Czuwaj

9/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer
OPERACJA 1001 FROMBORK

Frombork nas pamięta,

my pamiętamy o Fromborku

W dniach 16-19 sierpnia 2001 r. z inicjatywy uczestników "Operacji 1001 - Frombork", w tym byłego zastępcy naczelnika ZHP hm. Jerzego Chrabąszcza, odbył się zlot Honorowych Obywateli Fromborka. Na zlot, którego gospodarzem był Hufiec Braniewo, zjechało ponad 250 harcerzy i instruktorów, w części nie noszących już na co dzień szarych i zielonych mundurów. W czasie zlotu we fromborskiej katedrze 18 sierpnia 2001 r. odbyło się uroczyste nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej Gminy Frombork i sesja naukowa, w czasie której hm. Henryk Leśniowski wygłosił poniższy referat. Uczestnicy zlotu skierowali apel do władz ZHP o harcerski patronat nad odbudowanym przed laty przez harcerzy miastem.

Wysoka Rado! Szanowni Goście!

HARCERZE znów są we Fromborku. Powróciliśmy tu - honorowi obywatele tego miasta. Cieszymy się z tego faktu. Znów możemy chodzić ścieżkami naszej młodości, odnajdywać jej ślady. Powrót po latach skłania do refleksji.

"OPERACJA 1001-Frombork", Harcerski Ruch Młodzieżowy o Honorowe Obywatelstwo Fromborka - miasta Mikołaja Kopernika, zrodził się w połowie lat 60-tych. Był to okres żywiołowego rozwoju drużyn harcerskich w szkołach zawodowych po wprowadzeniu do nich programu "Z krzyżem harcerskim na kombinezonie".

CELEM akcji było stworzenie możliwości zespołom harcerskim z tych szkól zaprezentowania swoich umiejętności zawodowych uzyskanych w toku nauki.

NA miejsce największej w dziejach harcerstwa akcji wybrano Frombork. Powodów tej decyzji było kilka. Najważniejszy: przygotowywane na rok 1973 uroczyste obchody 500-lecia urodzin Mikołaja Kopernika, który mieszkał we Fromborku przez wiele lat, tu napisał swoje największe dzieła, tu też zmarł i tu jest pochow ny. Lecz miasto praktycznie nie istniało. Zniszczenia wojenne pochłonęły 80% jego zabudowy, w tym zabytki najwyższej klasy. Przygotowania miasta do rocznicy kopernikowskiej stało pod znakiem zapytania. Przyczyną był występujący w województwie olsztyńskim niedobór siły roboczej, zwłaszcza fachowców. Mogli ich zastąpić harcerze ze szkół zawodowych, przyzakładowych i techników.

ROZPOCZĘLIŚMY w 1967 r., w 1001 rocznicę istnienia państwa polskiego. Stąd nazwa: "Operacja 1001-Frombork".

PRZYJĘTO nas nieufnie. Przyznaję - toabolało. Lecz znaliśmy przyczyny tej nieufności. Była ona spowodowana latami składanych przez władze różnego szczebla obietnic, które nigdy nie zostały zrealizowane. Nikt więc z mieszkańców nie wierzył, iż mogą to zrobić harcerze. Zadziałał mit krótkich spodni. Owszem, znano harcerską uczynność, lecz od strony form tzw. niewidzialnej ręki: pomóc staruszce przejść przez ulicę, postawić zwalony płot, narąbać drzewa. Natomiast udział w budowie miasta nie mieścił się w tradycyjnym wizerunku harcerza.

POSTANOWILIŚMY przełamać tę nieufność, lecz nie słowami, a wynikami pracy i doprowadzić do sytuacji, w której razem z mieszkańcami będziemy miasto odbudowywać.

JEDNAK w 1967 r. zaczynaliśmy sami. Mieszkańcy tylko przyglądali się. W następnym roku oddano pierwsze obiekty wybudowane siłami harcerzy: remizę strażacką i budynki gospodarcze. Te obiekty stały się dowodem zawodowych umiejętności zespołów harcerskich i bezinteresownej chęci pomocy miastu. Wtedy też rozpoczął się drugi etap stosunków mieszkańcy - harcerze, etap życzliwego zainteresowania. To lato zostawiło w pamięci wiele dobrych wspomnień: ktoś w skwarny dzień przyniósł na budowę herbatę, inny owoce z własnego ogrodu, jedyny w mieście w owym czasie wytwórca lodów obdarował swoimi wyrobami całą 120-osobową grupę budującą ulicę, przy której stał jego kiosk.

