|
|
|
|
W zgodzie z Harcerskim Prawem
Chciałem się ustosunkować do wypowiedzi hm. Mariana Kasprowicza z "Czuwaj" (nr 1/2001). Pisze Druh o Prawie Harcerskim i konieczności przestrzegania niezmiennego w swej treści 10 punktu Prawa. Druh jest łaskaw traktować ludzi dążących do zmiany tego punktu jak niemalże zdrajców harcerstwa. OTÓŻ zapytam Druha, jak wobec tego ma postępować... protestant? W kościołach protestanckich komunia jest podawana pod dwiema postaciami: chleba i wina. Będąc protestantem muszę wybierać między nakazem ludzkim, zapisanym w Prawie Harcerskim, i nakazem Bożym, zapisanym w Biblii, która jest dla mnie najświętszą prawdą. Nie muszę wyjaśniać, co wybieram. Zgodnie ze słowami apostoła Piotra, że należy bardziej słuchać Boga niż ludzi, wybieram złamanie Prawa Harcerskiego, aby być w zgodzie z nakazem Boga. POWIE Druh, że protestantów jest mało i nie warto tak małej grupy uwzględniać. Ale ja odpowiem, że ich liczba zaczyna rosnąć i to właśnie wśród młodzieży, dlatego jest ich mało w harcerstwie, bo ewangelicy nie chcą być zmuszani do takich wyborów. Jedną z nadrzędnych norm moralności protestanckiej jest przestrzeganie prawa. Jeśli wiem, że będę musiał wybierać, wolę w coś takiego się nie pakować. Korekta 10 punktu, na przykład: "HARCERZ jest czysty w myśli, mowie i uczynkach. Jest wolny od wszelkich nałogów i uzależnień", pozwoliłaby zrobić miejsce choćby dla protestantów i pozwoliłaby całej masie innych instruktorów skończyć z chowaniem się po kątach. FIKCJĄ jest twierdzenie Druha, że w ZHP przestrzega się Prawa Harcerskiego. Zwłaszcza 10 punktu nie przestrzega się w żadnej organizacji, choć może ZHR podchodzi do tego poważniej niż my. Nie bądźmy przy tym bardziej papiescy niż papież. ZHP poza granicami Kraju od lat ma w 10 punkcie Prawa zwrot "Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach. Zwalcza nałogi". Takie jest brzmienie w organizacji tworzonej przez przedwojennych instruktorów, w tym Olgę Małkowską i Michała Grażyńskiego. NATOMIAST zgadzam się, że dostosowywanie norm etycznych i wzorców wychowawczych (a tym jest Prawo Harcerskie) do obowiązującej mody, jaka by ona nie była, jest nieporozumieniem. Podobnie jak rozdawanie prezerwatyw. Obóz harcerski to nie dom schadzek.
|
|