MOIM ZDANIEM

Ideał sięgnął bruku

Wiem, że gdyby zebrać istniejące już rozważania na temat dziesiątego punktu Prawa Harcerskiego, byłoby to pewnie kilka opasłych tomów. Człowiek jest jednak tak dziwnie skonstruowaną maszyną, że to własne przeżycia i doświadczenia najlepiej zapadają mu w pamięci. Ponieważ nie jestem wyjątkiem, postanowiłam do wspomnianych wyżej opasłych tomiszczy dorzucić własne "trzy grosze".

Oto więc obrazek z minionych wakacji.

CZEKAJĄC na autobus, który miał mnie zawieźć na oglądanie weselnych zdjęć znajomej z mojej macierzystej drużyny oraz na wspominki o "starych, dobrych czasach", namówiłam spotkanego przypadkiem druha Tomka, by towarzyszył mi w tej wyprawie. Dla wyjaśnienia: druh Tomek, sympatyczne indywiduum w wieku licealnym pochodzi z bratniej drużyny (ostatnio został jej drużynowym), jest harcerzem "zaharcerzonym" na amen, pełnym energii i pomysłów.

TAK więc dotarliśmy oboje do naszej świeżo upieczonej mężatki, gdzie czekało już kilka osób (nie działających w harcerstwie od dłuższego czasu), w tym były drużynowy Tomka - Jędrek - ze swoja żoną, a moją byłą drużynową. Jak to bywa przy takich okazjach, gdy spotyka się dawno niewidzianych znajomych, rozmawialiśmy o tym, co kto obecnie porabia, jak mu się wiedzie itp., itd. Gospodyni serwowała herbatki, kawki, ciasteczka. W końcu na stoliku pojawiła się butelka wina... Jędrek jako najstarszy zabrał się za jej otwieranie, a Tomek wpatrzony w jego poczynania ucichł, niemal zamarł na swoim miejscu. Nie było dla mnie specjalnym zaskoczeniem, że większość gości z ochotą przyjęła propozycję wypicia lampki wina - od dawna nie noszą ni krzyża, ni munduru, a harcerstwo to dla nich już tylko miłe wspomnienie. Ale zaistniała sytuacja najwyraźniej zaskoczyła Tomka. Z coraz większym zdziwieniem, a potem i z przerażeniem patrzył na to, co się działo. Ale gdy Jędrek wzniósł toast, nie wytrzymał - ze łzami w oczach poderwał się i prawie krzycząc: - Nie będę patrzył, jak mój drużynowy pije - wybiegł trzaskając frontowymi drzwiami...

Bardzo go zabolało, gdy

"IDEAŁ sięgał bruku".

KTOŚ może powiedzieć, że Jędrek miał prawo do kieliszka wina, jeżeli nie jest już harcerzem. Zgadzam się, ale czy podobne usprawiedliwienie można zastosować do instruktorów czynnie działających, pełniących rozmaite funkcje od drużynowego począwszy na członku wysokiej komisji kończąc? A niestety istnieją tacy właśnie "czynni" harcerscy wychowawcy, którzy uważają, że z niektórych elementów harcerstwa już wyrośli. Czy jeżeli ktoś skończył osiemnaście lat, to znaczy, że Prawo już go nie obowiązuje? Że ono jest tylko dla "maluczkich"? Dość ciekawa koncepcja.

WIEM, że harcerz instruktor, który nie potrafi odmówić sobie "czegoś z procentami", może robić mnóstwo pożytecznych rzeczy dla swojego środowiska. Szkoda tylko, że wśród tej radosnej działalności dla dobra ogółu zgubił gdzieś pracę nad sobą, samodoskonalenie, swoje własne młodzieńcze ideały. I szkoda, że "niechcący" może "pomóc" je zgubić komuś innemu.

WRACAJĄC do druha Tomka: nadal jest harcerzem, prowadzi drużynę, ale nie opowiada już o swoim drużynowym z iskierkami zachwytu w oczach...

sam. Aurelia Hołubowska

KHKA "Diablak"

Hufiec Kraków Podgórze



 Generuje GazEla