Czuwaj

2/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl

Kadłubkowe niepokoje

NIE wiem, czy uda mi się obronić przed dosyć powszechną ksywą "małpa" obok mojego imienia i nazwiska w internetowym adresie. Nie wiem też, czy cała "małpiarska" korespondencja ode mnie i do mnie dotrze. A tematem jest "www" lub "http", a raczej - tytułowy niepokój o to, co jest treścią codziennej mało istotnej korespondencji harcerskich użytkowników Internetu oraz internetowej poczty, a co powinno być zachowane, zarchiwizowane jako dokument czasu. Jako trwały wpis do księgi dziejów harcerstwa.

ŚWIADOMY, że mój głos jest głosem "wołającego na puszczy", pragnę jednak skierować naszą uwagę na niebezpieczeństwa, jakie niosą doraźne fascynacje. Fascynacje, a co najmniej - zauroczenia tempem wkraczania we mnie, w nas, tego nowego. Fascynacje urokiem internetowej korespondencji, która może prowadzić do destrukcji naszej świadomości.

ILE nas, ile harcerstwa pozostanie na ulotnych zaproszeniach na instruktorskie zbiórki, na harcerskie przyrzeczenia i zuchowe obietnice, na konferen-cje, odprawy itd., kierowanych do adresatów pocztą internetową? Jak dalece zubożymy instruktorskie, domowe kroniki o oficjalne pisma (imienne, tak cenione przez wielu, osobiste zaproszenia), o codzienną, tak niejednokrotnie ciepłą, korespondencję instruktorską? Czy nie gubimy świadomie naszego - osobistego i środowiskowego - tropu na harcerskiej drodze? Czy umiemy podpowiadać młodym i najmłodszym, jak do kart przeszłości kraju i narodu sięgać? Do kart harcerstwa także?

NIE do końca wiem, czy moja diagnoza jest trafna. Boję się jednak, że skończyła się era stenogramów (czy pamiętamy to określenie?), dokumentujących na przykład zjazdy Związku - najważniejsze obrady najwyższych gremiów ZHP. Zastąpiły je magnetofonowe nagrania obrad i porządkujące protokoły.

PROBLEMEM pozostaje dostępność tych źródeł. Nie tylko dziś, ale za chwilę. Zmieniają się generacje środków odtwarzania, zarówno na kasetach magnetofonowych, jak i wideo. Kto pamięta o slajdach? Kto uchował w domu gramofon, niekoniecznie stereo, albo projektor 16 mm lub 8 mm?

I nie do końca w tym wszystkim o aparaturę odtwarzającą tu chodzi, nie o materiał dokumentalny, który pozostaje i pozostać może świadectwem naszej, harcerskiej służby na przełomie wieków i tysiącleci, ale o ukształtowanie nowej świadomości - świadomości własności wielkiego, kulturowego dziedzictwa, którego zatracić nie wolno. Świadomości prawie stuletniej obecności harcerstwa na ziemiach polskich. Świadomości powinności współczesnego harcerstwa wobec historycznego i narodowego dziedzictwa i wspólnej przyszłości.

CZY uda się nam nie przegapić chwili, by uchować to, co najcenniejsze? Co jest materią radości harcerskiego dnia, satysfakcji drużynowej i drużynowego, twórczego szaleństwa harcerskiej gromady? Co wpisywaliśmy do kronik zastępów i drużyn, a dziś niekoniecznie na komputerowych dyskietkach?

TO są niepokoje nie do końca puste. Tak wiele ważnych wydarzeń z życia harcerskiego, mówiąc brzydko, ucieka. Ucieka w kronikach i z kronik. Bo nie zostały zapisane na trwałe, nie zostały komputerowo lub w inny sposób zarchiwizowane. Bo nie pomyślano o tym, co z tym uczynić. To historyczne i archiwalne grzechy. Nasze grzechy.

ZATEM - pomyślmy i pomówmy o nowej formie harcerskich kronik zastępów i drużyn, o nowym zapisie wszystkiego, co dzieje się w hufcach, chorągwiach oraz - także - w Głównej Kwaterze ZHP. Tak, by potomni mieli szansę doczytania i odczytania nas i naszego czasu w pełni.

POMÓWMY o tym w drużynach, harcerskich komendach, w komisjach historycznych, w kierowniczych gremiach Związku. Moim zdaniem, problem jest niebagatelny.

hm. Paweł Zarembski
Autor przez wiele lat pracował w GK ZHP, był między innymi kierownikiem Wydziału Harcerskiego i kierownikiem Wydziału Historii i Dokumentacji



 Generuje GazEla