Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
TYLKO DLA CZYTELNIKÓW "CZUWAJ" W INTERNECIE

Zamiast "Wężykiem"

3 marca 2001

W Warszawie obraduje Rada Naczelna, a ja w "Perkozie" pomagam w przeprowadzeniu kursu dla nauczycielek-instruktorek ZHP w ramach Centralnego Ośrodka Kształcenia Instruktorów ZHP. To już trzeci taki kurs, który ma pomóc naszym instruktorkom lepiej pracować w zreformowanej szkole. Tym razem w większości były to nauczycielki nauczania początkowego, a więc drużynowe zuchowe. Jak zwykle, gdy mam możliwość porozmawiać z naszą kadrą nauczycielską, umacniam się w poglądzie, że harcerstwo ma przed sobą bardzo długie lata dobrego funkcjonowania. Bez fanfar, bez wielkich nagród, często bez pomocy władz harcerskich mnóstwo instruktorek (tak, tak - instruktorek) znakomicie prowadzi drużyny i gromady.

KSZTAŁCENIE kształceniem, a ja w wolnej chwili zacząłem przeglądać stare numery "Drużyny - Na tropie". Systematycznie opisywałem tam mój szczep. Czytam refleksje z lata 1984 roku. Razem sześć samodzielnych obozów: zgrupowanie obozów stałych, obóz górski, kajakowy, obóz dla skautów irlandzkich, jesienny obóz studencki i jakiś jeszcze jeden. Druh szczepowy, czyli ja, spokojnie organizuje prestiżowy obóz dla skautów z Irlandii, za pozostałe odpowiadają instruktorzy-studenci. Nie zostanę już nigdy szczepowym i stąd taka nostalgia w tym zapisku. Ale co dobrego zrobiliśmy w tamtych latach, tego nikt nam już nie odbierze.

5 marca 2001

OTRZYMUJĘ ostry, krytyczny materiał na temat pracy harcerskich władz. To efekt mojego listu do członków Rady Naczelnej, który wydrukowałem w lutowym "Czuwaj". Nie pierwszy to i nie ostatni list. Pada pytanie, dlaczego zaatakowałem Radę, nie powinienem tego czynić. A później w długim wywodzie autor listu udowadnia, że wśród naszych instruktorów jest wiele osób, które powinny zmienić swój styl pracy harcerskiej. I wychodzi na moje! O to mi przecież chodzi. O szczerą rozmowę, o likwidację prywaty, o prowadzenie uczciwej, solidnej pracy wychowawczej. Nie mam zamiaru występować w roli jedynego sprawiedliwego, bo w czasie długiej pracy instruktorskiej miałem swe wzloty, ale i instruktorskie upadki. Ale na pewno chciałbym rozumieć (i nie tylko ja), dlaczego takie a nie inne sytuacje mają miejsce w naszej, właśnie naszej organizacji. Wszystko jeszcze przede mną.

ANIU, dziękuję...

6 marca 2001

BARDZO interesujące spotkanie z Tomkiem Kniatem, instruktorem niewielkiej samodzielnej organizacji harcerskiej pracującej w Kanadzie. Tomek (przed laty instruktor mojego hufca) ma kilka znakomitych pomysłów, które chciałby realizować razem z naszymi środowiskami. Jedną z nich jest akcja "znicz". Polacy w Kanadzie zlecaliby zapalenie zniczy w dniu 1 listopada na grobach swych bliskich w Polsce. Potrzebna jest jednak ogromna sieć współpracowników w całym kraju. Może Tomkowi przy naszej pomocy uda się przeprowadzić akcję już w tym roku? O pomyśle Tomka wiem już od dwóch lat. Nie udało mi się do tej pory do akcji "Znicz" zaangażować jakiegoś środowiska.

10 marca 2001

JAK co roku spotykamy się z naszymi stałymi współpracownikami, korespondentami, przyjaciółmi. Jak co roku zastanawiamy się, jak jeszcze lepiej redagować nasze instruktorskie pismo. Czy nie zmienić tematyki pisma? Czy pisać dla starszych, czy młodszych? Więcej porad dla hufcowych czy może dla drużynowych? A co z szatą graficzną? Poważne dyskusje a może więcej luźnych tekstów "rozrywkowych"?

TAKIE spotkanie to także doskonała okazja do rozmowy o Związku - o naszych sukcesach i kłopotach. Tak było i tym razem...

PO takich kilku godzinach rozważań o harcerstwie od razu chce się jeszcze lepiej i jeszcze więcej pracować.

16 marca 2001

JEDZIEMY do Starej Dąbrowy na spotkanie "Skórzanych sznurów". To grono instruktorów GK ZHP, które ma spędzić ze sobą 24 godziny rozmawiając o harcerstwie, rozmawiając, rozmawiając... Duża sprawa.

23 marca 2001

W Bibliotece Narodowej uczestniczę w promocji książki "Polacy w Indach 1942-1948". Osobiście zaprasza mnie na promocje hm. Danuta Pniewska, aktywna instruktorka ZHP poza granicami Kraju. Wśród "Indian" ks. hm. Zdzisław Peszkowski. Niektórzy pamiętają "indiański" incydent Hanki Ordonówny, był on pokazany na filmie jej poświęconym. Ale epopeja kilku tysięcy polskich dzieci, które z ziem wschodnich Rzeczpospolitej wyrzucone z rodzinnych domów różnymi drogami w czasie II wojny światowej dotarły do Indii i tam zamieszkały w obozach, ucząc się, bawiąc, mając namiastkę prawdziwego dzieciństwa łącznie ze świetnie działającymi drużynami harcerskimi.

24 marca 2001

W Warszawie trwa rajd "Arsenał", a ja biorę udział w kominku organizowanym przez Wspólnotę Felkową w czasie ich II Rajdu. Wspólnota, której tradycje nawiązują do Feliksa Pendelskiego "Felka" i nazwanego na jego cześć plutonu "Felek" batalionu "Zośka", nie zmieściła się w "Arsenale" i postanowiła zorganizować własny skromny rajd. Tym razem rajd powiązany był z odsłonięciem tablicy poświęconej Andrzejowi Samsonowiczowi "Xięciu". A kominek ciekawy - setka harcerzy, kilkunastu harcerzy Szarych Szeregów. Żal, że nie może trwać kilka godzin.



 Generuje GazEla