zmieniały się realia, ustrój państwa, kształt naszej organizacji i całego harcerstwa, że zmieniał się krój mundurów, mundur jako taki pozostał.

DLA przeciętnego człowieka, nie zorientowanego bliżej w działalności harcerskiej, harcerstwo kojarzy się przede wszystkim z dzieciakami w mundurkach (dosadniej: dzieciakami w krótkich spodenkach - element umundurowania - biegającymi z finką po lesie). Rzadziej dostrzega się harcerskie ideały, styl, wychowanie i obrzędy. Wtedy najczęściej wymienia się obozy, zbiórki, pomoc innym, dopiero później Prawo Harcerskie, wolność od nałogów itp. Oczywiście jest to tylko pewne uproszczenie, chociaż niewiele odbiegające od rzeczywistości. Działającym w sposób widoczny dla społeczeństwa harcerzom stale towarzyszą spojrzenia, uwagi i komentarze ludzi "z zewnątrz". Idąc na przykład z umundurowaną drużyną, często można zaobserwować rozmaite reakcje ludzi. Raz są to niedowierzające spojrzenia i zdziwienie, że harcerze jeszcze istnieją, niekiedy obojętność, czasem uśmiech i zadowolenie. Najczęściej można się chyba spotkać z zainteresowaniem i zaciekawieniem, zwłaszcza ze strony najmłodszych, a z pewnością także z ironiczny>ps:mi uśmieszkami i docinkami w stylu: "Te, harcerzyki!", czy "zielone krzaczki".

REAKCJE społeczeństwa na widok umundurowanych harcerzy są różne i pewnie nadają się na treść osobnego artykułu, dlatego pominę ich rozważanie. Nie można jednak nie podkreślić wpływu owych reakcji na psychikę i zachowanie młodych ludzi, w tym samych członków organizacji. (Celowo pomijam nazwę organizacji, bo społeczeństwo i tak nie odróżnia jednych harcerzy od drugich). Młodzi ludzie, zwłaszcza ci mniej odporni psychicznie i podatni na wpływy, słysząc docinki, śmiech, czasem nawet szyderstwa rówieśników pod adresem harcerstwa, często ulegają grupie i albo zaczynają zachowywać się podobnie, albo, jeśli sami są członkami organizacji harcerskiej, zaczynają czasem kryć fakt swej przynależności, bojąc się opinii czy nawet utraty kolegów. Obserwując znane mi środowiska harcerskie i rozmawiając z funkcyjnymi, zauważyłem dręczący ich problem z wyegzekwowaniem od członków swych jednostek organizacyjnych noszenia munduru, zwłaszcza pełnego, podczas zbiórek, spotkań, indywidualnie realizowanych zadań. Usprawiedliwienia podwładnych (czy tylko?) bywają różne, przy czym w wielu sytuacjach okazują się w pełni nieuzasadnione. Jest to oczywiście proces przebiegający w różny sposób i w różnym czasie w różnych środowiskach, przy tym niekoniecznie dotyczący wszystkich. W każdym razie można zaobserwować związki występujące między umundurowaniem a uszczuplaniem stanu drużyn. Bynajmniej nie jest to tylko kwestia wysokiego kosztu munduru i całego ekwipunku, co w prężnie działających środowiskach daje się często rozwiązać. Poza tym żaden rozsądny drużynowy nie będzie od wstępującego członka żądał, by ten w ciągu kilku dni skompletował mundur i resztę ekwipunku. Co więcej, dobry drużynowy, po uprzednim zainteresowaniu się sytuacją rodzinną swego nowego podopiecznego, sam powinien pomóc temu ostatniemu w zgromadzeniu odpowiedniego wyposażenia, a nie pozostawiać wszystkiego w rękach niezorientowanych i przerażonych wydatkami rodziców. Taka współpraca może przynieść tylko korzyści, bo drużynowy oprócz satysfakcji z nowego, do tego jednolicie z drużyną wyposażonego harcerza, już na starcie zyska jego zaufanie, a także zaufanie i szacunek rodziców.

