Czuwaj

2/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
MOIM ZDANIEM

Przemyślenia po zebraniu Rady Naczelnej 20.01.2001 r.

O co tutaj chodzi?

Jaki ma być Związek Harcerstwa Polskiego?
W jakim kierunku powinniśmy się rozwijać?
Jakie są perspektywy funkcjonowania naszej organizacji?

CZYTELNICY "Czuwaj" mogą uznać te pytania za czysto retoryczne. Przecież mamy powszechnie znaną i realizowaną we wszystkich chorągwiach i hufcach "Strategię rozwoju...". Mamy też znakomity, niezwykle cenny zbiór felietonów druha Mirowskiego "Styl życia". W swych tekstach nasz nieodżałowany Przewodniczący jasno ukazywał, jakimi jesteśmy i jakimi być powinniśmy. Prezentował w swoich felietonach (przypomnę - wcześniej większość z nich była drukowana na łamach naszego pisma) prawdziwie harcerską, instruktorską postawę. Często odwoływał się do naszej historii, pisał, jacy byli nasi poprzednicy. Ukazywał też dzień dzisiejszy organizacji i jasno mówił, jaki w przyszłości powinien być nasz Związek. Druh Stefan potrafił rozmawiać z dorosłymi instruktorami, ale także z młodzieżą - zawsze mówił szczerze, co myśli, nawet gdy były to słowa gorzkie. Już ponad cztery lata nie ma druha Stefana wśród nas. Ostatnio znów mi Go bardzo zabrakło, ale o tym za moment.

ODWOŁUJĘ się tylko do tych dwóch zasadniczych tekstów znanych w Związku - "Strategii..." i "Stylu życia". Oczywiście mógłbym przytoczyć tu fragmenty Statutu, kolejne uchwały zjazdów ZHP lub uchwały Rady Naczelnej, w których formułujemy zasadnicze reguły funkcjonowania naszej organizacji. Naprawdę nie jest trudno napisać dziś, jaki ma być Związek Harcerstwa Polskiego... Ale jaki jest?

ZADAŁEM na początku tego tekstu trzy retoryczne pytania. Dlaczego je zadałem? I dlaczego tak bardzo zabrakło mi wśród nas druha Mirowskiego? Jego mądrości? Rozwagi?

TO efekt przemyśleń po decyzji Rady Naczelnej ZHP, podjętej na zbiórce 20 stycznia 2001 r. Długo się nie rozwodząc - Rada Naczelna nie zaakceptowała prośby naczelnika ZHP hm. Wiesława Maślanki i nie wybrała na funkcję zastępcy naczelnika hm. Piotra Borysa - dotychczasowego członka Głównej Kwatery, komisarza zagranicznego ZHP i nie wybrała do statutowego składu Głównej Kwatery hm. Dariusza Supła - od dziesięciu lat członka Rady Naczelnej ZHP, który od 1 stycznia br. pełni w Głównej Kwaterze funkcję kierownika Działu Programowo-Metodycznego.

WYBÓR obu druhów był dla prawidłowej pracy Związku niezbędny. Nowy Naczelnik od wybrania na funkcję w listopadzie ubiegłego roku przez dwa miesiące pracował w rzeczywistości tylko z jednym zastępcą - hm. Teresą Hernik. Drugi zastępca - hm. Jacek Smura złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Niestety, nie mógł przybyć na zebranie Rady Naczelnej 20 stycznia i dlatego jego wniosek Rada rozpatrzy na następnym zebraniu. Bez drugiego zastępcy naczelnik nie ma szans na prawidłowe kierowanie organizacją!

