Czuwaj

9/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
WOSM I WAGGGS

Refleksje po pięciu latach

Czy warto być skautem

Minęło pięć lat od czasu, gdy Związek Harcerstwa Polskiego odzyskał swoje członkostwo w dwóch światowych organizacjach skautowych: 17 stycznia 1996 roku zostaliśmy ponownie członkiem Światowej Organizacji Ruchu Skautowego (WOSM), a 17 lipca tego samego roku - członkiem Światowego Stowarzyszenia Przewodniczek i Skautek (WAGGGS) (na razie stowarzyszonym - członkostwo pełne WAGGGS ZHP uzyskał bowiem 2 lipca 1999 r.). W ten sposób zamknęło się koło historii - nasz Związek współzakładał obie te organizacje w latach dwudziestych, a potem opuścił je w latach czterdziestych na skutek zmian politycznych w Polsce.

POMIMO pięćdziesięciu lat formalnej nieobecności w strukturach skautowych (i pomimo utrudnień władz Polski Ludowej), w Związku utrzymywało się cały czas duże przywiązanie do skautowych korzeni. Harcerze na zbiórkach poznawali życiorys Baden-Powella, śpiewali "Idą skauci łez doliną" czy "Czort niesie po lesie skauta bez buta", uczyli się historii polskiego skautingu. Wszystko to musiało niestety zastąpić rzeczywisty kontakt ze światem skautowym, ten był bowiem dla większości drużyny bardzo utrudniony. Nic więc dziwnego, że gdy tylko stało się to możliwe, powrót do skautingu stał się jednym z naczelnych zadań, które postawił przed Związkiem Zjazd w Bydgoszczy w grudniu 1990 roku.

ZADANIE to okazało się trudne, o czym świadczyć może fakt, iż jego realizacja zabrała sześć lat. I wreszcie stało się - na kieszeniach naszych mundurów pojawiły się lilijki i koniczynki, nazwa Związku została umieszczona w katalogu międzynarodowych organizacji skautowych, na plakacie z oznakami skautowymi ze wszystkich państw świata został umieszczony krzyż harcerski, delegacje ZHP zaczęły brać udział w rozmaitych konferencjach europejskich i światowych i, co na pewno najważniejsze, otworzyły się wreszcie możliwości bezpośrednich kontaktów ze skautami - na PZHS-ach i zlotach pojawiały się coraz liczniejsze grupy gości zagranicznych, polskie reprezentacje uczestniczyły w jamboree i mootach oraz w setkach mniejszych zlotów i obozów zagranicznych. Te pięć lat członkostwa w skautingu, od których zacząłem, to dobra okazja do oceny naszej działalności na tym polu i do odpowiedzi na pytania: co z tego mamy, ile nas to kosztuje i wreszcie - czy warto było przed kilkoma laty ponosić trudy negocjacji?

Zacznijmy od pytania pierwszego - co mamy z przynależności do skautingu. Oczywiste korzyści widzę co najmniej trzy.

1. Obie organizacje światowe dają olbrzymią możliwość nawiązania kontaktów międzynarodowych, co ma fundamentalne znaczenie w pracy wychowawczej prowadzonej w skautingu. Nasz ruch został z definicji wymyślony jako ruch międzynarodowy. To nie przypadek, że już 13 lat po pierwszym obozie skautowym odbyło się pierwsze światowe jamboree skautowe, w którym udział wzięli skauci z 34 krajów. >pl:"Międzynarodowość" skautingu jest bardzo ważna w stosowanej przez nas metodzie wychowawczej. "Skaut uważa za brata każdego innego skauta", nieprawdaż? Ileż możliwości rozwoju daje kontakt drużyny z drużyną skautową z zagranicy - poznawanie kultur i życia w różnych krajach, nauka tolerancji, nie wspominając już o tak potrzebnej dzisiaj nauce języków obcych.

ZAŁÓŻMY hipotetycznie, że Związek dobrowolnie zrezygnowałby teraz z członkostwa w WOSM i WAGGGS. Nie można łudzić się, że nie wpłynęłoby to na pracę naszych drużyn. Wpłynęłoby i to bardzo szybko. W skautingu obowiązują bowiem jasne i uczciwe skautowe zasady - współpracujemy wyłącznie z uznanymi organizacjami skautowymi. Przekonały się o tym bardzo boleśnie jednostki ZHR, tracąc po roku 1996 większość swoich kontaktów skautowych. Przekonały się o tym i inne organizacje, np. te wykluczone z WOSM za niewywiązywanie się z obowiązków członkowskich (np. za niepłacenie składek).

