Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
HUFCOWI O SOBIE

Inspiracją do napisania rozważań dotyczących funkcji komendanta hufca są moje obserwacje z ostatnich kilku lat pracy instruktorskiej, a szczególnie 4 lata pełnienia funkcji zastępcy komendanta i obecnie 1,5 roku komendanta Hufca Gdynia. Bezpośrednim impulsem - bliskość kolejnego zjazdu ZHP i okazja do przedzjazdowej dyskusji.

Menedżer czy lider wychowawców?

ZGODNIE ze Strategią ZHP hufiec jest najważniejszą, podstawową jednostką terenową ZHP. Funkcja komendanta hufca jest więc dla naszej organizacji kluczowa. W myśl wszystkich obowiązujących uregulowań (Statut, regulaminy, instrukcje, zasady) jest on tą osobą, która stwarza wszechstronne warunki do działania podstawowych jednostek harcerskich - organizacyjne, materialne, wychowawcze itd.

CHCIAŁBYM skupić się na dwóch niezwykle ważnych aspektach pracy komendanta hufca: na jego roli jako lidera wychowawców oraz menedżera zarządzającego majątkiem i finansami. Z doświadczeń mojego środowiska, jak i licznych ostatnio rozmów w gronie instruktorskim chorągwi wynika wiele wniosków i potrzeby pilnych zmian.

Liderem się jest albo nie. Zarządzania finansami można się nauczyć.

LIDER może nie umieć i nie mieć możliwości nauczenia się, jak gospodarować majątkiem, ale ma dar pociągania ludzi za sobą. Potrafi na nich pozytywnie wpływać, ma charyzmę, dzięki której dojrzale wychowuje i inspiruje. Menedżer umie zarządzać finansami i majątkiem, a jeśli nie ma umiejętności przywódczych, nie pociągnie za sobą kadry, nie będzie liderem inspirującym do działania. Stosunkowo rzadko zdarzają się komendanci łączący obie te cechy. Zbyt rzadko jak na potrzeby naszej organizacji.

Kształtowanie aktywnego i dynamicznego środowiska wychowawczego hufca wymaga dużo czasu, wiele wysiłków i uwagi. Pozyskiwanie środków, dbanie o majątek i zarządzanie nim - równie wiele.

NIE ma sensu działanie organizacji wychowawczej, w której na drugi plan schodzi kształtowanie postaw i charakterów. Autorytet wśród kadry hufca trzeba wciąż wypełniać działaniem.

DBAŁOŚĆ o majątek, pisanie wniosków grantowych, tworzenie rady przyjaciół, remonty, sponsorzy, bazy i stanice, dzięki którym możemy prowadzić działalność wychowawczą na wysokim poziomie, efektywnie - to także zadania fundamentalne komendanta hufca. Im większy hufiec, tym trudniej znaleźć czas i siły na kompetentną aktywność w obu sferach. Czy musi to robić jeden człowiek? Jeśli tak - jak ma znaleźć na to czas? Jeśli nie, to kim ma być - liderem czy menedżerem? Czy rozwiązaniem problemu jest etatowy komendant hufca?

Lider wychowawców, inspirując hufiec do działania realizuje misję ZHP, wpływa na "ruch chętnych ludzi" tworzących harcerstwo. Menedżer kieruje działalnością finansową i majątkową organizacji.

GŁÓWNYM zadaniem lidera jest "podsycanie" naturalnej energii kadry, dobrowolnie podejmującej się działalności wychowawczej. Istotą harcerstwa jest dobrowolność - "ruch chętnych ludzi" jest podstawą wszelkiej harcerskiej działalności wychowawczej. Harcerstwo tylko ogarnia i ukierunkowuje naturalną twórczą energię ludzi. Inspiruje ich do nowych wysiłków, które z radością i chęcią podejmują - dla siebie i dla innych.

PRACA menedżera skupia się na pozyskiwaniu funduszy, planowaniu wydatków i przychodów, poszukiwaniu sponsorów i grantodawców, na organizowaniu remontów. Dzięki jego pracy nasz majątek trwa, jest pomnażany, naprawiany; mamy fundusze na działalność programową. Ma je organizacja.

OD kogo zależy, czy mieć je będzie "ruch chętnych ludzi", czy organizacja na swoje potrzeby? Czy w naszej organizacji proporcje między ruchem (harcerstwem) a organizacją są właściwe? Czy można i trzeba je zmieniać? Czy dbałość o majątek organizacji nie przysłania komendantowi hufca realizacji misji wychowawczej harcerstwa? Czy zbyt często nie mówimy o Związku, zamiast o harcerstwie?

