Czuwaj

4-5/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer


Napisz do nas:
czuwaj@zhp.org.pl
PIĄTA ROCZNICA ŚMIERCI

Hm. Stefan Mirowski żyje w naszej pamięci

MIJA już pięć lat od chwili, gdy odszedł na wieczną wartę. Z tej perspektywy możemy już mówić o nim jako o jednym z największych harcerzy czasów wojennych i współczesnych. Bo on sam był tak bardzo skromnym człowiekiem, że o sobie i swoim życiu mówić nie chciał. Nie pozwalał też o sobie opowiadać w innych niż zwyczajnych barwach. Kiedy na wspólnych spotkaniach dawnych harcerzy próbowaliśmy go prosić, by wygłosił gawędę o sobie, o swych wojennych czasach, zawsze kierował wspomnienia ku innym, zawsze jakby "ukrywał" swoje działania w ich cieniu. To piękna cecha jego charakteru.

NIE chcę ważyć, dla kogo jego odejście jest większą stratą, kto czuje większy ból. Bo tak dla młodych harcerzy, jak i dla starego pokolenia harcerzy wojennych i powojennych odejście Stefana było jednako tragiczne. Odszedł na wieczną wartę ten, który łączył, spajał, jednoczył, a nigdy nie dzielił. Ten, który działał dla powszechnego dobra, dla polskiej młodzieży. Potrafił znaleźć słuszną drogę spokoju i troski o najmłodsze pokolenie, odrzucając balast niepotrzebnych sporów czy waśni.

MIELIŚMY zaszczyt korzystać z jego doświadczeń, przemyśleń, wzorować się na jego pracy, harcerskiej służbie, przyglądać się dalekowzrocznemu programowi działania. Programowi własnemu i organizacji, której od dzieciństwa był wierny - Związkowi Harcerstwa Polskiego. Wybrany na przewodniczącego ZHP starał się przekazać Związkowi swe wielkie życiowe doświadczenie. Dla nas - starszych już wiekiem - był wzorem harcerza, wychowawcy, przewodnika, druha i przyjaciela.

* * *

URODZIŁ się 14 marca 1920 r. w Warszawie jako drugi syn Adama Mirowskiego, inżyniera hutnika i Heleny z Hertzów, nauczycielki gimnazjalnej języka niemieckiego. Wraz ze starszym o rok swym bratem Tadeuszem uczył się w 8-klasowym Gimnazjum Towarzystwa Szkoły Ziemi Mazowieckiej przy ul. Klonowej 16. Była to jedna z najlepszych wówczas szkół warszawskich. W 1937 r. bracia uzyskali świadectwa dojrzałości.

PRZY Szkole Ziemi Mazowieckiej, istniała 21 Drużyna Harcerska im. gen. Ignacego Prądzyńskiego. Stefan i Tadeusz wstąpili do niej w 1932 r. Stefan przeszedł w drużynie kolejne szczeble wtajemniczenia harcerskiego, od szeregowca, przez zastępowego aż do funkcji przybocznego w 1937 r. Był komendantem obozów letnich tej drużyny. Wraz z drużyną był w 1933 r. na Jamboree w Gödöllö na Węgrzech, w 1935 r. w Spale na Jubileuszowym Zlocie ZHP, w 1937 r. na Jamboree w Vogelenzang w Holandii. Od tamtych dni przyjął jako swe credo życiowe hasło, rzucone wtedy przez naczelnego skauta gen. Roberta Baden-Powella: "Szukajcie przyjaciół!".

W 1937 r. Stefan rozpoczął studia wyższe. Jednak z macierzystą drużyną kontaktu nie przerwał, mimo równoczesnego aktywnego uczestnictwa w Akademickim Kręgu Starszoharcerskim "Kuźnica". W lipcu 1939 r. prowadził ostatni przed wojną obóz drużyny w Nowosiółkach koło Wołkowyska nad rzeczką Starą, dopływem Niemna.

W latach 1937-1939 druh Stefan studiował na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie oraz na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Warszawskiej. Następnie, przez lata okupacji niemieckiej, studiował na Wydziale Mechaniki Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rottwanda. Mimo wielkiego wówczas obciążenia pracą organizacyjną w Szarych Szeregach musiał znaleźć i znajdował czas na intensywną i pracochłonną naukę. Absolutorium uzyskał już po wojnie w 1945 r.