DZIAŁ programowy (wydziały zuchowy, harcerski, harcerzy starszych i specjalności, NS, kilka zespołów, m.in. ekologiczny, harcerek i harcerstwa na wsi) skupia największą liczbę instruktorów w Głównej Kwaterze. Są oni odpowiedzialni za cały bieżący i perspektywiczny program Związku, za wydawanie kwartalników programowo-metodycznych, za przygotowanie uchwał programowych na najbliższy zjazd. Wśród instruktorów tego działu pracuje dwóch członków GK. W tym dziale w dużej części realizowana jest "Strategia ZHP...". Ten dział powinien być kierowany przez instruktora znajdującego się w składzie statutowej Głównej Kwatery!

GDY w listopadzie 2000 r. druh Wiesław podjął się kierowania naszą organizacją i Rada Naczelna wybrała go na funkcję Naczelnika, powiedział on, że jego podstawowym zadaniem jest doprowadzenie Związku do zjazdu, który ma się odbyć pod koniec 2001 r., a to wiąże się z dobrą codzienną pracą wszystkich struktur Głównej Kwatery oraz z właściwym przygotowaniem zjazdu od strony programowej i organizacyjnej.

WYDAJE mi się, że Rada Naczelna, najważniejsza władza Związku między zjazdami, powinna czynić wszystko, by nasza organizacja działała w obecnych, trudnych warunkach (między innymi finansowych) jak najsprawniej, jak najskuteczniej. Rada Naczelna ZHP powinna w miarę swych możliwości wspierać Główną Kwaterę na wszystkich możliwych płaszczyznach. Tego wymaga poczucie odpowiedzialności za los i za jakość całego naszego Związku.

A co się wydarzyło 20 stycznia 2001? Większość instruktorów - członków Rady Naczelnej - postanowiła utrudnić Naczelnikowi ZHP kierowanie Związkiem. Postanowiła, kierując się nie znanymi mi motywami, rzucić kłody pod nogi Naczelnikowi, którego wybrała na funkcję dwa miesiące wcześniej.

W czasie dyskusji, jaka miała miejsce po ogłoszeniu wyników głosowania, padło jedno sformułowanie na temat przyczyn niezaakceptowania przez większość członków Rady Naczelnej propozycji Naczelnika ZHP. Otóż wątpliwości budziły podstawy prawne i interpretacja tych podstaw przez Centralną Komisję Rewizyjną wyborów na obie funkcje. Czy to było powodem takiego a nie innego głosowania? Nie wiem. Zaistniał konflikt między władzą ustawodawczą a wykonawczą. Konflikt mający z pewnością głębsze przyczyny.

NIE może nam pomóc druh Mirowski. Wczytajmy się jednak w "Styl życia", pomyślmy o naszej wspólnej organizacji. Powiedzmy, co nam przeszkadza, co utrudnia pełną współpracę między harcerskimi władzami. Bądźmy szczerzy, szczerzy aż do bólu, jeżeli istnieje tego potrzeba. Wyjaśnijmy sobie przyczyny tego, co się stało i z podniesionym czołem wspólnie idźmy dalej.

ZWRACAM się do wszystkich członków Rady Naczelnej oraz do wszystkich instruktorów, którzy chcieliby się w tej sprawie wypowiedzieć - napiszcie do "Czuwaj", wyjaśnijcie przyczyny konfliktu, pokażcie możliwe rozwiązania. Osłabianie Związku Harcerstwa Polskiego nie będzie korzystne ani dla naszej organizacji, ani dla naszych wychowanków - polskich dzieci i młodzieży.

NIE płaczmy jednak nad rozlanym mlekiem, nie rzecz w tym, byśmy tylko ubolewali, iż źle się stało. Posuńmy rozmowę o jeden, o dwa kroki dalej. Musimy doprowadzić do sytuacji, aby na kolejnej zebraniu Rady jej członkowie, pamiętając o przeszłych wydarzeniach, w prawdziwie instruktorskiej atmosferze podejmowali decyzje korzystne dla całego ZHP.

hm. Adam Czetwertyński

PS Instruktorki i instruktorzy, którzy chcą zachować anonimowość, mogą swe listy opublikować w "Czuwaj" pod pseudonimami.



 Generuje GazEla