Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
HUFCOWI O SOBIE
Hm. Zofia Gańska funkcję komendantki Hufca Szczecinek im. chor. Zdzisława Pilawy pełni nieprzerwanie od 17 lat. Kierowała nim i przeprowadziła hufiec przez wszystkie meandry i zakola polityczno-społecznych przemian, które zachodziły i nadal zachodzą w Polsce od 1989 r. Przetrwała w nim i w ostatnich wyborach została wybrana jednogłośnie na komendantkę na kolejne lata. Tak długi okres sprawowania komendantury może służyć do sformułowania pewnych refleksji, które oparte na doświadczeniu powinny stać się pożyteczne w pracy innych jednostek organizacyjnych Związku Harcerstwa Polskiego.

Czas na zmiany

- Jak Druhna postrzega zmiany w ZHP na tle przemian w kraju?

- Począwszy od IX (w nocy przekształconego w XXVI) Zjazdu ZHP rozpoczął się w Związku okres przemian. Gwałtownie spadała liczba drużyn i harcerzy i w przeciągu kilku lat odeszło z ZHP kilkaset tysięcy zuchów, harcerzy i instruktorów. Wielu z nich odeszło na zawsze, część znalazła miejsce w ZHR, spora część wróciła ponownie do służby. Potrzebny był ten okres kryzysu, aby wzmocnił się ZHP oddolnie. Liczebność przeszła w jakość i dziś w hufcu mamy mniej drużyn niż w 1989 r., ale ich praca jest na zdecydowanie wyższym poziomie merytorycznym. Nie żałujemy również niektórych instruktorów, którzy odeszli na fali protestu przeciwko czasom "poddańczej służby" jedynie słusznej partii. ZHP na tym nie ucierpiał. Pozostali w Związku ci najwierniejsi, którzy trafili tu z potrzeby działania, a nie potrzeby robienia kariery. Wokół nich zgrupowała się młodzież, która swój harcerski żywot coraz bardziej zbliża do najlepszych wzorców skautowych. Oni teraz przejęli ciężar pracy "u podstaw". Jak na razie udaje się to nad wyraz dobrze, aczkolwiek nie bez przeszkód.
- Które z tych przeszkód są najbardziej dokuczliwe?

- Oczywiście pieniądze, bez których nie można mówić o prawidłowej pracy programowej, o szkoleniu kadry, o organizacji obozów i biwaków. Te hufiec zdobywa w różny sposób: podczas akcji letniej, od sponsorów, prowadząc pewien rodzaj działalności gospodarczej i usługowej. Przysparza to hufcowi grosza, lecz pochłania sporo czasu i za mało go zostaje na pracę z młodzieżą. Komendant musi być obecny i widoczny w drużynach i szczepach. Musi i powinien brać udział w najdrobniejszych nawet uroczystościach zastępów czy drużyn, bo dla kadry może to być kolejna zbiórka, ale dla młodych harcerzy jest to najczęściej ogromne przeżycie, które zostaje na długo w pamięci. Jeśli to przeżycie jest pozytywne, jeśli hufcowy jest wtedy wśród swoich podwładnych, to z pewnością można liczyć, że taki harcerz długo będzie służył w swojej drużynie.

INNYM problemem, jakże ważnym dla hufca, jest wychowywanie młodej kadry instruktorskiej. Z tym nie zawsze jest najlepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o zdobywanie stopni instruktorskich. Często muszę sama wiele prób pilotować, gdyż doświadczeni instruktorzy, pracujący przeważnie zawodowo, nie zawsze dysponują czasem i chęciami. To wielka bolączka wielu hufców. Nadzieją jest to, że młodzi instruktorzy po uzyskaniu zielonej czy czerwonej podkładki chętnie szkolą swoich młodszych kolegów. Pomaga w tym udział w kursach prowadzonych przez Centralną Szkołę Instruktorską, a na nie zawsze staram się kierować młodych zdobywając pieniądze od sponsorów lub przeznaczając część z zarobionych podczas akcji letniej. To warunek dalszej działalności programowej Hufca Szczecinek.
- Władzę, faktyczną władzę w terenie sprawują samorządy terytorialne. Jak Druhna rozwiązuje problemy współpracy z władzami miasta i powiatu, bo dodać należy, że miastem rządzi prawica, zaś powiatem lewica?

