Czuwaj

2/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
O METODZIE HARCERSKIEJ (2)

W styczniowym numerze "Czuwaj" zamieściliśmy pierwszą część rozważań hm. Pawła Ambrożewicza na temat metody harcerskiej. Jest to, jak pisze autor, uwspółcześniona wersja "wykładu" zaprezentowanego przez Jana Rossmana w szaroszeregowej "Szkole za lasem". Po omówieniu pierwszego elementu metody, jakim jest wolna wola, dziś kolej na następny.

Kanon drugi: system zastępowy
 Paweł Ambrożewicz

KAŻDY człowiek miewa takie okresy, kiedy potrzebuje, chce, musi pozostawać w samotności. Na ogół jednak jego potrzebą jest przebywanie w środowisku. Pierwszym naturalnym środowiskiem jest, oczywiście, rodzina. Potrzebę przebywania w środowisku rówieśniczym wykorzystuje harcerstwo jako jeden z niezwykle ważnych instrumentów wychowawczych. Na najniższym szczeblu określa się to systemem zastępowym. A ponieważ jest to instrument o szczególnym znaczeniu - poświęćmy mu więcej niż innym instrumentom uwagi.

WRÓĆMY do sprawy młodzieżowych kontaktów. Ich treścią, przedmiotem jest bardzo często wspólna zabawa, często - gra.

TUTAJ dotykamy niezwykle istotnego problemu koleżeństwa. Wszelka zabawa, zespołowa gra możliwa jest wówczas, gdy uczestniczy w niej określone grono ludzi. Bądź to rywalizujących ze sobą, bądź obserwujących zmagania innych. Do tego zazwyczaj potrzebna jest więc jakaś (choćby niewielka) grupa osób, które coś ze sobą łączy. Choćby tylko ciekawość, jak przebiega obserwowana rywalizacja. Ale tę rywalizację musi ktoś zorganizować, a więc będzie już co najmniej dwóch zainteresowanych; to tworzy więź, to buduje partnerstwo. Jeśli osób jest więcej - można zorganizować grę zespołową; powstają rywalizujące ze sobą zespoliki. A jeśli ktoś koordynuje te działania, to wyrasta zwierzchnik. Zwierzchnik, który w danym momencie jest autorytetem. Jeśli góruje nad innymi czymś, czym może (w dobrym znaczeniu) imponować - to powstaje naturalna grupka, która tworzy zastęp. I w takim zastępie ten - najlepiej naturalnie wyłoniony - zwierzchnik, zastępowy organizuje zajęcia. Mogą to być właśnie gry, mogą być - zależnie od zainteresowań - szkolenia w wybranych dziedzinach czy wspólnie organizowane (pod kierunkiem zastępowego) wycieczki. I wtedy tworzy się pewna hierarchia, która osobie o większym autorytecie pozwala rozdzielać zadania, ale i oceniać ich wykonanie, udzielać zatem na przykład pochwał. Jeśli obok zastępowego ktoś okazuje się bardziej aktywny, to w naturalny sposób wyłania się podzastępowy. A jeśli w danym środowisku zastępów jest więcej, to można zorganizować grę pomiędzy kilkoma zastępami - i wówczas pobudzana jest ambicja poszczególnych zespołów, tworzy się "duch zespołu" (zastępu). Często może też, a nawet powinna, następować specjalizacja. Ci, którzy mają podobne zainteresowania: techniczne, sportowe, turystyczne, artystyczne i intelektualne - tworzą zastępy specjalistyczne i rozwijają te zainteresowania (także w toku rywalizacji, a więc gry) w wyspecjalizowanych dziedzinach. A potem dzielą się swym dorobkiem z innymi, jeśli powstanie taka potrzeba. Co oczywiście nie wyklucza ani stałej wymiany doświadczeń pomiędzy zastępmi, ani ich rywalizowania w określony, specjalnie dobrany sposób.

ALE skoro wyłonił się zastępowy, skoro wytworzył się "duch zastępu", to powstała wspomniana wyżej hierarchia. I to jest właśnie pierwsza szkoła społeczeństwa obywatelskiego, gdy poszczególny harcerz-harcerka (a w kanonie pierwszym mówiliśmy o dobrowolności!) oswaja się z potrzebą dyscypliny, podporządkowania zwierzchnikowi - i to tak długo, (albo powiedzmy: tylko tak długo) póki sam temu zwierzchnikowi nie dorówna (ale i zwierzchnik rośnie równocześnie!) - i nie dorośnie do tego, że na przykład drużynowy powierzy mu utworzenie własnego zastępu. I to jest kolejny etap tego systemu: wykształcenie jednostek, które dzięki zdobywanym umiejętnościom zdobywają coraz to wyższe kwalifikacje i w następstwie tego uzyskują coraz to wyższe kompetencje.

ALE to nie wszystko. Zdarza się, że zastępowy nie "wyrasta" z grupy, lecz zostaje mianowany przez drużynowego. Oczywiście - wypełnia wszystkie zadania, które przypadają do realizacji na tym "szczeblu zarządzania". Może się jednak zdarzyć (w każdym zresztą zastępie), że niektórzy członkowie zastępu - w określonej dziedzinie - przerastają swojego zastępowego. Co wtedy? A właśnie: jest to kolejny przykład powstawania społeczeństwa obywatelskiego, podporządkowanie - okresowo - istniejącej dyscyplinie. Taki członek zastępu - oczywiście tylko godnymi zaakceptowania metodami - a więc w każdym przypadku podporządkowując się istniejącej "hierarchii" - może prezentować swoje kwalifikacje, które będą wykorzystane w inny sposób na terenie danego środowiska (na przykład poprzez powierzenie mu innej funkcji w drużynie: sekretarza, skarbnika, magazyniera, instruktora specjalności, organizatora określonej grupy zajęć itd., itd.), bądź zaowocują powierzeniem mu innego zadania poza jego zastępem.

TRZEBA stale pamiętać o tym, że jesteśmy "na gruncie" organizacji wychowawczej, gdzie wszystko jest grą, i że jest to szkoła zachowań obywatelskich, gdzie wszystkich uczestników, wszystkich harcerzy (również harcerki!) łączy więź braterska i koleżeńska. I gdzie wszyscy (znów wracam do kanonu pierwszego) sami podporządkowujemy się z własnej woli określonym "normom środowiskowym" i w ten sposób, w obecności i przy udziale innych, dążąc do własnej doskonałości - pomagamy innym i sobie samym!

ODNOTUJMY jeszcze jedną szansę. Jeśli któryś z członków zastępu wyraźnie wyrasta ponad poziom pozostałych - jeśli na przykład jest dla niego za ciasny "gorset" podzastępowego, co niewątpliwie zauważy drużynowy, to albo dotychczasowemu, już doświadczonemu zastępowemu powierzy inną funkcję (nowy zastęp, funkcję przybocznego), albo owemu wybijającemu się harcerzowi stworzy szansę utworzenia nowego zastępu. W ten sposób buduje się nowe kadry samodzielnie działających jednostek, uprawnionych do kierowania innymi.

hm. Paweł Ambrożewicz



 Generuje GazEla