ROK 1969 rozpoczął okres trzeci, najważniejszy - okres wspólnego działania. Zaczął się od indywidualnych poczynań: ktoś wybudował nowy płot, by stary nie szpecił przy nowych budynkach, inny pobielił ściany, otynkował dom. I tak już miało pozostać do końca operacji.

BYŁY jeszcze inne, poza efektami budowlanymi, przyczyny zmian dotyczących oceny harcerskiego pobytu we Fromborku. Oto niektóre z nich:

CZERWIEC 1967 r. Oberwanie chmury nad miastem. Efekt: zalane piwnice wielu domów i magazyny GS. Pierwsi ruszyli z pomocą harcerze. W strugach deszczu przez wiele godzin kopali rowy odprowadzające wodę, sypali wały, wynosili sprzęty z zalanych domów i towary z magazynu GS.

LIPIEC 1968 r. Epidemia choroby Heinego-Medina i ogólnopolska akcja szczepień. Frombork miał ośrodek zdrowia, ale zamknięty z powodu braku lekarza i pielęgniarki. Na prośbę władz powiatowych ośrodek został oddany do dyspozycji lekarza Operacji i harcerek - uczennic liceum pielęgniarskiego. Ksiądz proboszcz z ambony powiadomił o obowiązku szczepień. W pierwszym dniu harcerska służba medyczna zaszczepiła 900, a w drugim - 300 dzieci z Fromborka i okolicznych miejscowości, zaszczepiono dzieci turystów i wczasowiczów oraz kadry instruktorskiej. Frombork był zapewne jedynym miastem w Polsce, który uporał się ze szczepieniami w dwa dni.

PRZEZ cały czas trwania Operacji do dyspozycji mieszkańców, także turystów i wczasowiczów coraz częściej odwiedzających to miasto, byli harcerscy lekarze i pielęgniarki, karetka pogotowia i apteka, której wtedy we Fromborku nie było.

ROK 1969, trudny, upalny. Płonęły lasy, pola ze zbożem, torfowiska. W Zgrupowaniu Chemików na ostrym dyżurze trwały trzy sekcje harcerskiej straży pożarnej z wozami bojowymi. Włączeni do powiatowego systemu ochrony przeciwpożarowej w każdej chwili były gotowe do akcji. Tylko w ciągu dwóch tygodni lipca harcerze strażacy uczestniczyli w gaszeniu dziesięciu pożarów.

SIERPIEŃ 1970 r. Koparka zbierająca ziemię pod fundamenty restauracji w centrum rynku odsłoniła zabudowania średniowiecznego rzemieślnika. Wojewódzki Konserwator Zabytków wstrzymał prace na trzy dni. Lecz w pobliżu nie było żadnego zespołu archeologów mogących podjąć badania. Wtedy znów z pomocą pospieszyli harcerze, tym razem ze Zgrupowania Górników, którzy nie musieli tego robić, bo już swój limit godzin przepracowali. Od rana do zmroku pod okiem instruktora-historyka i nadzorem dochodzącego profesjonalisty-archeologa wyciągali zabytki. Dziś wiele z nich można oglądać na wystawie archeologicznej w Muzeum Mikołaja Kopernika.

TO tylko kilka przykładów harcerskich poczynań, bo nie sposób wymienić wszystkich. To właśnie one złożyły się na obraz harcerzy - uczestników "Operacji 1001-Frombork". Obraz wysoko oceniony przez najważniejszych jurorów - mieszkańców miasta. Zdobyliśmy ich sympatię i uznanie.

TYMCZASEM pracy było coraz więcej. Olsztyńskie przedsiębiorstwa borykające się z brakiem rąk do pracy zaczęły coraz intensywniej zabiegać o budowlanych w harcerskich mundurach. I nasze zespoły były podwykonawcami w tych przedsiębiorstwach. Kwoty, jakie harcerze wypracowali, stały się ekonomicznym wkładem w dzieło odbudowy Fromborka.