2. W dzisiejszym świecie pełnym szumu informacyjnego niezwykle ważna jest potrzeba jednoznacznej identyfikacji zjawisk, ruchów, organizacji. Pewien delegat na Nadzwyczajny Zjazd w Poznaniu pytał retorycznie (a może wcale nie retorycznie, tylko bardzo konkretnie?): Czym jest i czym ma być dzisiaj Związek Harcerstwa Polskiego? Czy jesteśmy organizacją skautową, akceptującą w pełni wszystkie cele, zasady i metodę skautingu czy też organizacją kolonijno-wypoczynkowo-wychowawczą opierającą się na wybranych elementach ruchu skautowego? Jeżeli uważamy, że jesteśmy organizacją skautową, to nasze miejsce jest wśród naszych braci i sióstr w światowych organizacjach skautowych.

TU warto dodać, że skautingowi, jak mało któremu ruchowi społecznemu, udało się zachować jedność ruchu i organizacji - w zasadzie wszystkie organizacje skautowe praktykujące prawdziwy skauting, zgodny z zasadami Baden-Powella, należą do WOSM i/lub do WAGGGS, ergo - do WOSM i WAGGGS nie należą organizacje, które wprawdzie używają nazwy "skauting", ale praktykują skauting w mniejszym lub większym stopniu nazwijmy to - zmodyfikowany (np. Skauci Europy, o których można było przeczytać niedawno w "Czuwaj", nie respektują podstawowej zasady skautingu, tzn. otwartości dla wszystkich bez względu na wyznanie i przyjmują do swych organizacji tylko chrześcijan).

W dzisiejszym pędzącym świecie "stempel" WOSM i WAGGGS noszony przez organizację pozwala na szybką identyfikację stowarzyszenia: wiadomo - organizacja skautowa, wszystko jasne. Z kolei organizacja używająca określenia "skautowa", a nie należąca do organizacji światowych, budzi od razu podejrzenia.

3. Dzięki uczestnictwu w życiu światowego skautingu, ZHP ma możliwość wpływania na kierunek, w jakim ten skauting podąża. WOSM i WAGGGS to organizacje w pełni demokratyczne - wszystkie najważniejsze decyzje podejmują odbywające się co trzy lata konferencje światowe. Konferencja to takie mniejsze zgromadzenie ogólne Narodów Zjednoczonych - biorą w nich udział delegacje 120-130 państw, z których każda dysponuje taką samą liczbą głosów. Jeżeli chcemy, żeby światowy skauting się zmieniał, ewoluował, trzeba do tego przekonać większość organizacji, bo to one decydują, a nie jakaś mityczna "Genewa", "Londyn" czy "Bruksela". Żeby to zrobić, trzeba przede wszystkim móc w konferencji uczestniczyć, czyli być pełnoprawnym członkiem organizacji światowych.

Pytanie drugie - ile nas kosztuje przynależność do WOSM i WAGGGS? I na co właściwie idą nasze pieniądze?

NAJPIERW po prostu liczby - w roku 2001 nasze składki wynoszą (po przeliczeniu na złotówki):

* składka światowa WAGGGS - 247 000 zł

* składka europejska WAGGGS - 95 600 zł

* składka światowa WOSM - 149 400 zł

* składka europejska WOSM - 31 300 zł

* składka światowa ISGF - 15 700 zł (do Międzynarodowego Bractwa Skautów i Przewodniczek należą seniorzy)

* składka europejska ISGF - 140 zł

* składka ICCS - 16 000 zł

* składka ICCG - 16 000 zł

(DWIE ostatnie składki są dobrowolne i są związane z członkostwem Komisji Katolickiej ZHP w Międzynarodowej Katolickiej Konferencji Skautingu ICCS oraz Międzynarodowej Katolickiej Konferencji Guidingu ICCG).

RAZEM daje to kwotę 571 140 zł. To duża suma, szczególnie jeżeli porównać ją do kwot będących w zasięgu naszych drużyn czy hufców. Tylko - czy to dobre porównanie? Przecież to składka całego Związku, a nie drużyny czy hufca. A powyższa kwota stanowi - uwaga - 0,42% przychodów ZHP w roku 2000.

