Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
WSPOMNIENIA

Moje spotkania z "Orszą"

Spotkanie ostatnie - 9.01.2001 r.

PONURY, mroźny dzień. Licznie zgromadzeni na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, żegnamy Stanisława Broniewskiego "Orszę", legendarnego już naczelnika Szarych Szeregów. Stojąc w gromadzie członków "Radiostacji" przed kwaterą Szarych Szeregów, patrzę w zadumie na rzędy brzozowych krzyży. Przed oczyma zaczynają się przesuwać wspomnienia z minionych lat...

Spotkanie pierwsze 22.01.1944 r.

...NADZWYCZAJNA zbiórka "Zawiszy" w rocznicę powstania styczniowego. Zbieramy się w podziemiu ruin spalonego Ministerstwa Rolnictwa. Jest nas kilkudziesięciu. Stoimy w dużej sklepionej sali. Mrok rozświetlają zapalone ogniki świec. Same nieznajome twarze. Nic dziwnego, przecież w warunkach konspiracji znamy tylko najbliższych.

W jednym miejscu, na uboczu, stoi grupka starszych instruktorów. Rozpoznaję "Bolka", "Olgierda", "Zoriana", "Kuropatwę"... W pewnej chwili następuje poruszenie. Padają komendy. Ustawiamy się w dwuszeregu. Wyrównujemy szeregi. Z mroku wychodzi młody, smukły mężczyzna. To "Orsza" - naczelnik Szarych Szeregów.

WIDZIMY go po raz pierwszy. Pada komenda. - Baczność! Na prawo, patrz! - Płyną słowa meldunku: ... - Druhu naczelniku... melduję funkcyjnych "Zawiszy". - Stalowe, serdeczne oczy ogarnęły nasze wyprężone postacie. Pada ciche pozdrowienie: - Czuwaj!

CHCIAŁOBY się gromko odpowiedzieć na to zawołanie, ale rozumiemy, że trzeba inaczej... Odczytany zostaje okolicznościowy rozkaz, a następnie łamiemy szeregi i siadamy w tradycyjnym kręgu. "Orsza" - snuje gawędę o powstaniu styczniowym, o zrywie wolności, służbie dla Ojczyzny i obowiązkach naszych wobec niej... Treść tej gawędy zapada głęboko w nasze serca.

NASTĘPNIE nasi nowi harcerze składają Przyrzeczenie, a po nim spontanicznie łapiemy za zdobyczną flagę hitlerowską, która pęka w jednej chwili na strzępki w naszych dłoniach.

I pomyśleć, że tu w sercu Warszawy odbywa się w podziemiu największe misterium najmłodszych serc..., a tam blisko w górze chodzą niemieckie patrole, trwają łapanki....

KONCENTRACJA dobiega końca. Padają polecenia o kolejności stopniowego opuszczenia podziemi. Słyszę jeszcze rzucone przez "Bolka" słowa: - Popatrz (do "Orszy"), jaka to wspaniała armia!

SPOTYKA mnie niespodzianka. Dostaję polecenie wyprowadzenia samego "Orszy". Przeprowadzam go przez rozstawione czujki. Na ulicy Senatorskiej rozstajemy się. Ściska mi dłoń: - Dziękuję, druhu! -  Przez dłuższą chwilę patrzyłem za znikającą w mroku postacią...

Spotkanie drugie - 13.09.1944 r.

...JUŻ ponad miesiąc trwa Powstanie. Trwa walka z wrogiem, w trakcie której pełnimy naszą harcerską służbę. Trwa nasze szaroszeregowe "Jutro". Nasza harcerska gromadka płaci daninę krwi. Ginie "Kostek". Ranni zostają : "Leszek", "Tusiek", "Danek", "Belina" i "Wacek". Kwaterujemy na stanicy przy ulicy Odyńca. Trwa codzienna służba przy komendzie placu oraz poczcie polowej.

W tym dniu spotyka nas niespodzianka. Na Mokotów rano przybywa kanałami "Orsza". Odwiedza poszczególne oddziały i grupy harcerskie. Dociera do wszystkich.

WIECZOREM tego dnia był z naszą gromadką w stanicy na Odyńca.

STAJEMY na apelu. Hymn, a następnie "Olgierd" odczytuje rozkaz. Z olbrzymim niedowierzaniem i radością usłyszałem, że zostałem mianowany na podharcmistrza.

"ORSZA" przypina mi zieloną podkładkę pod krzyż. Odbieram gratulacje od "Orszy", "Olgierda" i innych. Mam dopiero 16 lat, a już jestem pełnoprawnym instruktorem.