PROBLEM umundurowania wydaje się jednak głębszy. Z jednej strony można zauważyć występujący wśród niektórych harcerzy strach przed brakiem zrozumienia, akceptacji ze strony rówieśników czy nawet przełożonych. Przejawia się to jakby wstydem do munduru, uzewnętrzniającego harcerską przynależność, a do tego krępującego czy wręcz odbierającego własną niezależność. Z drugiej strony mundur jest dla większości symbolem harcerstwa, jego ideałów, przywiązania do harcerskiej historii i tradycji, jest symbolem skautowego braterstwa. Z dyskusji na sejmiku starszoharcerskim, podczas tegorocznej "Wędrowniczej watry" w Stebniku, najbardziej utkwiła mi w  pamięci wypowiedź jednego druha, który stwierdził, że mundur pomaga mu zachować harcerską tożsamość, dodaje mu sił i motywacji do dalszego działania. Wspaniale. Nasuwa się tylko pytanie, czy zdejmując mundur przestaje się być harcerzem, czy można mówić o harcerstwie bez mundurów?!

Harcerstwo bez mundurów

JAK to bez mundurów? - spyta ktoś. Przecież to absurd. Sam druh podkreśla, że mundur to wizytówka harcerstwa, jego symbol, a teraz pisze druh, że ma być bez.

WCALE nie chcę negować znaczenia munduru i wprowadzać rewolucyjnych zmian. Wprost przeciwnie. Sam jestem zwolennikiem harcerstwa w mundurach, zwłaszcza w tych tradycyjnych, a nie tych przesadnie uzupełnionych militarnymi dodatkami. Jeśli piszę o harcerstwie bez mundurów, to mam na myśli sytuację, w której członek harcerskiej organizacji występuje bez swego tradycyjnego stroju organizacyjnego. A tak jest na co dzień przez większość czasu - w szkole, na uczelni, w pracy czy w czasie wolnym. Nie mając na sobie mundurów nadal pozostajemy członkami harcerskiej rodziny, z wszystkimi wynikającymi z tego prawami i obowiązkami. Wielu niestety zapomina, że harcerstwo to coś więcej niż tylko wspólna zbiórka, rajd, akcja czy obóz, to coś więcej niż nieraz tylko odświętne założenie munduru. Zapomina się nie tylko, by włożyć mundur, zapomina się o harcerskich ideałach. Czasem można wręcz zaobserwować swego rodzaju dwulicowość niektórych druhen i druhów, którzy "ściągając mundur" stają się jakby zupełnie innymi ludźmi, tracą swoją harcerską tożsamość. Może we wspólnych, umundurowanych szeregach są to wspaniali ludzie, doświadczeni przywódcy, ale czy mogą naprawdę stanowić przykład?! Rzecz nie sprowadza się tylko do łamania dziesiątego punktu Prawa, co nadal jednak najczęściej zwraca uwagę, ale w ogóle do nieprzestrzegania całego Prawa Harcerskiego i nieumiejętności zachowania na co dzień harcerskiej postawy. Odpowiedź na pytanie, czy jest to zmartwienie jednego, kilku, czy dużej liczby środowisk harcerskich, byłaby pewnie niezbyt zachwycająca. Dlaczego tak się dzieje, jakie są tego przyczyny, gdzie szukać winnych, to pytania, mogące stanowić temat niejednych rozważań. Może wszystkiemu winne jest otaczające środowisko, które wymusza pewne postawy, może drużynowy, który sam czegoś nie rozumie lub nie potrafi dotrzeć do swych podopiecznych, a może powodem jest zbyt szybkie dopuszczanie do złożenia Przyrzeczenia Harcerskiego, Zobowiązania Instruktorskiego osób, które nie pojmują ich sensu i wartości. Może...

WSZYSTKO sprowadza się jednak w końcu do niezrozumienia słów składanego Przyrzeczenia, że ma się szczerą wolę swą harcerską służbę pełnić całym życiem. Całym życiem, to znaczy przez cały czas starać się zachować harcerską postawę, mimo przeciwności i szarości dnia codziennego. Mój dziadek, harcerski senior i instruktor, lubi powtarzać, że stając się harcerzem pozostaje się nim na zawsze. W codziennych zajęciach działacza i członka władz samorządowych w klapie jego marynarki lśni miniaturka krzyża harcerskiego. Dla mnie wsparciem jest miniaturka lilijki. Takie małe symbole harcerstwa, a jakże inne spojrzenie w oczach rozmówców, nauczycieli, pracodawców, o ileż więcej sił i poczucia własnej wartości - własnej tożsamości harcerskiej.

DRUHNO i Druhu! A czym dla ciebie jest harcerstwo? Czy jest ono w mundurach, czy bez?

pwd. Radosław Gabiś
Szczep ZHP Nowe Skalmierzyce,

Hufiec Kalisz

PS. A w chwili zwątpienia niech rozwiązanie przyniosą słowa refrenu znanej pewnie wszystkim piosenki-motta niniejszego artykułu.



 Generuje GazEla