PRACA Z KADRĄ

hm. Anita Regucka-Kwaśnik

ZHP realizuje harcerski system wychowawczy [...], w którym istotną rolę odgrywa osobisty przykład instruktora.

Instruktorska elita

OSTATNIO często zdarzało mi się rozmawiać o sposobie zarządzania Związkiem, o radach w hufcach, o zadaniach chorągwi, o sposobie powoływania Rady Naczelnej, o przygotowaniu kadry do pełnienia funkcji. I o tym, jak to powiązać z charakterem wychowawczym organizacji, w której wszystko powinno być podporządkowane celowi - stwarzaniu warunków rozwoju - i powinno być zgodne z metodą harcerską. Czyli nie tylko drużynowi powinni być przykładem dla swoich zuchów i harcerzy, ale i oni muszą znaleźć wzorce osobowe w instruktorskim gronie. A czy ta kadra kierownicza - instruktorzy w hufcach i chorągwiach - mają kogoś, kto dla nich jest autorytetem?

W jednej z tych rozmów usłyszałam zdanie, które zapadło mi w pamięci: - "Rozwiązując chorągwie zrezygnowalibyśmy z harcerskich elit". Autor miał na myśli przede wszystkim system kształcenia. A ja myślę o tych wszystkich osobach, które poznałam tylko dzięki temu, że pełniłam funkcje na szczeblu chorągwi i które znacząco wpłynęły ma mój instruktorski rozwój. Nie odważę się na uogólnienia, ale w moim przypadku rzeczywiście to chorągiew dała mi możliwość zetknięcia się z instruktorami, których zaliczyłabym do harcerskiej elity. Osoby, którym hufiec nie wystarcza do pełnej realizacji, które myślą na tyle szeroko, że potrafią obiektywnie oceniać pracę środowisk innych niż swoje własne.

Elita - grupa ludzi przodujących pod względem prestiżu, kwalifikacji, albo władzy w danym środowisku, śmietanka, wybór, kwiat. *

RÓŻNE padły już argumenty na rzecz przywrócenia rad w hufcach i chorągwiach. Do kolekcji osobliwości doszedł jeszcze jeden - rady jako "pułapka na elitę". Są osoby, które mają coś do powiedzenia, ale nie można ich namówić na wejście do komendy, więc stwórzmy małe rady, które będą zapleczem intelektualnym, strażnikiem tradycji, wyrocznią, rozwiązującą przerastające nas problemy. Dlaczego uważam to za osobliwość? Patrzę na pracę różnych hufców i widzę, że jeśli ktoś chce zasłużonego instruktora zaangażować w życie hufca, zatrzymać przy harcerstwie bez zbytniego obciążania pracą, to znajdzie sposób. Czasami oznacza to zamienianie w przechowalnię zespołów instruktorskich, od których oczekuje się aktywności (najczęściej zdarza się to komisjom rewizyjnym i komisjom stopni), ale trudno, każdy sobie radzi, jak potrafi.

MYŚLĘ, że takie wprowadzanie rad to przykład, jak zamiast rozwiązać problem, usiłuje się go obejść. Czy nie lepiej byłoby uświadomić hufcom, że w ich interesie leży stwarzanie więzi między młodymi drużynowymi a starszymi instruktorami, żeby doświadczenie i wiedza były przekazywane kolejnym pokoleniom? Ja wolę, żeby osoby uważane za autorytety wspierały zespół kadry kształcącej, zamiast tworzyć sztuczne ciało o rozmytych kompetencjach. Wspierały niekoniecznie przez organizowanie, prowadzenie konkretnych form - wiadomo, że nie każdy się do tego nadaje. Dla mnie dużym wsparciem jest ich udział w tworzeniu planu kształcenia, bardzo sobie cenię spotkania, które zmuszają do intelektualnego wysiłku, do spojrzenia na to, co się robi, z innej perspektywy. A jeśli ktoś nie widzi potrzeby, to przymus powołania rady niewiele tu zmieni.

