PRZED XXXII ZJAZDEM ZHP

Moje przemyślenia (cz. I)

MYŚLĘ, że trzeba uczynić ZHP organizacją bardziej demokratyczną. Już dawno, dawno temu niejaki Monteskiusz zwrócił uwagę na konieczność rozdziału władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Zasada ta od wieków jest doskonalona, interpretowana i stosowana w rzeczywistości politycznej i gospodarczej wielu krajów.

ZA wzór organizacji demokratycznej i przełom w rozwiązaniach prawniczych uznaje się często umowę spółki akcyjnej. W spółce tej właściciele kapitału na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy wybierają radę nadzorczą. Jeżeli statut spółki nie stanowi inaczej, rada nadzorcza wybiera zarząd spółki (organ wykonawczy) i kontroluje jego działania. Rada nadzorcza ze swej działalności zdaje sprawozdanie na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Jest ona organem spółki o największych kompetencjach (np. odwołuje zarząd - jeżeli statut nie stanowi inaczej), stale działającym w okresie między zgromadzeniami akcjonariuszy. Podobne zależności występują w strukturach państwowych naszego kraju na każdym szczeblu zarządzania.

W ZHP takie rozwiązanie funkcjonuje tylko na szczeblu najwyższym, gdzie rolę organu uchwałodawczego, najważniejszego pomiędzy zjazdami ZHP, pełni Rada Naczelna. Ona ma prawo zmieniać skład i kontrolować Główną Kwaterę i Naczelnika (organ wykonawczy).

DLACZEGO na szczeblu chorągwi i hufca nie funkcjonuje taki system? Dlaczego zrezygnowaliśmy z rad chorągwi i hufców, skupiając tym samym władzę wykonawczą i uchwałodawczą w jednym organie decyzyjnym, jakim jest komendant chorągwi czy hufca?

WSPÓŁCZESNE teorie marketingu często nawiązują do koncepcji benchmarkingu. Mówi ona: ucz się od innych. Kopiuj rozwiązania przyjęte u liderów na rynku, naśladuj swoich konkurentów w tych dziedzinach, w których są lepsi od ciebie. Dlaczego nie zastosować sprawdzonych i przemyślanych przez setki prawników struktur organizacyjnych, jakie występują w naszym własnym państwie, czy w coraz popularniejszej formie integracji kapitału, jaką jest spółka akcyjna? Uważam, że warto na tegorocznym zjeździe ZHP przyjąć uchwałę powołującą do życia rady chorągwi i rady hufców.

MYŚLĘ, że można by się również zastanowić nad zmianą ordynacji wyborczej. Aktualnie czynne prawo wyborcze mają harcerze starsi lub instruktorzy pełniący funkcje statutowe. Instruktorami pełniącymi funkcje statutowe w hufcu mogą być harcerki i harcerze mianowani rozkazem komendanta hufca. W ten sposób komendant hufca wybiera osoby, które wezmą udział w zjeździe, udzielą mu absolutorium i wybiorą go na następną kadencję. Taka sytuacja nie jest przejrzysta, a  w skrajnym przypadku może prowadzić do nadużyć. Komendant hufca może mianować na funkcje statutowe instruktorów mu przychylnych, a opozycyjnych tylko sporadycznie (pod warunkiem, że będą w mniejszości na zjeździe).

PROPONUJĘ, aby (wzorując się na wcześniejszych rozwiązaniach) delegatów na zjazd hufca wybierać w okręgach wyborczych, jakimi mogłyby być drużyny lub szczepy. Liczba mandatów przypadająca na jedną drużynę byłaby proporcjonalna do liczby jej członków. Delegatem mógłby być harcerz starszy lub instruktor. Delegatów na zjazd hufca wybieraliby instruktorzy i harcerze starsi z danych drużyn (okręgów wyborczych). W ten sposób to harcerze wybieraliby swojego komendanta hufca, a nie komendant hufca mianowałby swoich wyborców.

Z powyższych rozważań wypływa jeszcze jeden wniosek. Po ewentualnym zatwierdzeniu takiej ordynacji wyborczej do władz hufca formuła funkcji statutowej traci sens. Rozumiem, że zamysłem wprowadzenia tej funkcji było ograniczenie praw instruktorów pojawiających się w hufcu sporadycznie, instruktorów nieaktywnych. Pozwólmy naszym harcerzom, wszystkim od 16 roku życia, samodzielnie ocenić pracę poszczególnych instruktorów, dając im prawo wyboru swoich reprezentantów na zjazd hufca.

DLACZEGO zdobywanie wysokich stopni instruktorskich zostało uzależnione od pełnienia funkcji statutowej? Myślę, że wszyscy, którzy tego chcą, mają prawo dążenia do rozwoju przez system stopni instruktorskich. Komisja stopni instruktorskich i realizowana próba zweryfikują pracę, kwalifikacje i wiedzę kandydatów. W związku z tym proponuję zlikwidować zapis o tej funkcji w Statucie.

TO samo odnosi się do zaliczania służby instruktorskiej. Moim zdaniem, przepisy mówiące o tym obowiązku deformują ideę służby harcerskiej. Nie może być cienia wątpliwości, że intencją instruktora jest służba harcerzom, a nie "zaliczenie" służby za dany rok.

phm. Maria Wróbel, Katowice



 Generuje GazEla