A później przy zaimprowizowanym kominku słuchaliśmy opowieści naczelnika o przebiegu Powstania, o walkach batalionów: "Zośka", Parasol" i "Wigry", o działalności poczty polowej w innych dzielnicach.

TEN kominek trwa długo w noc. Następnego dnia po odwiedzeniu w szpitalu na Misyjnej ciężko rannych: "Leszka" i "Danka" naczelnik poszedł kanałami do Śródmieścia.

Spotkanie trzecie - 4.10.1944 r.

PO upadku Mokotowa i przejściu kanałami do Śródmieścia przebywamy na stanicy harcerskiej. Tu zastaje nas podpisanie kapitulacji Powstania. Koniec naszych walk, naszego powstańczego zrywu. Wczoraj na placyku przy "Pasiece" odbył się ostatni nasz apel harcerski. Był rozkaz, nominacje, awanse. Śpiewamy nasz harcerski hymn - "Wszystko, co nasze..." Żegna nas "Orsza", dziękując za służbę.

DZIŚ rankiem wyruszamy w nieznane. Postanawiamy iść we czwórkę. Tworzą ją:

"CHARŁAMP" - J. Zbroja, "Edek" - E. Piłatowicz, "Belinba" - M. Gruszczyński oraz ja "Wacek". Będziemy się trzymać razem.

WCZORAJ po apelu "Orsza", kiedy dowiedział się, że wychodzimy z ludnością cywilną, poprosił nas, byśmy w miarę możliwości zaopiekowali się jego matką i żoną z malutką córeczką. Czy można było odmówić? Zabieramy więc pod opiekę rodzinę naczelnika i ruszamy w drogę. Przenosimy przez częściowo rozebraną barykadę na ulicy Śniadeckich, wózek z maleńką dziewczynką.

ŻEGNAMY się z naczelnikiem i po chwili włączamy się w tłum mieszkańców, opuszczających stolicę. Oglądam się jeszcze za siebie. "Orsza" stoi przy barykadzie. Patrzy w naszym kierunku..., ręka wyciągnięta w pożegnalnym geście...

Spotkanie czwarte - 1.08.1974 r.

J 27 lat mieszkam i pracuję daleko od Warszawy. Jak wielu jej mieszkańców losy rzuciły mnie na tak zwane "Ziemie Odzyskane". W miarę jednak możliwości staram się być zawsze w rocznicę Powstania w Warszawie. Tak było i tym razem. Razem z żoną obchodzimy powstańcze kwatery na Cmentarzu Wojskowym. Co jakiś czas niespodziewanie odzywają się powitalne okrzyki, związane ze spotkaniami po latach. Spotykam wielu kolegów, których tak dawno nie widziałem. Gorączkowe pytania: - Gdzie jesteś? Co robisz? Czy pamiętasz?... - Radosne powitania tych, co przeżyli...

W pewnej chwili dostrzegam znajomą sylwetkę przechodzącą wśród grobów chłopców z "Zośki". Poznaję tę charakterystyczną sylwetkę, chociaż nie widziałem jej już kilkanaście lat. Tak - to "Orsza" - naczelnik Szarych Szeregów. Wraz z nim żona. Podchodzę i pozdrawiam go: - Jestem "Wacek". Czy druh mnie pamięta?

UWAŻNE spojrzenie ogarnia moją postać. Chwila zastanowienia: - ...Wacek... Popatrz Marysiu - zwrócił się do żony. - To "Wacek" od "Leszka" z "Bałtyku". Pamiętasz, pomagał tobie i Anusi, gdy wychodziliście z Powstania!

ROZMAWIAMY przez dłuższą chwilę, dopytuje się o moje losy... Serdecznie się żegnamy. Po chwili widzę, jak znów pochyla się nad kolejną mogiłą, któregoś "zośkowca"... Minęło tyle lat..., a jednak pamiętał...

Spotkanie piąte - wrzesień 1981 r.

ROGOŹNICA. Z okazji 70-lecia polskiego harcerstwa odbywa się na terenach byłego obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen zlot harcerzy Hufca Mokotów oraz członków Szarych Szeregów. "Wici" o zlocie rozeszły się po całym kraju. Ze wszystkich stron przybyli szaroszeregowcy, by stanąć na uroczystym apelu poświęconym uczczeniu śmierci pierwszego naczelnika Szarych Szeregów - hm. Floriana Marciniaka.

