RUCHY PROGRAMOWO-METODYCZNE

Doświadczenia a perspektywy

"Ruch i organizacja muszą się wziąć za ręce, aby stworzyć żywą a zarazem zwartą całość. Przerost organizacji zabija ruch. Gdzie nie ma ruchu, tam traci sens istnienie organizacji." (L. Ungehauer, Próby wodzów, Lwów 1935) - z tą świadomością członkowie ogólnopolskich ruchów programowo-metodycznych zebrani w dniach 11-13 maja br. na konferencji harcmistrzowskiej w "Perkozie" dyskutowali o swoich obecnych zadaniach i perspektywach, o potrzebie otwartości na zmiany, umiejętności szybkiego uczenia się nowych czasów, o kreatywności, innowacyjności... Gospodarzem spotkania była Centralna Szkoła Instruktorska oraz Wspólnota Drużyn Grunwaldzkich, która w tych dniach obchodziła swoje dziesiąte urodziny.

Rozmówców było pięciu:

* Krajowa Rada Harcerskich Kręgów Seniorów skupiająca ludzi legitymujących się konkretnym dorobkiem, doświadczeniem i pozycją społeczną, gotowych nieść pomoc jednostkom harcerskim w budowie przychylnego zaplecza w środowiskach lokalnych

* Klub "Pikującego Orła" - ruch drużyn harcerskich noszących imiona Pierwszej Samodzielnej Brygady Spadochronowej i Cichociemnych, gdzie bohater drużyny koncentruje na sobie przedsięwzięcia programowe i on stanowi oś działań, wokół której lokuje się działalność specjalności proobronnych

* RUCH CAŁYM ŻYCIEM - zrzeszający instruktorki i instruktorów, promujący w codziennym życiu wartości Prawa i Przyrzeczenia, działający na rzecz stałego podnoszenia poziomu ideowego, intelektualnego, programowego i metodycznego środowisk harcerskich

* "Wędrownictwo" - ruch skupiający środowiska młodzieży starszej, otwartej wobec ludzi, harcerstwa i świata. Tworzy wspólnotę, stosując i doskonaląc w codziennej pracy wędrownictwo jako postawę, którą cechuje pierwiastek samodzielnego poznawania siebie i innych

* Wspólnota Drużyn Grunwaldzkich integrująca jednostki harcerskie i instruktorów, którzy czują się dziedzicami tradycji grunwaldzkiej. Ruch upowszechnia wiedzę o Grunwaldzie i kształtuje swój program, aby odmiennie od doświadczeń historycznych sprzyjał on integracji europejskiej rodziny młodzieży.

NIE była to łatwa rozmowa

PRZEDE wszystkim dlatego, że musieliśmy się najpierw poznać, bowiem było to pierwsze spotkanie w takim gronie. Temu poznaniu służyła wieczorna prezentacja ruchów i nocne instruktorskie rozmowy. Chociaż wszystkim jednako leży na sercu przyszłość Związku, to z racji różnic wieku, zawodów i środowisk mówiliśmy niemal to samo innymi językami. I dlatego konferencję rozpoczęto wprowadzeniem porządkującym pojęcia i przypominającym historię i podstawy prawne funkcjonowania ruchów.

RÓŻNICE między nami wynikały także z odmiennych celów, jakie stawiają sobie poszczególne ruchy i innego rozłożenia akcentów w posługiwaniu się metodą. Część z nas zajmuje się na co dzień doskonaleniem działalności drużyn, inni zaś budową wzorca działań i zachowań instruktora. Tematyka wzajemnie się uzupełniająca, ale... diabeł tkwi w szczegółach.