Autorytet - człowiek, instytucja, mająca wpływ, znaczenie, ciesząca się uznaną powagą, mirem; arbiter, znawca, wyrocznia, mistrz, alfa i omega. *

WSZYSCY mówią o konieczności zmian w Radzie Naczelnej - że musi być mniejsza, bardziej sprawna, że w jej skład powinny wchodzić osoby przygotowane do decydowania o podstawowych sprawach Związku, że powinna mieć odpowiedni prestiż. Piękna wizja, tylko jak to osiągnąć? Dotychczas stosowany system parytetowy (jednakowa reprezentacja wszystkich chorągwi) budzi wątpliwości, wobec tego pojawił się pomysł wyborów bezpośrednich - tak jak wybierane są inne władze na Zjeździe. Wtedy nie pochodzenie, ale wiedza i umiejętności będą miały znaczenie.

TEORETYCZNIE jest to słuszne, ale praktycznie... Byłam delegatem na Zjazd w 1993 roku. Byłam już wtedy instruktorem w komendzie chorągwi, więc wiedziałam o Związku więcej niż młodzi drużynowi, których było trochę na sali. Ale jak przyszło do wyborów, to przy Centralnej Komisji Rewizyjnej i Naczelnym Sądzie Harcerskim okazało się, że głosowanie polega albo na wyliczance, albo pytaniu się komendanta chorągwi, kogo wybrać. Nazwiska na kartach do głosowania nic mi nie mówiły.

CZY podczas wyboru Rady Naczelnej będzie lepiej? Jeśli ma to być grono specjalistów, którzy będą wyznaczać kierunki rozwoju, podejmować decyzje odnośnie metodyki, programu, systemu zarządzania Związkiem, strategii pracy z kadrą, to kto będzie sprawdzać ich kompetencje, zanim wpisze ich na listę kandydatów? Czy ogół delegatów będzie w stanie wskazać wystarczającą liczbę niekwestionowanych autorytetów, które w dodatku będą mogły poświęcić swój czas na pracę w Radzie Naczelnej? Nie wiem, jak lepiej wybrać Radę, ale chciałabym uzyskać odpowiedzi na te pytania.

Elita - zespół ludzi odgradzających się od ogółu w poczuciu swej rzeczywistej albo domniemanej wyższości pod jakimś względem. *

AUTORYTET to nie tylko kwestia wiedzy i doświadczenia. To także postawa wobec świata. I przychodzi mi na myśl obrazek ze światowego Mootu w Meksyku - gdy na scenę wchodził sekretarz generalny WOSM Jacques Moreillon, skauci spontanicznie pozdrawiali go salutując. Nie wiem, czy jest to zwyczaj meksykański, latynoski czy "ogólnoskautowy", ale ten las podniesionych rąk był jasnym komunikatem - oto wśród nas jest ktoś, kto jest godnym następcą Naczelnego Skauta, ktoś, komu należy się szacunek. W odpowiedzi poprowadził stary skautowy okrzyk "Gloria Victor". Tak po prostu... Autentyczny szacunek dla kogoś, kto mimo szarży jest jednym z nas.

MARZY mi się taka organizacja, w której żaden instruktor nie zostaje sam. W której drużynowy nasiąka harcerskim duchem podczas spotkań w kręgu lub namiestnictwie. W której hufcowy ma do dyspozycji entuzjazm młodzieży i dobre rady starszyzny. W której instruktorzy nie muszą się znać na wszystkim, bo w chorągwiach czekają na nich fachowcy. W której każdy jest przekonany, że rozwiązania proponowane przez władze naczelne są dobre, wszak wybrano do nich najlepszych. A nad wszystkim czuwa elitarna Rada Mędrców, którzy znają się na harcerstwie, przeżyli je na własnej skórze i co jakiś czas siadają z nami przy ogniskach, żeby przypomnieć, że autorytet to zaszczyt, ale i zobowiązanie. Marzy mi się...

* Słownik wyrazów obcych Władysława Kopalińskiego



 Generuje GazEla