MARSZ ŻYWYCH

Lekcja historii... i nie tylko

Od 10 lat organizacje żydowskie z całego świata organizują przemarsze Drogą Śmierci od Oświęcimia do Brzezinki, przemarsze, które mają upamiętnić ludzi zamordowanych w hitlerowskich obozach zagłady Auschwitz-Birkenau. Główną ideą tego przedsięwzięcia jest oddanie hołdu martwym przez żyjących i czynna nauka historii. Stąd wzięła się nazwa: Marsz Żywych (March of the Living).

DATA Marszu jest ruchoma, jest to związane ze specyfiką kalendarza żydowskiego. W tym roku, Jom ha-Szoa - Dzień Pamięci Holocaustu przypadł na 19 kwietnia.

HARCERZE uczestniczyli w Marszu Żywych po raz trzeci. Początkowo do udziału w Marszu zaproszono 10 osób z Warszawy. Rok temu w Marszu wzięło udział 30 harcerzy z Warszawy i 10 harcerzy z Opola. W tym roku ZHP reprezentowany był przez 40-osobową grupę harcerską z hufca Opole-Miasto oraz 6 harcerek z Kętrzyna.

DLA większości harcerzy i instruktorów był to pierwszy wyjazd na Marsz Żywych. Dość duża grupa harcerzy po raz pierwszy zobaczyła Muzeum Oświęcimskie.

DLA wszystkich udział w Marszu Żywych był dużym przeżyciem. Widzieliśmy liczne grupy młodzieży żydowskiej z wielu miejsc świata (Australia, USA, Nowa Zelandia, Panama, Argentyna, Kanada, kraje Europy Zachodniej i Wschodniej), grupy ubrane w jednakowe niebieskie kurteczki. Młodzież i dorośli w rzadko u nas widzianych jarmułkach (jarmułka, kippa to żydowska czapeczka), charakterystyczne postacie Żydów z różnych stron. Młodzież była skupiona, poważna, często zapisująca w notatnikach swoje wrażenia. Widzieliśmy łzy, zadumę, znicze zapalane w obozowych barakach, w miejscach straceń, na torach kolejowych, przy ruinach krematoriów, przy pomniku. Widzieliśmy kamyki układane na szynach (to żydowski zwyczaj układania kamieni na grobach), widzieliśmy młodzież posypującą miejsca, w których składowano prochy zagazowanych i spalonych ofiar zagłady ziemią przywiezioną z Izraela. I później - bardzo prosta, przejmująca część podsumowująca Marsz: krótki, symboliczny apel poległych w 8 językach, pieśni religijne i wspólna modlitwa za umarłych - kadysz.

UDZIAŁ w Marszu Żywych był dla naszych harcerzy lekcją historii, ale nie tylko. Może tak samo ważne było poznanie młodzieży żydowskiej, rozmowy, wymiana odznak i adresów. Może właśnie to, że nasza młodzież zobaczyła Żydów, pozwoli rewidować i obalać obiegowe stereotypy. Może tak samo ważne było, że młodzież żydowska zobaczyła przyjaźnie nastawionych do niej Polaków.

NASI harcerze planują wyjazd na przyszłoroczny Marsz Żywych.

DLACZEGO właśnie harcerze? Może dlatego, że w naszej organizacji przykładamy dużą wagę do otwierania się na innych, do kształtowania uczuć przyjaźni, do pokazywania, że każdy bliźni jest nam bratem.

SZKODA, że program, jaki narzucili organizatorzy młodzieży żydowskiej, był tak napięty, że uniemożliwiał dłuższe kontakty, rozmowy i wymianę poglądów. Tego nam trochę brakowało. Może za rok...?

hm. Jacek Chlebda, Opole



 Generuje GazEla