- Wychodzę z założenia, że harcerstwo jest apolityczne i na tej płaszczyźnie udaje mi się utrzymać bardzo poprawne stosunki z władzami miasta i powiatu. Burmistrz Szczecinka to kawaler laski skautowej, noszącej nr 13, pełniący funkcję przewodniczącego Rady Przyjaciół Harcerstwa Hufca w Szczecinku. Pod jego opieką hufiec dorobił się infrastruktury w bazie harcerskiej w Drężnie, otrzymuje dotacje na działalność statutową. Ważnym jest to, że burmistrz Marian Tomasz Goliński, poseł na Sejm RP, potrafił skupić wokół siebie grono ludzi, którzy w wydatny sposób pomogli szczecineckiemu harcerstwu. Również starostwo powiatowe sypie groszem na działalność statutową. Spore znaczenie ma tu fakt, że wśród radnych jest wielu nauczycieli - instruktorów. Ci, rozumiejąc sprawy harcerstwa, łaskawszym okiem spoglądają na preliminarze roczne hufca i nie było dotąd sytuacji, by odmówili pomocy. Co więcej - spotkania w bazie w Drężnie skupiają zarówno ludzi lewicy, jak i prawicy, którzy na tej płaszczyźnie potrafią ze sobą rozmawiać i współpracować, co nie zawsze ma odzwierciedlenie podczas posiedzeń plenarnych rad miasta i powiatu.
- Czy hufiec szczecinecki ominęły problemy pokoleniowe wśród instruktorów?

- Mieliśmy początkowo problemy z instruktorami starszymi, którzy znaleźli swoje korzenie w harcerstwie powojennym. Utworzyli oni Krąg Instruktorski im. Aleksandra Kamińskiego. Na szczęście po odejściu do ZHR kilku starszych instruktorów sytuacja w kręgu się unormowała. Instruktorzy ci zajęli się działalnością merytoryczną, stworzyli chór, z którym zwiedzili pół Europy, prowadzą kroniki. Ciekawe, że młodzi harcerze niezbyt garną się do wspominek, wolą dzień dzisiejszy. Dla nich las, biwak, obóz harcerski, "czatowanie" w Internecie jest o wiele bardziej atrakcyjne niż pogadanki o czasach wojennych i powojennych. Czasy te stają się coraz odleglejsze i trudno się młodym dziwić. Nabrali do niego dystansu i nie dzielą Europy na wrogów i przyjaciół. Przeciwnie, hufiec podejmuje coraz szerszą współpracę z zagranicą utrzymując kontakty z Węgrami, Holandią, Francją, Słowacją. W dobie naszego zbliżania się do Wspólnoty Europejskiej to z pewnością dobry kierunek.
-Na pewno Druhna ma swoje największe harcerskie marzenie.

- Dziś moim największym moim marzeniem jest utworzenie drużyn w gimnazjach. Jest to okres, w którym rozpoczyna się kształtowanie charakterów przyszłej kadry instruktorskiej. Trzyletnia szkoła średnia jest zbyt krótkim okresem na harcerstwo starsze, a wiadomo, że jeśli nie jesteśmy ośrodkiem akademickim, to harcerze po maturze z pewnością wyemigrują na studia i nie zawsze wrócą do gniazda. Być może porozumienie z MEN-em w sprawie współpracy ze środowiskiem nauczycielskim, a przede wszystkim wreszcie godziwe warunki płacowe, na które nauczyciele zasługują, spowodują przypływ nauczycieli do harcerstwa i tym samym poprawienie naszej pracy merytorycznej i pedagogicznej. Chciałoby się również, aby władze oświatowe i samorządowe spoglądały życzliwiej na pracę harcerstwa, aby częściej wynagradzały i wyróżniały tych, którzy z harcerzami pracują na co dzień. Każdego roku w okolicach święta Edukacji Narodowej wnioskuję do pracodawców moich instruktorów o wyróżnienia i nagrody.
- Co Druhna zalicza do największych sukcesów, a co uważa za porażki szczecineckiego harcerstwa?