* * *

WRZESIEŃ 1939 r. Wybuch wojny zastał go w Krakowie. Rowerem i na piechotę dotarł do Warszawy 12 września. Już 13 września zameldował się w siedzibie Pogotowia Harcerskiego przy ul. Dzielnej 35. Był sekcyjnym w 2 drużynie, zajmującej się służbą porządkową, wartowniczą i obroną przeciwlotniczą.

W zniszczonej w czasie oblężenia we wrześniu 1939 r. Warszawie powstawały legalne, obywatelskie grupy samopomocowe. Do pracy w nich zgłaszali się instruktorzy harcerscy, w tym i członkowie akademickiej "Kuźnicy". Także i dh Stefan od początku 1940 r. pracuje społecznie wraz z bratem Tadeuszem w "kuźnicowym" Zespole Pomocniczymw Stołecznym Komitecie Pomocy Społecznej na Mokotowie. Tu, dzięki znanym mu harcmistrzom Ryszardowi Zarzyckiemu i Antoniemu Bereśniewiczowi, pracującym również w SKPS, wstępuje do Szarych Szeregów.

WE wrześniu 1940 r. został powołany na komendanta Hufca "Mokotów Górny" w Ulu "Wisła", tj. Warszawskiej Chorągwi Szarych Szeregów - jednego z najsilniejszych wówczas warszawskich hufców. Za czasu jego komendy weszły tam drużyny: "Zośki", "Tytusa" i "Długiego" (dawna 23 WDH), "Felka" (d. 80 WDH), "Lolka" (d. 5 WDH) i "Kołczana" (d. 42 WDH). Z nich powstały później hufce "Południe" i "Centrum" Grup Szturmowych, z nich następnie wywiodły się kadry harcerskich batalionów "Zośka" i "Parasol". I tutaj należy podkreślić wielką rolę dh. Stefana w działaniu i rozwoju tego hufca, był świetnym konspiratorem, organizatorem, instruktorem i kolegą.

* * *

OD września 1941 r., po przekazaniu "Mokotowa Górnego" Tadeuszowi Zawadzkiemu "Zośce", Stefan Mirowski "Bolek Radlewicz" objął Okręg "Południe" Ula "Wisła", kierując jednocześnie działaniami warszawskich harcerzy w Organizacji Małego Sabotażu "Wawer" ("Nosowicz II") i biorąc osobiście udział w licznych akcjach. Od maja 1943 r. przejął komendę Ula "Wisła", którą z przerwą (15 III - 6 VI 1944) prowadził aż do pierwszych dni Powstania Warszawskiego. 15 sierpnia 1943 r. mianowany został na stopień harcmistrza.

W grudniu 1942 r. ukończył kurs Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty AK w stopniu sierżanta podchorążego.

1 V 1944 r. został awansowany do stopnia podporucznika Armii Krajowej.

* * *

DRUH Stefan "Bolek", "Berek" był prekursorem rozwiniętej później szeroko przez Szare Szeregi Akcji "M", działań objęcia opieką grup nie zorganizowanej młodzieży. Stał się także inicjatorem utworzenia najmłodszej grupy szaroszeregowej, służby pomocniczej - "Zawiszy". Przekonywał, że w warunkach wojny i wynikających stąd niebezpieczeństw należy wyrywających się do działania bardzo jeszcze młodych chłopców zorganizować i że można zaufać im jako konspiratorom.

JAKO pierwszy postanowił prowadzić drużynę najmłodszych harcerzy mieszkających na Mokotowie. Nabyte doświadczenia stały się pomocne w opracowaniu programu dla całej "Zawiszy".

* * *

PO wojnie kontynuował swą służbę harcerską, pełniąc w latach 1945-1948 funkcję zastępcy komendanta Chorągwi Warszawskiej. Współdziałał przy reaktywowaniu swojej szkolnej drużyny - 21 WDH. Utrzymywał kontakty z wojennymi harcerzami, w tym z jego pierwszymi zawiszakami. W końcu 1948 r. w Polsce rozpoczęła się likwidacja tradycyjnego polskiego harcerstwa; mieliśmy zostać, na wzór organizacji w ZSRR, "pionierami". Zaczęła się czystka w szeregach Związku. Między innymi i druh Stefan w 1949 r. usunął się z ZHP jako "element obcy ideowo".

POWRÓCIŁ do służby instruktorskiej dopiero w 1956 r., uczestnicząc w pamiętnym Zjeździe Łódzkim, który reaktywował ZHP i przywrócił harcerstwu krzyż i lilijkę. Do 1958 r. był, współpracując z hm. Aleksandrem Kamińskim, sekretarzem Centralnej Komisji Weryfikacyjnej przy Naczelnictwie ZHP, działając jednocześnie w warszawskim Hufcu Filtry. Jednak po raz kolejny przyszły lata przerwy.