INNE zgrupowania również nie próżnowały. Górnicy budowali skwery i place, Chemicy - drogi, ci z Centrali Rolniczych Spółdzielni układali chodniki. Harcerze z Centralnego Związku Spółdzielni Pracy naprawiali we Fromborku i po okolicznych miejscowościach radia i inny sprzęt gospodarstwa domowego, krawcy szyli i naprawiali odzież, fryzjerzy strzygli, a fotograficy uwieczniali ten cały wysiłek młodych. Harcerze z techników łączności zapewniali połączenia telefoniczne pomiędzy obozami, naprawiali uszkodzenia, konserwowali ponad 30 km linii telefonicznej. Harcerki z techników gastronomicznych gotowały posiłki, pracowały w barze szybkiej obsługi oraz w stołówce PTTK, a ich koleżanki z liceów pielęgniarskich pełniły dyżury na budowach, w izolatkach i w centralnym punkcie służby zdrowia. W następnych latach, kiedy zaczęły się wzmagać naciski na organizatorów Operacji, by dopuścić do udziału w akcji także młodzież ze szkół ogólnokształcących, i dla nich znaleziono miejsca pracy. Pełnili dyżury w punkcie informacji turystycznej, oprowadzali wycieczki, pracowali na poczcie, byli organizatorami większości zajęć z tzw. programu pozaprodukcyjnego. >ps:Pobyt na budowach nie trwał od rana do nocy. Harcerze pracowali trzy dni w tygodniu, po sześć godzin dziennie. Pozostały czas przeznaczono na różnorodne zajęcia rekreacyjne i szkoleniowe. Zdobywali więc harcerze nowe stopnie i sprawności, brali udział w grach terenowych, ogniskach, biwakach. Dla młodzieży nie zorganizowanej, która licznie przybyła do Fromborka, prowadzono specjalne kursy, które najczęściej kończyły się uroczystym złożeniem Przyrzeczenia.

DUŻYM zainteresowaniem cieszyły się zajęcia na temat Warmii i Mazur. Sposób ich prowadzenia był urozmaicony. To były wspaniałe lekcje historii, który to przedmiot w szkołach zawodowych praktycznie nie istniał. Tutaj mogli nie tylko poznać historię, ale też mogli jej dotknąć. Uczestnicy Operacji spotykali się z bojownikami o polskość tych ziem, pierwszymi osadnikami, słuchali prelekcji poprzedzonych filmami, odbywali wycieczki piesze i rowerowe po Fromborku i okolicy, autokarowe do Malborka, Kętrzyna, na Pola Grunwaldu lub statkiem przez Zalew do Krynicy Morskiej.

CIEKAWE były spotkania poświęcone życiu i pracy Mikołaja Kopernika. Najczęściej łączono je z prelekcjami na temat współczesnej astronautyki, astronomii oraz obserwacją nieba. Organizowano kursy sanitarne, przeciwpożarowe, łączności, fotograficzne, krótkofalarskie. Każdy uczestnik miał więc możliwość pogłębiać zainteresowania, a także przyswoić sobie nową specjalność.

DUŻĄ popularnością cieszy się cykl wykładów pod nazwą "Świat, w którym żyjemy". Prowadzili go profesjonaliści: prawnicy, dziennikarze, literaci i historycy. Aktorzy natomiast uczestniczyli w zajęciach z cyklu "Spotkania z filmem".

WIELE zgrupowań organizowało kursy we własnym zakresie. Miały one przede wszystkim na celu dokształcanie młodej kadry instruktorskiej oraz opracowanie programów działania na najbliższy rok.

ORGANIZOWANO konkursy. Współzawodniczyli w nich mieszkańcy miasta, którzy odpowiadali na pytania z historii ZHP i wiadomości dotyczących Operacji 1001, z harcerzami, którzy musieli wykazać się znajomością historii Fromborka, jego zabytków oraz życia i pracy Mikołaja Kopernika.

KAŻDORAZOWO dużym wydarzeniem bywały rozgrywki sportowe między LZS Frombork a harcerzami. Nie zapomniano o najmłodszych mieszkańcach. Zastępy maluchów wesoło spędzały czas w "zielonym przedszkolu" i stanicy prowadzonej przez harcerki - uczennice studium wychowawczyń przedszkoli. Prowadziły one festyny dziecięce, wieczory legend warmińskich, konkursy rysunkowe.

W tym czasie Frombork należał do miast, które miały swój własny organ prasowy. Nosił tytuł "Na przełaj przez Frombork". Dziennikarzami byli członkowie Klubu Młodych Autorów tygodnika "Na przełaj". Praca harcerzy dziennikarzy była tak potrzebna miastu, jak praca budowlanych. Mogli więc z dumą mówić: "Prasa potęgą jest i basta, a Na przełaj chlubą miasta!". Każdego roku koncertowały we Fromborku harcerskie zespoły artystyczne, a już największą popularnością cieszyły się cotygodniowe Koncerty Pod Wieżą orkiestry dętej ze Zgrupowania Górników.

