Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
PRZED ZJAZDEM ZHP

Harcerstwo naprawdę na wsi

Niektórych instruktorów harcerskich w Polsce z pewnością zdziwi tytuł tego felietonu - harcerstwo na wsi, harcerstwo wiejskie - przecież harcerstwo jest jedno, taka sama metoda pracy, zdobywanie stopni i sprawności, umundurowanie itp. Ale jest jedna rzecz, która różni harcerstwo na wsi od harcerstwa w mieście - warunki pracy drużyny.

PRZEZ siedem lat byłem komendantem Hufca Sierakowice w Chorągwi Gdańskiej, więc może na jego przykładzie omówię tę kwestię. Mój hufiec obejmujący swoim zasięgiem dwie gminy jest typowo wiejski. Fakt ten rzutuje w sposób decydujący na wszystkie niemal dziedziny życia mieszkańców, a przede wszystkim na ich pracę, rozkład obowiązków domowych, poglądy, hierarchię wartości. Skutki tego odczuwalne są również w dziedzinie wychowania dzieci i młodzieży, a tym samym również w działalności drużyn harcerskich i zuchowych. Zjawiskiem powszechnym jest zatrudnienie dzieci w pracach polowych. To, co nazywa się wakacjami letnimi, dużej liczbie naszych dzieci kojarzy się ze żniwami, zbieraniem i pieleniem truskawek (ostatnio jest ich coraz więcej), z wykopkami ziemniaków. Wolne soboty nie są dla dzieci wolne.

W grudniu 1993 r. byłem delegatem na XXIX Zjazd ZHP, który odbył się w Warszawie. Jako instruktor pracujący na wsi zostałem skierowany do zespołu "Harcerstwo na wsi". Zespół ten przygotował stanowisko zjazdu w sprawie wspierania harcerstwa na wsi. Zgodnie z uchwałą tegoż zjazdu w chorągwiach miały powstać zespoły koordynujące prace instruktorów z hufców wiejskich. I rzeczywiście w mojej chorągwi tak się stało. Drużynowi "ze wsi" spotykali się w Domu Harcerza na różnych warsztatach, wymieniali doświadczenia, organizowano im wspólne wyjazdy itp. Ale niestety po pewnym czasie zapał się zmniejszył i w efekcie zapis zjazdu został tylko na papierze.

SPOGLĄDAJĄC na uchwały XXXI Zjazdu z 1997 r. można zauważyć, że problematyka harcerstwa na wsi została na nim poruszona marginalnie. Jedynie w uchwale w sprawie wniosków szczegółowych pojawiły się dwa postulaty:

1. Wypracować skuteczne metody wspierania przez komendy harcerskie drużynowych pracujących na wsi.

2. Budować przy komendach harcerskich zespoły instruktorskie odpowiedzialne za wspieranie harcerstwa na wsi.

CO zrobić, by postulaty i zadania w sprawie harcerstwa na wsi nie były w nieskończoność przepisywane do kolejnych ważnych uchwał?

PIERWSZA i najważniejsza sprawa, to w ogóle utrzymać się w szkole (przytłaczająca większość instruktorów w hufcach wiejskich to nauczyciele!). Drużyny i drużynowi powinni walczyć o to, by wyraźnie było w każdej szkole widać, że harcerstwo jest rzeczą dobrą i pożyteczną. Samorządy gminne i powiatowe też muszą być przekonane do harcerstwa. Łatwiej jest pracować we wsiach dużych, gdzie szkolne drużyny i gromady mogą się po prostu pokazywać. We wsiach, skąd dzieci dojeżdżają lub dochodzą do szkoły, harcerstwo powinny reprezentować zastępy. Wynika to także z podstaw metodycznych harcerstwa: drużyna dzieli się na zastępy. Czy nie należałoby opracować propozycji działania środowiskowego zastępu szkolnej drużyny, mając świadomość, że w małej wsi jest po prostu zbyt mało dzieci, by dało się tam budować zastępy równolatków? Kto i kiedy się tym zajmie, bo przecież nie kolejny zjazd czy jego choćby najliczniejszy zespół problemowy?

JEŚLI naprawdę i na serio harcerki i harcerze na wsi mają zdobywać stopnie i sprawności, a drużynowi wciąż się doskonalić, to trzeba im pomóc. Jak? A może zorganizować na przykład kurs, którego uczestnicy opracują krótki poradnik drużynowego na wsi, gdzie znajdą się wspomniane rady na organizację zastępu wiejskiego, wskazówki do zdobywania stopni i sprawności oraz opisane będą inne doświadczenia, wzięte z życia, tj. dorobku i potrzeb środowisk?

KOLEJNA sprawa, bardzo pilna: kształcenie drużynowych. Oczywiście mamy szkoły, akademie kształcenia - wystarczy pojechać, by skorzystać. Tylko kogo na to stać, finansowo i czasowo? Jeżeli drużynowym jest nauczyciel, to oczywiście nie dostanie tygodnia wolnego ze szkoły, drużynowy - harcerz starszy nie będzie też miał możliwości zapłacenia za kurs. Trzeba szukać nowych form, np. w postaci kształcenia korespondencyjnego.

TRZEBA też wspomnieć o sprawach czasu wolnego dziecka wiejskiego, o letnim wypoczynku, HAL, NAL. Coraz mniej harcerzy mieszkających na wsiach wyjeżdża na obozy. Przecież rodzice, których czasami nie stać na buty i codzienne śniadanie dla dziecka do szkoły, tym bardziej nie wygospodarują środków na letni obóz. Wiele dzieciaków chętnie zapisuje się do drużyn harcerskich, ale w momencie, kiedy drużynowy wspomina o umundurowaniu, a zwłaszcza o jego cenie czy o wyjeździe w teren, zaczynają się poważne problemy.

MIEJMY nadzieję, że kolejny, zbliżający się zjazd ZHP szczegółowo omówi kwestię harcerstwa na wsi. Oby tym razem nie skończyło się tylko na deklaracjach.

phm. Witold Sildatk

AUTOR jest nauczycielem gimnazjum w Sierakowicach, drużynowym 6 DH "Tajfuny" działającej przy tym gimnazjum.



 Generuje GazEla