B to jakby pierwszy po wojnie zlot naszej organizacji. Wzięło w nim udział około 200 szaroszeregowców. Staliśmy znów w zwartym szeregu. Na czele nas "Orsza". Wzruszenie jest tak duże, że w czasie odczytywania okolicznościowego rozkazu "Viktorowi" załamuje się głos...

POTEM przemawia "Orsza". Snuje gawędę o swym najbliższym przyjacielu - Florianie. Żegna Go w prostych, ale jak głębokich słowach. Żegnaliśmy Go wszyscy...

Spotkanie szóste - 23-24.09.1989 r.

50-LECIE Szarych Szeregów. W Warszawie i Wesołej odbywają się uroczystości rocznicowe. W pierwszym dniu przed południem - uroczysty apel poległych w kwaterze "Zośki". "Orsza" w imieniu nas wszystkich składa wieniec przy obelisku.

PO południu w archikatedrze na Starówce odbywa się najważniejsza część obchodów rocznicowych. Na stelażu przed prezbiterium stoi pokaźna tablica wotywna. Na niej wyryty tekst Prawa i Przyrzeczenia Harcerskiego. W rogu tablicy - lilijka harcerska ze znakiem Polski Walczącej. Obok tablicy na poduszce spoczywa Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.

KATEDRA wypełniona jest do ostatniego miejsca. Do tablicy zbliża się "Orsza" w towarzystwie księdza. Następuje poświęcenie tablicy oraz odczytany zostaje zarządzenie Prezydenta RP na Uchodźstwie o nadanie Szarym Szeregom srebrnego Krzyża Virtuti Militari za wybitne czyny i męstwo w latach 1939-1944.

OPANOWUJĄC z trudem wzruszenie Stanisław Broniewski "Orsza" melduje zebranym: - W imieniu tych, którzy odeszli na wieczną wartę, oraz w imieniu żyjących, ku chwale Boga i Ojczyzny - przyjmuję.

ORDER zawieszony zostaje na tablicy wotywnej, którą umieszczono potem na ścianie katedry. Z chóru bije pod sklepienia katedry hymn rycerstwa polskiego "Bogurodzica". Wzruszenie ogarnia wszystkich. Chwila, na którą tak długo czekaliśmy - przyszła...

Spotkanie siódme - sierpień 1995 r.

ŚWIATOWY Zlot Harcerstwa Polskiego - Zegrze 95. Bierze w nim udział ponad 5 tysięcy harcerzy, w tym grupy harcerzy z zagranicy, członkowie Szarych Szeregów, seniorzy harcerscy, skauci z krajów wschodnich i zachodnich.

JEST też, bo jak inaczej, "Orsza". Obok wypełniania funkcji honorowych i organizacyjnych bierze bezpośredni udział w pracach programowych i nie planowanych, niekiedy przypadkowych spotkaniach. Był stale oblegany przez młodych i starych harcerzy.

W czasie programowej konferencji instruktorskiej "Ideały przeszłości" "Orsza" podzielił się z nami swoimi przemyśleniami i wnioskami na temat harcerskiego systemu wychowawczego. Był jak zawsze przekonujący. Słuchali go z zapartym tchem wszyscy. W czasie "Ogniska pokoleń" wygłosił wspaniałą gawędę - apel, skierowany do członków Szarych Szeregów i harcerzy.

Mówił:

* Aby spojrzeć twarzą w przyszły nadchodzący XXI wiek. Aby każdy zrobił swoją spowiedź, a jeśli ma kąkol zła w sercu, niech go wyrwie, spali, wyrzuci.

* Aby przyjaciele z Szarych Szeregów uwierzyli, że młodzi harcerze będą tacy sami jak my byliśmy, że będą dobrymi Polakami. Że przyjmą od nas odpowiedzialność za Polskę.

* Aby wypowiedziane słowa były szczere i serdeczne. By towarzyszyły nam śpiew, uśmiech i uścisk dłoni.

ZNÓW słuchałem z innymi jego urzekającego głosu, zniewalającego, głęboko zapadającego w serce...

***

...GŁOŚNA salwa targnęła cmentarną ciszą. To kompania honorowa ostatnią salwą żegna płk. Stanisława Broniewskiego - naczelnika Szarych Szeregów "Orszę". Przerwany został mój film wspomnień. Orkiestra gra hymn Szarych Szeregów. Na pożegnanie stojąc w harcerskim kręgu rąk śpiewamy naszemu Naczelnikowi: - Idzie noc..., w cichym śnie spocznij już... Tym razem już na zawsze, druhu Naczelniku.

Wiesław Cieśla "Wacek" drużynowy 12 ŻDH. Rój "Bałtyk"



 Generuje GazEla