OD REDAKTORA

LATO w pełni. Znów spotkamy się w Bieszczadach, pod Grunwaldem lub w Kielcach. Znów harcerze starsi zbiorą się na kolejnej polowej zbiórce. Nic nowego. I w tym numerze też jakby znane wam tematy i wątki - kilka artykułów o ważnych sprawach organizacji. W nawiązaniu do tego niezbyt odkrywczego stwierdzenia krótka refleksja.

NA jednej ze zbiórek instruktorskich przed zbliżającym się zjazdem Związku rozważano, co należałoby udoskonalić w pracy naszej organizacji. I w czasie dyskusji jeden z druhów zaczął głośno zastanawiać się nad potrzebą istnienia Głównej Kwatery i komend chorągwi. Dla tego druha (a pewnie nie jest on jedyną osobą tak myślącą) wystarczyłby naczelnik, komendant chorągwi, a dalej cała władza w ręce ludu, czyli komendy hufca. Kiedyś, gdy byłem komendantem szczepu, żartowałem sobie, że hufiec też mi do niczego nie jest potrzebny - może go nie być. Ale to były tylko żarty.

WYDAJE się, że instruktorzy, którzy chcą być samodzielni i samorządni w swoich hufcach, likwidując harcerskie władze, nie czytają "Czuwaj", nie czują więzi z organizacją i myślą, że możliwe jest funkcjonowanie harcerstwa jako wolnych atomów, które łączy tylko Prawo, Przyrzeczenie, tradycja i mundur. Mylą się oni, ale ja ich w naszym piśmie nie nauczę już niczego, bo aby się czegoś nauczyć, trzeba tego chcieć. Bez dobrej woli ani rusz.

MACIE dziś do przeczytania także teksty wielce kontrowersyjne. Padają pytania, dlaczego kwalifikuję je do druku. Odpowiadam - ważne jest, czy autorowi chodzi o to, byśmy funkcjonowali lepiej, sprawniej, mądrzej, byśmy mieli więcej satysfakcji w społecznej pracy. Jeżeli tak, to najbardziej kontrowersyjny materiał będzie wydrukowany. Czytelnicy! Do piór!

Adam Czetwertyński

W nieustającym konkursie na recenzję naszego miesięcznika skromną nagrodę otrzymała druhna Irena Flis z Tarnobrzega.



 Generuje GazEla