- Sukcesów było wiele, ale one nie przesłaniają nam niedociągnięć i porażek. Szczególnie na sercu leży mi harcerstwo na wsi, które coraz bardziej chyli się ku upadkowi. Sytuacja wsi popegeerowkich w naszym województwie jest tragiczna. Powszechne na wsi bezrobocie degraduje

POWOLI tę społeczność. Tylko dzięki ośrodkom pomocy społecznej udaje się wyrwać część młodzieży w okresie wakacji na obóz do Drężna, dając jej przez kilka tygodni możliwość godnego życia i wypoczynku. W czasie roku szkolnego młodzież ta często nie ma nawet drugiego śniadania. Drużyny harcerskie działające w szkołach wiejskich otaczam szczególną troską, tym bardziej, że zaangażowanie w pracy tej młodzieży jest godne najwyższego podziwu. Pomagamy im w organizacji kilkudniowych biwaków w bazie, nie biorąc za to pieniędzy. Również udział w rajdach, zlotach też staramy się im fundować. Jednakże bez systemowych rozwiązań w dziedzinie rolnictwa możemy utracić bardzo wartościową młodzież. Nasza akcyjna pomoc jest kroplą w morzu potrzeb.

INNĄ ważną rzeczą zaprzątającą mi głowę jest zdobywanie środków na funkcjonowanie hufca. Staje się to coraz trudniejsze, mimo pomocy wielu życzliwych harcerstwu ludziom. Życie w dobie kapitalizmu stwarza wiele problemów. Każda złotówka jest dla nas bardzo ważna, przed jej wydaniem oglądamy ją kilkakroć. Bulwersuje nas (o czym pisaliśmy już w numerze 10/2000 "Czuwaj") płacenie swoistego haraczu władzom nadrzędnym. Hufiec o każdy grosz musi walczyć, staje do przetargów, organizuje wypoczynek nie tylko dla harcerzy. Często zadaję sobie pytanie, na ile obóz w Drężnie jest naprawdę harcerski, kiedy mundury mają nieliczni, a kadra pracuje za przysłowiowy wikt i opierunek, ponosząc całodobową odpowiedzialność za powierzoną jej młodzież.
- Może jednak o sukcesach...

- To przede wszystkim młoda kadra, pełna zapału i chęci do pracy. Na nich opiera się obecnie praca podstawowa w drużynach i zastępach.

- To bardzo dobra współpraca z dyrekcjami szkół na terenie całego hufca, które rozumiejąc ideały skautingu zawsze starają się pomagać komendantce hufca udostępniając swoją bazę, organizując harcówki, zwalniając nauczycieli do pracy z harcerzami w czasie imprez.

- To wspaniali ludzie, członkowie władz lokalnych, właściciele i dyrektorzy firm. Oni zawsze idą z pomocą w trudnych chwilach, dając nie tylko słowa otuchy.

- To wreszcie nasza młodzież, która zaraziła się ideą skautingu. Dziś bycie harcerzem to przede wszystkim praca nad samym sobą. Oni to wiedzą i świadomie wybrali tę drogę. Im warto poświęcić swój czas i swoją aktywność w służbie. Ideały Ojczyzna, Nauka, Cnota są nadal żywe wśród członków Związku Harcerstwa Polskiego w Hufcu Szczecinek.
-Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na harcerskim szlaku.

hm. Leszek Pawelski

Szczecinek



 Generuje GazEla