Decydowanie o przeznaczeniu funduszy i majątku oznacza władzę. Przewodzenie kadrze hufca oznacza autorytet. Co jest ważniejsze w organizacji wychowawczej - władza czy autorytet?

KOMENDANT hufca na pewno powinien skupiać i jedno i drugie. Dlaczego wobec tego można jeszcze usłyszeć z ust instruktorów stwierdzenia o tym, że w hufcu najważniejsze są pieniądze? Dlaczego wciąż słyszy się o nieharcerskim zachowaniu niektórych komendantów, którzy większość swojego czasu angażują w sprawy majątkowe i finansowe? A może odeszli zbyt daleko od harcerstwa?

JAKO jedne z priorytetów wynikających z celów strategicznych ZHP w latach 1999-2007 zapisane zostały:

* przygotowanie propozycji zmian statutowych umożliwiających oddzielenie w pracy komend harcerskich funkcji wychowawczych od finansowo-gospodarczych,

* przygotowanie profesjonalnej kadry zarządzającej majątkiem i finansami.

MÓGŁBY ktoś spytać - skoro jest w Strategii - po co tyle na ten temat pisać?

TRZEBA jeszcze pisać i dyskutować wiele, bo świadomość konieczności takich zmian jest jeszcze często zbyt mała. W wielu środowiskach zasygnalizowane wyżej problemy nie stanowią kłopotu - zostały mądrze rozwiązane. Zbyt wiele jest jeszcze jednak hufców, w których problemy te rzutują na jakość pracy wychowawczej.

MYŚLĘ, że nie tylko ze względu na zapisy Strategii, ale przede wszystkim z życiowej konieczności powinniśmy w naszych rozwiązaniach organizacyjnych dokonać zmian - przede wszystkim w Statucie.

KONIECZNYM jest rozdział funkcji lidera wychowawców od menedżera hufca. Nie mam wątpliwości, że komendant hufca powinien być przede wszystkim liderem wychowawców. Być może menedżerem powinien być z mocy Statutu jeden z zastępców. Trzeba rozważyć wyprowadzenie działalności finansowo-gospodarczej całkowicie poza wychowawcze zespoły i agendy hufca, np. do specjalnie w tym celu stworzonej struktury (np. obwodu). Niezwykle ważną sprawą jest też określenie

ODPOWIEDZIALNOŚCI i wzajemnych relacji decyzyjnych komendanta, komendy hufca i osoby (osób) zajmujących się majątkiem i finansami. Są to sprawy dla Harcerstwa w obecnych warunkach istnienia niezwykle ważne. Przedyskutujmy je przed Zjazdem, aby na Zjazd mieć gotową koncepcję zmian statutowych i organizacyjnych.

Jako podsumowanie nasuwają mi się wciąż aktualne słowa druha Lepolda Ungeheuera z książki "Próby wodzów":

ORGANIZACJA jest znacznie łatwiejsza do stworzenia niż ruch, dlatego, gdy ruch słabnie z jakiegokolwiek powodu, odruchowo prawie chcemy go ratować, usprawniając jeszcze bardziej organizację. Odruch ten zupełnie niewłaściwy i tym niebezpieczniejszy, że pozornie sprawę poprawia, życie harcerskie wzmaga.

NA przykład z powodu braku zastępowych słabnie życie w zastępach. Drużynowy bierze wszystko w swoje ręce, prowadzi życie całą gromadą, udoskonala agendy drużyny, urządza imprezy, wycieczki, ćwiczenia tej gromady itp.

WŁOŻYWSZY w tę pracę ogromną ilość sił i czasu, może uzyskać pozory życia harcerskiego, z daleka widziana drużyna wygląda na bardzo ruchliwą, sprawną, zgraną, efektowną. Ale będą to tylko pozory ruchu, wynik dobrej organizacji, efekt wysiłku jednostki, nie będzie to zbiorowym tworem wszystkich -nie będzie ruchem - bo brakło wodzów i systemu.

ZMUSZAJĄ one do refleksji nad proporcjami w działalności wychowawczej i menedżerskiej komendanta hufca. Czemu bardziej trzeba poświęcać czas i wysiłki - chętnym ludziom czy organizacji?

hm. Maciej Szafrański

Gdynia



 Generuje GazEla