KOLEJNE różnice wynikały ze skali i zasięgu działania. Polegały one głównie na postrzeganiu i wartościowaniu zewnętrznych i wewnętrznych zagrożeń naszej działalności. Dla jednych zagrożeniem jest słaby przeciętnie poziom kadry instruktorskiej, dla innych - problemy finansowe Związku, dla jeszcze innych wreszcie - negatywny odbiór społeczny harcerstwa. Wiele z tych zagrożeń omówionych zostało w wystąpieniu przedstawiciela Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich. Jednak jedną z największych trudności niesie z sobą przyspieszenie cywilizacyjne. Związek jako część kultury narodowej wychowywał młode pokolenia Polaków ku przyszłości, była to jednak przyszłość przewidywalna. Obecnie angażujemy się w tworzenie rzeczywistości, której w nieodległych nawet latach nie jesteśmy w stanie ani określić, ani sobie wyobrazić. Oznacza to konieczność umiejętnego reagowania na nowe potrzeby i szybkie przystosowywanie się do zmian.

PEWNE napięcie towarzyszące rozpoczęciu konferencji rozładował swoim wystąpieniem naczelnik ZHP hm. Wiesław Maślanka. Wysoko ocenił on rolę ruchów programowo-metodycznych i przyznał, że udział w jednym z nich jest częścią jego instruktorskiego rodowodu. Mówiąc o problemach, w jakie uwikłany jest Związek, wspomniał o potrzebie współpracy ruchów ze strukturami Związku i czerpania korzyści z wzajemnego istnienia. Naczelnik ostrzegał, że w działalności harcerskiej czynniki zewnętrzne często spychają na manowce niedoświadczonych instruktorów. Związek to przecież nie wojsko, nie szkoła, nie dzieciniec i nie firma turystyczna. Nie musimy być dla wszystkich. Jesteśmy dla tych, którzy akceptują cele naszego istnienia.

WYSTĄPIENIA na spotkaniu plenarnym, podobnie jak wcześniejsze rozmowy kuluarowe, pozwoliły z większym zaufaniem przystąpić do dyskusji w zespołach. A sprawy do omówienia były niebagatelne.

Praca w zespołach

JEDEN z zespołów, wbrew temu, o czym pisaliśmy wcześniej, podjął trud zdefiniowania kształtu społeczeństwa XXI wieku, zakładając, że Polacy staną się społecznością postindustrialną, informacyjną, demokratyczną i wielokulturową. Postawi to dodatkowe wyzwania przed harcerstwem jako organizacją kształtującą postawy, a tym bardziej przed ruchami programowo-metodycznymi. Stanowimy bowiem dla Związku nie do końca uświadomiony, ale istotny atut. Dzięki naszym poziomym kontaktom szybciej reagujemy na potrzeby i problemy otoczenia. Aktywnie występujemy wszędzie tam, gdzie młodzież szuka przyjaźni, bezpieczeństwa i swego miejsca w życiu. Kreujemy i upowszechniamy nowatorskie rozwiązania, wspierając tym samym wszystkie ogniwa Związku. Żal tylko, że zasięg naszego oddziaływania jest ciągle zbyt mały.

ZESPÓŁ rozmawiający o genezie ruchów wyszedł daleko poza arystotelesowskie "stawanie się", czyli stan pośredni między być i nie być. Określił on warunki powstawania i funkcjonowania ruchów i postawił pytanie, co dzieje się z ruchem, gdy cel zostanie osiągnięty. Wszyscy zastanawialiśmy się, co dalej? I wprawdzie zgodziliśmy się, że po osiągnięciu celu ruch powinien się rozwiązać, ale... całe morze sentymentu, cała siła więzi nie mogą pójść na marne. Dajemy więc sobie szansę na wyartykułowanie nowych celów.

ZESPÓŁ skoncentrowany na dorobku programowym i metodycznym ruchów podkreślił wnoszenie głębszych treści i własnych propozycji programowych oraz metodycznych do oferty programowej Związku. Wynika to z potrzeby środowisk i ich oddolnych inicjatyw. Wszystkie ruchy prowadzą działalność wydawniczą oraz kształcą instruktorów i wspomagają kursy organizowane przez harcerskie komendy, ale pod pojęciem wykształconego instruktora każdy rozumie co innego. Nic więc dziwnego, że pod adresem Naczelnika ZHP zgłoszono postulat określenia "minimum programowego kursów instruktorskich", co pozwoliłoby na zunifikowanie poziomu wiedzy instruktorskiej i ułatwiło konstruowanie programów. Instruktorzy ruchów są gotowi zaangażować się w prowadzenie prób instruktorskich i animowanie zdobywania stopni starszoharcerskich. W kuluarowych rozmowach poruszano problem zdobywania stopni instruktorskich. Marzyliśmy sobie głośno, by praca w ruchu programowo-metodycznym nie antagonizowała młodego człowieka z macierzystą komisją stopni instruktorskich, jak to się często dzieje.