GDY zaistniały możliwości powrotu w harcerstwie do tradycyjnych wartości, wraz z hm. hm. Hanną Zawadzką, Haliną Wiśniewską i Janem Rossmanem w latach 1989-1990 uczestniczy w pracach nad przywracaniem harcerstwu jego ideałów, metod i programu pracy. Był rzecznikiem jedności harcerstwa.

XXVIII Zjazd ZHP w grudniu 1990 r. w Bydgoszczy wybrał hm. Stefana Mirowskiego na przewodniczącego ZHP. Na zjeździe tym zostało przywrócone tradycyjne Prawo i Przyrzeczenie Harcerskie. Po trzech latach w grudniu 1993 r. w Warszawie dh Stefan ponownie został wybrany przez XXIX Zjazd na funkcję przewodniczącego.

JAKO przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego wytyczył sobie jakże trudny program działania. Za jego kadencji spełniło się największe marzenie - powrót ZHP do międzynarodowego ruchu skautowego, do Światowej Organizacji Ruchu Skautowego (WOSM). Nie zrealizowało się jednak jego inne, równie wielkie marzenie o zjednoczeniu ruchu harcerskiego w Polsce. Tu już nawet jego autorytet nie przeważył zacietrzewienia zwaśnionych, choć harcerskich stron.

* * *

NADMIARU szczęścia i wrażeń nie wytrzymało jego serce. Odszedł na wieczną wartę w Oslo 13 lipca 1996 r., wieczorem, po zakończeniu 34 Konferencji Światowej Organizacji Ruchu Skautowego.

POGRZEB druha Stefana odbył się 22 lipca 1996 r. Uroczystości żałobne rozpoczęły się mszą świętą w jego parafialnym kościele pw. św. Jakuba w Warszawie przy pl. Narutowicza, tam, gdzie codziennie jako głęboko wierzący katolik uczestniczył w nabożeństwach. Następnie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w kwaterze "Zośki" odbyły się ostatnie harcerskie pożegnania, salwy honorowe i złożenie trumny do grobu.

HM. Stefan Mirowski był wielokrotnie odznaczany, m.in. Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim (pośmiertnie) i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem AK i wieloma innymi, w tym oczywiście Złotym Krzyżem za Zasługi dla ZHP z Rozetą Mieczami.

B niezawodnym dowódcą i instruktorem, kolegą i przyjacielem, odważnym i twardym żołnierzem podziemnego wojska, zdecydowanym na każde poświęcenie, na każde ryzyko. Niedoścignionym wzorem harcerza i instruktora-wychowawcy. Był człowiekiem głębokiej wiary, skromnym, szlachetnym, prawym - wielkiego serca prawdziwy Harcerz, na którym zawsze można było polegać.

* * *

PRZEWIJA się w tym tekście słowo okrutne "był". Hm. Stefan Mirowski nie przyjdzie już do nas na spotkanie szaroszeregowej "Radiostacji", nie opowie nam gawędy o bieżących pracach i zamierzeniach dzisiejszego harcerstwa. Nie będzie mówił o tej najboleśniejszej dla niego sprawie - podziale dzisiejszego harcerstwa na zupełnie niezrozumiałe części, odrębne poprzez upór kierownictw, ale często wspólne w działaniu poziomym. Podziale na harcerstwa o takim samym Prawie, Przyrzeczeniu i symbolu - Krzyżu Harcerskim. Mówił o tym bez zaciętości czy nienawiści do twórców tej "harcerskiej anomalii", lecz z troską o takie same wszędzie polskie dzieci, którym nie wiadomo dla jakich celów wszczepiane jest pojęcie inności czy koloru politycznego.

MYŚLĘ, że oprócz potrzeby przedstawiania prawdziwie harcerskiej postaci hm. Stefana Mirowskiego do naśladownictwa, do nas, starych, średnich wiekiem i najmłodszych harcerzy należy teraz, pomnym na jego życzenie, zrobić wszystko co w mocy, żeby to niespełnione za życia pragnienie zrealizować.

hm. Marian Michałowski "Jacek"
13 lipca 2001 r., w piątą rocznicę śmierci przewodniczącego ZHP hm. Stefana Mirowskiego, w kościele pod wezwaniem św. Jakuba przy pl. Narutowicza w Warszawie zostanie w Jego intencji odprawiona uroczysta msza święta, następnie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach na grobie druha Stefana złożymy kwiaty.



 Generuje GazEla