Czuwaj

2/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
MOIM ZDANIEM

Do jakiej bramki gramy?

KTO to jest święty? To postać otoczona legendą, ktoś, kto całe swoje życie działał zgodnie z wybraną ideą, której poświęcił się bezgranicznie. Czasami będzie to osoba, która w pewnym momencie dokonuje zwrotu, zmienia się i ucieleśnia w swym postępowaniu kluczowe wartości wielkiej idei.

ANI kościoły, ani stowarzyszenia wychowawcze, w tym Związek Harcerstwa Polskiego, nie zrzeszają samych świętych czy bohaterów. Święci się w nich zdarzają, rzeźbią wyrazistość sztandarów, tworzą punkty odniesienia stymulujące do tworzenia moralitetów. Co charakterystyczne - święci, bohaterowie wypływają na światło dzienne wolą przywódców kościołów lub organizacji, którym z takich czy innych względów jest to w danym okresie na rękę - i nagłaśniają rocznice, mnożą sympozja, rozpalają dyskusje, rozpowszechniają wydawnictwa, filmy, akcje programowe itp. Umieszczenie takiej postaci na piedestale oraz wyjęcie na światło dzienne na użytek codzienności to nic innego, jak polityka danego kościoła, stowarzyszenia, organizacji.

TAKIE rozumowanie, choć fundamentalne, nie towarzyszy nam na co dzień, ponieważ dzisiaj, w okresie transformacji, my instruktorzy odpowiadamy za... - za co? Za ZHP czy też za harcerstwo, jak chce hm. Grzegorz Całek ("Gramy do jednej bramki" "Czuwaj" nr 6/2000). Przypominam, że w harcerstwie jest kilka innych organizacji poza ZHP i ZHR-em. Jeżeli druh Grzegorz, pisząc o harcerstwie, odnosi się tylko do ZHP i ZHR, to dokonuje wyboru i wchodzi w obszar międzyorganizacyjnej polityki.

TE ogólnikowe wywody o świętych poczyniłem dlatego, aby podzielić się z czytelnikami myślą, że przy rozwiązywaniu konkretnych problemów współczesnego wychowania, które są udziałem struktur organizacyjnych, odwoływanie się li tylko czy głównie do najszlachetniej brzmiących ideowo maksym - miłujmy się, czyńmy dobrze, świećmy przykładem itp. jest moralizatorstwem, z którego niewiele wynika, bo grzeszni, zwykli, a nie święci ludzie w harcerstwie nabroili i udział świętych w lepieniu rozbitych garnków jest zależny od osób żywych i konkretnych, bo tu cudów nie ma.

NIE zaciemniajmy więc obrazu złudnym tytułem "Gramy do jednej bramki". Jeżeli gramy, to istotę sprawy wyczerpują trzy stany: wygrana, przegrana, remis. Wszystkie stany inne, choćby najzmyślniejsze, np. pat, interesujące w kategoriach dociekań abstrakcyjnych w empirii gry, mącą tylko niezbędną przejrzystość. Nie gramy do jednej bramki, nawet nie ćwiczymy do jednej bramki. Gramy o efektywność i należne miejsce w szeregu polskiego wychowania społecznego prowadzonego przez organizacje pozarządowe. Przedmiot każdej gry toczącej się na tym polu wymaga przestrzegania fundamentalnej w skautingu zasady fair play.

POUCZAJĄCY jest przykład hm. Stanisława Broniewskiego "Orszy". W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych był on rzecznikiem marginalizowania ZHP. Naruszono wtedy zasady czystej demokratycznej gry, co między innymi doprowadziło do rozbicia harcerstwa. Później hm. Stanisław Broniewski uznawał publicznie, że rozbicie było błędem (np. "Polityka" nr 2/1999 - Gość Polityki) i nakłaniał do zjednoczenia.

JEŻELI dołowano ZHP restrykcyjną polityką dotacji, to trzeba, aby było o tym wiadomo. Gdy przed laty organizowano okupację siedziby Głównej Kwatery ZHP, to też byli tego czynu konkretni autorzy, którzy powinni, tak jak hm. Stanisław Broniewski, zabrać głos

JEŻELI podejmujemy grę w tym przypadku z ZHR-em, to rozgrywajmy ją w  atmosferze analizy faktów i kulturalnego, życzliwego traktowania partnerów zgodnie ze standardami skautowej kultury, w której zamiana środka ciężkości z rzeczowej analizy na moralizatorstwo się nie mieści.

hm. Roman Muranyi



 Generuje GazEla