Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
HARCERSKA SZKOŁA RATOWNICZA

Liczby, historia, rocznica i plany

OTRZYMAŁEM całkiem niedawno informację od sekretarza Harcerskiej Szkoły Ratownictwa, phm. Katarzyny Krawczyk. Okazało się, od czasu powołania HSR instruktorzy szkoły przeszkolili ponad 4 tysiące harcerzy w technikach udzielania pierwszej pomocy. Trochę ponad połowa z nich otrzymała odznakę ratownika medycznego ZHP w stopniu III (popularnie nazywanym brązowym). Ale to nie wszystko. Dwieście osób w naszym Związku nosi na prawej kieszeni munduru srebrną owalną odznakę - to instruktorzy HSR. Te 4 tysiące przeszkolonych harcerzy to ich zasługa i ich dzieło.

POMYSŁ na zajęcie się ratownictwem pojawił się w mojej drużynie w 1989 r. Szkoliliśmy się, doskonaliliśmy umiejętności, poznawaliśmy obszary, na których byłaby użyteczna nasza wiedza, trenowaliśmy kondycję, opracowywaliśmy własne "patenty", np. w ratownictwie wysokościowym. Ale też stworzyliśmy na potrzeby drużyny własne instrumenty metodyczne. Jednym z nich była - noszona na berecie - odznaka "RATOWNIK".

PO jakiejś rozmowie na temat pracy drużyn o tej specjalności hm. Krzysztof Sikora, ówczesny kierownik Działu Specjalności GK ZHP, złożył mi propozycję poprowadzenia Inspektoratu Harcerskich Drużyn Ratowniczych i Medycznych. Pierwsze spotkanie drużynowych pozwoliło wyłonić grupę osób, która chciała mi pomóc i zaczęliśmy pracować razem.

OD początku, obok tematu sprawności, wspólnych przedsięwzięć programowych, kryteriów drużyny medycznej pojawił się problem szkolenia. Wtedy też w sposób naturalny narodził się pomysł odznak. Początkowo tylko trzystopniowych dla drużyn medycznych.

PIERWSZY kurs, niejako "zerowy", odbył się w Pająku w 1994 r. Na następnym kursie - czyli pierwszym - w Załęczu Wielkim jesienią 1994 r. zweryfikowaliśmy nieco system. Ostatni, złoty stopień miał być stopniem instruktorskim. Pracowaliśmy przez kolejne dwa lata, by w 1996 r. na SAS w Stebniku zaprezentować pełny program kursów i odznak. Muszę powiedzieć, że program powszechnych szkoleń medycznych w ZHP był bardzo uzależniony od umiejętności i fantazji instruktora, a wspólne standardy składały się praktycznie z haseł.

ALE już rok później absolwenci kursu na odznakę w stopniu II (srebrnym) otrzymali gotowe konspekty zajęć, szefostwo szkoły wprowadziło podział na klasy instruktorskie, a w 1996 r. Główna Kwatera zmieniła nazwę inspektoratu. Odtąd jesteśmy Harcerską Szkołą Ratownictwa.

HSR nie tylko szkoliła. W 1995 r. drużyny skupione wokół inspektoratu organizowały służbę medyczną zlotu w Zegrzu, w 1996 r. wspólnie z profesjonalnymi służbami instruktorzy HSR tworzyli zabezpieczenie medyczne koncertu Michaela Jacksona. Organizowaliśmy zloty Harcerskich Drużyn Ratowniczych i Medycznych, zawody w ratownictwie medycznym, trasy ratownicze na OGS-ach. Od 1997 r. HSR prowadziła zajęcia programowe na kolejnych PZHS-ach i zlocie "Wędrownicza Watra".

SZKOLENIE stało się podstawą działania HSR. Warto przypomnieć, że w czasie gdy ten system powstawał (lata 1994-1995), nie istniała w Polsce żadna inna spójna koncepcja szkoleń przedmedycznych. Coś robił PCK, coś PZMot, powstawały stowarzyszenia ratowników CB, ale wszystkie te organizacje oferowały szkolenia mało nowoczesne i niezbyt atrakcyjne dla harcerzy. W samym ZHP też nie było jednej koncepcji udzielania pomocy. Widać to było szczególnie na różnorakich rajdach, zlotach, gdzie harcerze prezentowali bardzo zróżnicowany poziom wiedzy.

PRZEMYŚLANĄ propozycję oferował Krzysztof Panufnik, prowadząc pod egidą PCK słynne kursy instruktorskie w Poznaniu. Po dołożeniu elementu ratownictwa w warunkach terenowych (gdy pomoc nie może nadejść w ciągu kilku minut), sposobów wzywania pomocy w różnych warunkach, organizacji służb medycznych na zlotach, rajdach, imprezach masowych, transportu i udzielania pomocy zespołowo (np. zastępem) - a więc modyfikując program Panufnika do harcerskich realiów - otrzymaliśmy system, który dziś znamy.

