Czuwaj

2/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
PRACA Z KADRĄ  Anita Regucka





hm. Anita Regucka-Kwaśnik

Podczas ostatniego hufcowego kursu drużynowych daliśmy się zaskoczyć. Kadrze wydawało się to oczywiste i naturalne - zwyczajowo kominki kończyły się tzw. świeczką, podczas której kto chciał, mógł coś powiedzieć, a każdy wyjazd kursowy podsumowywany był pisemnie, tzn. anonimowo można było ocenić wyjazd, pracę zastępu i poszczególne zajęcia (wyniki pomagały poprawiać dobór tematów i form zajęć, a także zweryfikować kadrę kształcącą hufca). Tymczasem uczestnicy oznajmili, że jest to dla nich niesamowite uczucie - mieć świadomość, że ich opinie są ważne i brane pod uwagę. Dlaczego była to dla nich tak wyjątkowa sytuacja? To temat na osobne rozważania, niech drużynowi i szczepowi sami się zastanowią. Przygotowując się do innych zajęć postanowiłam po raz kolejny zacząć od zapoznania się z opiniami najmłodszej kadry.

Pytania do opiekuna

TYM razem chodziło o stopnie instruktorskie, sposób realizacji prób i rolę opiekuna. Uczestnicy spotkania namiestnictwa harcerskiego odpowiedzieli na kilka pytań. Te odpowiedzi dołączyliśmy do materiałów omawianych na spotkaniu dla opiekunów prób. Oczywiście 17 osób to nie jest próbka, na podstawie której można wyprowadzać jakieś ogólne wnioski dotyczące całej organizacji, zresztą nie chciałabym odbierać chleba Wydziałowi Badań i Analiz GK ZHP. Jednak w przypadku hufca wypowiedzi takiej grupy drużynowych i przybocznych mogą być już znaczącym sygnałem dla szczepowych, dla osób prowadzących kształcenie i dla KSI.

ALE przede wszystkim powinny dać do myślenia opiekunom prób na stopień przewodnika. Według mnie opiekun, który choćby w ten sposób pozna oczekiwania i opinie kandydatów na instruktorów i osób od niedawna noszących granatową podkładkę, jeśli zastanowi się, co z tego dla niego wynika, może odnieść sukces w postaci usatysfakcjonowanych podopiecznych. Podopiecznych, dla których nie tylko kolor podkładki jest ważny, ale i styl jej zdobycia.

Kim byli nasi "ankietowani"?

PRZEDSTAWILI się sami - są początkującymi funkcyjnymi lub młodymi instruktorami, którzy pełnią funkcję, żeby przekazywać młodszym wiedzę i umiejętności, które sami zdobyli w harcerstwie. Chcą być pomocni, czuć się przydatnymi lub chcą się sprawdzić poprzez podejmowanie trudnych zadań. Niektórzy nawet uważają, że w ten sposób wchodzą do elitarnej grupy. Prawie jedna trzecia dostrzega w pełnieniu funkcji możliwość własnego rozwoju.

Co chcą osiągnąć przez zdobycie stopnia instruktorskiego?

PRZEDE wszystkim podnieść swoją wartość w środowisku. Jeśli sprostają wyzwaniu, jakim jest doprowadzenie próby do końca, to nie tylko sami się będą lepiej oceniać, ale też udowodnią coś rówieśnikom i starszym. Zakładam tu, że wypowiedzi: "Komendant przestanie krzyczeć" oznaczają sytuację, kiedy to szczepowy dopytuje się o termin i sposób realizacji próby, a nie jakieś prawdziwe krzyki. A poza tym harcerze oczekują, że w trakcie próby zdobędą nową wiedzę i umiejętności, rozwiną się, popracują nad charakterem, lepiej przygotują się do pełnienia funkcji.