Ruchy a Statut ZHP

NAJWIĘKSZE emocje obecnych wzbudziło miejsce ruchów w Statucie ZHP. Prawdę mówiąc, wszystkie niemal ruchy są z lekka na bakier z obowiązującym Statutem, a zwłaszcza sztywnym gorsetem nałożonym przez paragraf zezwalający na działalność ruchów w ZHP (§34). Uczestnicy konferencji zaproponowali bardziej elastyczny zapis tego paragrafu, przenoszący ciężar szczegółowych ustaleń ze Statutu do uchwały Rady Naczelnej ZHP. Zaproponowali również poszerzenie katalogu form realizacji celów o działania na rzecz rozwoju i kształcenia kadry oraz pozyskiwanie środków finansowych, w tym możliwość prowadzenia działalności gospodarczej.

KOLEJNYM postulatem było wpisanie do Statutu prawa udziału przewodniczących ogólnopolskich ruchów programowo-metodycznych w Zjeździe ZHP z głosem decydującym. Postulowano również zmiany szczegółowych instrukcji dotyczących ruchów.

WYCHODZĄC naprzeciw tym postulatom, naczelnik hm. W. Maślanka wyraził gotowość zaproszenia przewodniczących ruchów programowo-metodycznych już na najbliższy XXXII Zjazd ZHP. Będą tam mieli głos doradczy.

WSPOMNIANE wyżej stanowiska przedyskutowane i przyjęte na spotkaniu plenarnym stanowią dorobek konferencji. Adresujemy je do zjazdu, bowiem większość postulatów może być wdrożona w życie pod warunkiem pojawienia się stosownych zapisów w uchwale zjazdowej.

Ruchy mają się dobrze

KONFERENCJA dowiodła, że ruchy programowo-metodyczne stanowią w Związku istotną wartość, zwłaszcza wtedy, gdy połączą swe doświadczenia i potencjał intelektualny. Wszyscy uczestnicy zadeklarowali wolę dalszych spotkań, z których może wyniknąć prawdziwa współpraca. Zadeklarowano także gotowość daleko idącej pomocy harcerskim komendom wszelkich szczebli, zwłaszcza na niwie kształcenia oraz w przedsięwzięciach programowych. Należy mieć nadzieję, że deklaracje te zostaną wykorzystane.

KONFERENCJĘ podsumowała druhna przewodnicząca Związku hm. Maria Hrabowska, która życzyła wytrwałości w działaniu, zwiększenia zasięgu oddziaływania i pomyślnego łączenia działalności w ruchu z obowiązkami wynikającymi z pełnionych funkcji statutowych. Podziękowała również instruktorom Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich za zorganizowanie konferencji.

TAK więc ruchy mają się dobrze. Są świadome swego wysokiego poziomu, zaangażowania i otwartości. Dążą do objęcia swym wpływem nowych środowisk harcerskich i instruktorskich, podejmują wciąż nowe inicjatywy społeczne przeradzające się w kierunki służby. Gdzieś pod powierzchnią fermentuje jednak twórczy niepokój, pozwalający mieć nadzieję na

ZACHOWANIE proporcji między organizacją i ruchem. Początkiem końca każdej bowiem tego typu formacji jest przewaga formy organizacyjnej nad treścią działań społecznych.

hm. Małgorzata Jakubowska,

hm. Janusz Gebert,

hm. Marek Ruszczak

- instruktorzy Wspólnoty Drużyn Grunwaldzkich



 Generuje GazEla