CZĘSTO był nam stawiany zarzut, że odznaki HSR nie mają przełożenia na uprawnienia państwowe. Problem polega na tym, że pierwsze uprawnienie państwowe, jakie można zdobyć w Polsce, to uprawnienia zawodowego ratownika medycznego (po dwóch latach szkoły). Poza tym nie ma żadnego zakazu udzielania pomocy przez osoby nie posiadające jakichś certyfikatów, licencji, patentów. Każdy obywatel RP jest zobowiązany nieść pomoc, najlepiej jak potrafi.

NIGDY nie mieliśmy ambicji, by kształcić zawodowe służby medyczne w Polsce.

CHCIELIŚMY, by harcerze umieli się zachować w sytuacjach wymagających od nich działania, nabrali pewności siebie, potrafili prawidłowo reagować w sytuacjach tego wymagających w domu, szkole, na ulicy, na rajdzie, obozie.

DLATEGO też z niepokojem obserwuję tendencję, by na przykład ujednolicać systemy szkolenia z pogotowiem, by harcerz z odznaką brązową mógł być noszowym w karetce. Takie działania nie są nam potrzebne. Potrzebna jest wiedza i umiejętności - nie sterty papierów.

OD początku ratownictwem w HSR zajmowali się instruktorzy harcerscy nie związani zawodowo z medycyną, pod fachowym okiem specjalistów, z których szczególnie chcę wymienić obecną z nami od początku istnienia dr Małgorzatę Zembrzuską - lekarza chirurga i anestezjologa. To, że szkoleniami nie zajęli się zawodowcy, ma swoje dobre strony, chociażby na poziomie komunikacji.

PONIEWAŻ jest w ZHP spora grupa instruktorów będących jednocześnie lekarzami, zawodowymi ratownikami medycznymi, studentami medycyny, więc nauczanie kogoś takiego podstaw resuscytacji mijało się z celem. Dlatego od 1998 r. stworzyliśmy możliwość zdobycia odznaki w stopniu II (srebrnym - instruktorskim) osobom profesjonalnie związanym z medycyną. Formalność trwa 6 godzin, podczas których zapoznajemy chętnych z programem kursu, zasadami organizacji kursów i kwestiami spornymi.

W czasie kolejnych kursów instruktorskich przeszkoliliśmy następne grupy kadry. Instruktorzy przychodzą i odchodzą. Jedni są krótko, inni od początku. Ciągle aktywnych jest około 100 osób.

PONIEWAŻ system okazał się bardzo atrakcyjny dla wszystkich harcerzy starszych, więc szkoła wyszła ze swymi propozycjami daleko poza drużyny ratownicze i medyczne. Narodziła się zatem potrzeba podniesienia rangi odznak. Regulamin odznak został zatwierdzony przez Naczelnika ZHP, stając się tym samym dokumentem związkowym obowiązującym wszystkich, a nie - jak do tej pory - wewnętrznym uregulowaniem inspektoratu specjalnościowego dotyczącym drużyn jednej specjalności.

TU od razu spieszę donieść, że wbrew temu, co kilka razy usłyszałem, nie jest tak, że HSR działał do tej pory bez żadnych zasad i regulaminów. Najpierw zasady określał Szef HSR, teraz określił je Naczelnik ZHP. Zmienił się poziom decyzji.

MOŻNA zapytać - co dalej.

PARADOKSALNIE, chcemy wrócić do drużyn. Do końca roku harcerskiego opracujemy program dla drużyn specjalnościowych zainteresowanych ratownictwem, pierwszą pomocą. Staramy się też o opisanie treści naszego programu szkoleń i wydanie w formie poradnika.

NIEZALEŻNIE w całej Polsce toczą się kursy na odznakę ratownika medycznego ZHP w stopniu III, latem w "Perkozie" odbędzie się duży kurs instruktorski (na odznakę ratownika medycznego ZHP w stopniu II). W czasie PZHS w Chorzowie instruktorzy HSR będą prowadzić służbę medyczną oraz blok programowy. Chcemy też wesprzeć pracę inspektoratów ratowniczych chorągwi oraz uaktywnić Radę Programową HSR.

JAK widać, niezależnie od tego, co już udało nam się zrobić, ciągle dużo jeszcze przed nami. Nawet nie zdążyliśmy się obejrzeć, a już minęło ponad 5 lat istnienia inspektoratu i szkoły. Bez wiwatów, tortów, bo zapomnieliśmy o tej rocznicy. Za pięć lat będę pamiętał i poinformuję czytelników "Czuwaj" o pracy HSR. q

hm. Rafał Klepacz

Szef Harcerskiej Szkoły Ratownictwa



 Generuje GazEla