NIBY to oczywiste sprawy, wiadomo przecież, że próba nie może polegać na realizacji zadań, które delikwent i tak co roku wykonuje, czasem już "z zamkniętymi oczami". Ale nasuwają mi się pierwsze pytania. Jak przekonać się, czy ta konkretna osoba ma szansę w proponowanej próbie zdobyć taką porcję nowej wiedzy i umiejętności, żeby to odczuła? Zawsze się czegoś uczą, ale nie zawsze to zauważają... Na ile potrzebne są harcerzowi spektakularne sukcesy, które pomogą mu udowodnić wątpiącym lub prześmiewcom, że podkładka mu się należy, że już do niej dojrzał? Nie mówię tu o patologiach, czasem gdy znamy kogoś "od zucha", zaskakiwani jesteśmy jego przemianą w odpowiedzialnego drużynowego.

Tu dochodzimy do oczekiwań wobec opiekuna próby.

NIE jestem w stanie ocenić, na ile jest to zbieg okoliczności, a na ile mogłaby to być reguła - inaczej odpowiedziały osoby, które próbę mają "jeszcze" przed sobą, a inaczej "już" instruktorzy. Ci pierwsi oczekują przede wszystkim pomocy w planowaniu próby, w doborze zadań zgodnie z potrzebami (a nawet odkrycia i nazwania tych potrzeb). Na drugim miejscu znalazło się oczekiwanie pomocy w realizacji niektórych zadań lub przy załatwianiu formalności. Oczywiście opiekun powinien pomagać, radzić, wspierać w trudnych chwilach.

INSTRUKTORZY odróżniają się tym, że oczekują głównie mobilizowania i kontrolowania. Może trafiliśmy na zdolnych, samodzielnych leniuszków, którzy zdobywając stopień potrzebowali nadzorców. A może rzeczywiście trzeba samemu przejść przez podsumowywanie i zamykanie próby, żeby uświadomić sobie, że łatwiej jest ją otworzyć niż w terminie zakończyć, z wykonanymi solidnie wszystkimi zadaniami. Że dobrze mieć kogoś, kto nie pozwoli sobie "odpuścić", kto przemówi do rozsądku, weźmie pod włos lub da jeszcze jedną szansę.

MOŻE wystarczyłoby, Druhu Opiekunie, raz zapytać "Jak idzie?", żeby próba, którą ostatnio umorzyłeś w trzecim roku wegetacji, skończyła się lepiej już dawno temu? Może ta cichutka drużynowa nie jest taka słaba, jak się zaprezentowała na komisji, tylko nie znalazłaś, Druhno Opiekunko, czasu na wytłumaczenie jej, jak przygotować sprawozdanie? Może gdybyś był z nim na jego pierwszym rajdzie hufca, podpowiedziałbyś debiutantowi, jak spry-tnie zdobyć punkty za tzw. prezencję? Wracając do ankiety - 

Co jest najtrudniejsze w próbie na stopień?

WEDŁUG harcerzy zaplanowana praca nad sobą i właściwy dobór zadań. Gdy popatrzę na programy prób przygotowane przez kursantów, rozumiem ich obawy i widzę duże zadanie stojące przed tymi, którzy pomogą im przygotować się do prawdziwego spotkania z komisją. Odpowiedzi instruktorów wiążą się silnie ze specyfiką naszej KSI, która m.in. wizytuje zbiórki zawarte w próbie, stawiając pracę z drużyną wyżej niż dodatkowe zadania. Myślę, że dlatego właśnie praca z drużyną została uznana przez nich za element najtrudniejszy dla kandydatów na instruktorów.

NASTĘPNY nasz krok to rozmowa na temat oczekiwań wobec próby i opiekuna przy zdobywaniu podharcmistrza i harcmistrza, mam nadzieję, że wkrótce w hufcu do niej dojdzie.

ZACHĘCAM do wsłuchania się w głosy młodych instruktorów. Może nie będą się tak bardzo różnić od tych, które padły u nas? A może właśnie zaskoczą swą odmiennością? Zachęcam opiekunów prób do refleksji. Czy stosowany przez nich sposób pracy z podopiecznym można poprawić? Czy prowadzi on do wyznaczonego celu? Czy pomaga młodszym spełnić instruktorskie marzenia?

hm. Anita Regucka-Kwaśnik



 Generuje GazEla