MOŻNA spytać: jak możliwe było sprawne przeprowadzenie tak wielkiej i trudnej akcji, w której na równi ważne były aspekty wychowawcze, jak i efekty produkcyjne? Odpowiedź jest prosta: zdecydowali o tym instruktorzy harcerscy oraz nauczyciele praktycznej nauki zawodu, oddelegowani przez szkoły wraz z grupami młodzieży. Ci ostatni także szybko połykali fromborskiego bakcyla. Nie zdarzyło się, aby któryś z nich obliczał sobie godziny pracy. Tutaj byli wychowawcami przez całą dobę. W efekcie po każdym turnusie co najmniej jedna trzecia kadry technicznej zwracała się z prośbą o przyjęcie do ZHP i składała Zobowiązanie Instruktorskie. W taki sposób rosły szeregi instruktorów harcerskich nowego typu, spoza tradycyjnego źródła kadry, jakim był zawód nauczyciela. Okazywali się świetnymi wychowawcami znającymi i rozumiejącymi specyfikę Operacji. Wielu z nich, podobnie jak uczestnicy i instruktorzy harcerscy, nie opuściło żadnej akcji letniej, przepracowując we Fromborku prawie jeden rok - najczęściej kosztem urlopu wypoczynkowego.

DZIĘKI takim ludziom mogliśmy dotrzymać słowa. Mogliśmy zrealizować zadania "Operacji 1001-Frombork". Mogliśmy - i to jest najważniejsze - nie zawieść zaufania mieszkańców miasta.

"OPERACJA 1001-Frombork" trwała przez cały rok. Harcerze i uczniowie szkół zawodowych w swoich warsztatach szkolnych wykonywali sprzęt i urządzenia potrzebne miastu. Duża cześć wyposażenia pracowni Szkoły Podstawowej i Domu Dziecka jest ich dziełem. Program Operacji realizowały też zuchy i harcerze młodsi. Zbierali "koperniki" - dziesięciozłotówki lub podejmowali prace zarobkowe, by je uzyskać i przekazać na fundusz fromborski.

OBOK wyników produkcyjnych trwałym efektem Operacji, którego pominąć nie można, była rosnąca z roku na rok popularność Fromborka. Stał się znanym w całym kraju, coraz chętniej i liczniej odwiedzanym przez turystów.

"OPERACJA 1001-Frombork" stała się też inspiracją innych akcji podejmowanych przez chorągwie ZHP. Natomiast w 1975 r. ZHP, wykorzystując fromborskie doświadczenia, podjął kolejną wielką akcję - Operację Bieszczady.

Wysoka Rado! Szanowni Goście!

W okresie od 1 sierpnia 1966 r., czyli od tzw. akcji pilotażowej, do sierpnia 1973 r. pracowało we Fromborku około 46 tys. harcerzy i instruktorów. 2391 z nich otrzymało tytuł Honorowego Obywatela Fromborka. To najwyższe odznaczenie otrzymało także 60 zespołów. Byli to najlepsi z najlepszych, którzy przepracowali w mieście Mikołaja Kopernika co najmniej trzy turnusy a zarazem wykazali się zaangażowaniem, jakością wykonywanych zadań, koleżeństwem.

CHCIAŁBYM tu podkreślić, zresztą czynię to zawsze, ilekroć mówię o naszej akcji: Harcerze nie odbudowali Fromborka. Harcerze uczestniczyli w odbudowie Fromborka, podobnie jak mieszkańcy tego miasta nad Zalewem oraz dziesiątki przedsiębiorstw różnych branż.

WIELU z Państwa ma prawo spytać: po co przyjechaliście? Po co ten zlot? Przyjechaliśmy, bo chcemy zastanowić się nad nowymi formami naszej dalszej służby dla Fromborka. Do tego zobowiązuje nas z dumą noszony tytuł HOF i zwyczajne, wyniesione z czasów harcerskich, poczucie obowiązku wypełniania podjętych zobowiązań.

NA zakończenie, w imieniu wszystkich Honorowych Obywateli Fromborka obecnych tu dzisiaj, raz jeszcze chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie do naszego wspólnego miasta. Dziękujemy mieszkańcom za ten bochen chleba ofiarowany nam podczas apelu inaugurującego zlot.

DZIĘKUJEMY za pomoc w postaci ofiarowanych noclegów, miejsc namiotowych i parkingów na terenach własnych posesji.

DZIĘKUJEMY za wiszące w witrynach sklepowych wywieszki: "Witamy Honorowych Obywateli Fromborka".

WIERZCIE nam Państwo, przez te cztery zlotowe dni czuliśmy, że jesteśmy wśród bliskich i serdecznych ludzi.

I za to wszystko dziękujemy!

hm. Henryk Leśniowski

Honorowy Obywatel Fromborka



 Generuje GazEla