ALE to nie jest dobry sposób liczenia - członkostwo w światowym skautingu ma bowiem charakter indywidualny - to nie tylko ZHP jest organizacją skautową, ale każdy z nas jest skautem lub przewodniczką. Proszę zauważyć, że na jednego członka ZHP wypada już tylko po 2,38 zł rocznie (a ponieważ zuchy, stanowiące jedną trzecią Związku nie płacą składek - co, mam nadzieję, ulegnie zmianie, na pozostałych członków ZHP wypada po 3,54 zł). A warto wiedzieć, że składki są obliczane według stanów organizacji zbieranych co trzy lata i w roku 2001 płacimy cały czas za 347 494 członków według spisu z roku 1998 (za rok będziemy płacić już tylko za 240 141 członków ZHP wykazanych w tegorocznym spisie - to o 30% mniej!).

SKŁADKI w międzynarodowych organizacjach skautowych zbierane są w sprawiedliwy sposób - ich wysokość jest uzależniona od dochodu narodowego na głowę mieszkańca, co oznacza, że skauci z bogatszych krajów płacą więcej niż ich koledzy z krajów biedniejszych. I tak, biorąc pod uwagę tylko składkę światową WOSM, można zauważyć, że Polska płaci tyle samo co Słowacja (1,15 zł), więcej niż np. Rumunia (0,70 zł), Białoruś (0,86 zł) czy Litwa (0,89 zł), ale mniej niż np. Węgry (1,22 zł), Czechy (1,27 zł), Słowenia (1,66 zł) czy Szwajcaria (2,18 zł).

SKŁADKI członkowskie są podstawowym źródłem finansowania obu organizacji światowych - zarówno w WOSM, jak i w WAGGGS stanowią ok. 70% budżetu biur światowych i europejskich. I to bardzo dobrze - myślę, że niebezpiecznie byłoby być w organizacji międzynarodowej, twierdzącej o sobie, że jest organizacją niezależną, która otrzymuje duże środki z jakichś (kto wie, jakich?) źródeł. Obie organizacje są po prostu utrzymywane przez swoich członków, którzy mają w ten sposób nad nimi pełną kontrolę (bo to przecież ich organizacje).

ZRESZTĄ, co bardzo ważne, obie organizacje mają bardzo "lekką" strukturę i są tanie. Na przykład - w Światowym Biurze Skautowym w Genewie pracuje ok. 25 osób (w Europejskim Biurze Skautowym w Brukseli - zaledwie 7) i roczne wydatki Biura w roku 1999 wyniosły 9 370 000 zł - to ok. dwa razy więcej niż roczne wydatki Głównej Kwatery (biorąc pod uwagę zarówno koszty biur, jak i realizowanych przez nie projektów). To chyba niewiele, mając na uwadze zasięg działania (cały świat) i różnicę kosztów życia codziennego pomiędzy Polską a Szwajcarią.

KAŻDEMU ruchowi społecznemu potrzebna jest do właściwego działania jakaś forma organizacji. Bez wątpienia potrzebuje jej ruch, który skupia 35 milionów ludzi na całym świecie. Rzecz w tym, by utrzymać ją na niezbędnym, niewielkim poziomie, tak aby była tania, sprawna, dobrze ruchowi służyła i nie próbowała go zdominować.

W ten sposób dochodzimy do refleksji - czy warto było pokonywać wszystkie przeciwności, a teraz czy warto płacić po to, by być w skautingu? Najlepszej odpowiedzi na to pytanie mogą udzielić młodzi uczestnicy jamboree w Chile i mootu w Meksyku, członkowie polskich drużyn partnerskich, które przyjmowały skautów na zlocie w Gnieźnie czy instruktorzy, którzy mieli okazję uczestniczyć w konferencjach, seminariach i kursach skautowych. Odpowiedzi twierdzącej udzielają też rodzice, którzy chcą, żeby ich dzieci należały do organizacji stwarzającej duże możliwości nawiązania bezpośrednich kontaktów zagranicznych, a ZHP jest jedną z organizacji, która takich możliwości daje najwięcej.

hm. Piotr Borys

komisarz zagraniczny ZHP



 Generuje GazEla