Czuwaj

9/2001

 Poprzedni numer  Strona nadrzędna  Następny numer

Jak skautki zmieniają świat

TA uśmiechnięta dziewczynka przepasana skautową szarfą to Brittany Roach z Los Angeles. Brittany ma 13 lat. Dzięki niej wiosną tego roku przyleciało ze Stanów Zjednoczonych do Polski 1300 kilogramów darów dla dzieci z domów dziecka i jednego z warszawskich szpitali:

* ponad 400 uroczych zabawek-zwierząt,

* 45 kartonów ubrań,

* 720 koców,

* 11 wózków inwalidzkich,

* łóżeczko dziecinne,

* 22 kołderki dla dzieci,

* 4 pudła sprzętu sportowego (piłki, skakanki itp.) oraz buty, pieluchy, środki czystości i dziecięce kosmetyki, a także 9 pudełek słynnych skautowych ciasteczek.

NA pomysł zorganizowania zbiórki darów dla polskich sierot Brittany wpadła w chwili przystąpienia do zdobywania najwyższego w swojej kategorii wiekowej stopnia skautowego - Silver Award. Realizacja projektu zajęła jej rok. Brittany zaplanowała sobie, że będzie uczestniczyć w tym przedsięwzięciu od początku do końca, to znaczy aż do chwili, kiedy osobiście weźmie udział w rozdawaniu zabawek dzieciom. Bardzo chciała zobaczyć, jaka będzie ich reakcja. W podróży do Polski mieli jej towarzyszyć rodzice - wspaniała mama, Valerie, od początku bardzo zaangażowana w misję córki i pozyskująca dla niej rzesze współpracowników, oraz tata, Guy. Niestety, lot z przesiadkami na trasie Los Angeles - Warszawa musiał zostać przerwany w Londynie z powodu nagłej choroby ojca Brittany. Dlatego zabawki zostały wręczone dzieciom przez harcerki z Mokotowa. To był dla nich piękny, wesoły dzień, pełen gości w harcerskich mundurach i wspólnych zabaw. Do Brittany poleciały za to zdjęcia i rysunki wykonane przez wdzięczne maluchy.

TO, że Brittany i jej rodzina nie mogli obejrzeć finału akcji, zmartwiło nas wszystkich i na pewno przygnębiło dziewczynkę. Ale tata zaczął powoli odzyskiwać siły, co w końcu pozwoliło na powrót całej rodziny do domu i wreszcie 26 czerwca z Los Angeles przyszedł radosny e-mail: "A jednak udało się. Cała nasza trójka jest szczęśliwa, bo marzenie Brittany się spełniło".

JEST to historia dla ludzi z wyobraźnią. Dla tych, którzy potrafią dostrzec i docenić, ile wysiłku, zaangażowania, determinacji, dobrej woli i skautowej przyjaźni oraz zwykłej ludzkiej chęci dzielenia się z biedniejszymi kryje się w suchych faktach i liczbach - organizowanie, zbieranie, przechowywanie, pakowanie, transport, 1300 kilogramów, 108 kartonów, 12 miesięcy pracy, 11 tysięcy kilometrów... Brittany nie osiągnęłaby celu, gdyby nie pomoc wielu osób - rodziców, sąsiadów, wspólnot kościelnych, szkoły, skautek z Santa Monica Girl Scout Troop #852, a także Julii, Kamili, Heleny, Irminy i Janka z 23 WDSH "Płomień" z Mokotowa, Pawła z hufca Piaseczno, Joanny z hufca Kraków Śródmieście i nieocenionej Anety, która, chociaż nie nosi harcerskiego munduru, okazała się najprawdziwszą harcerką pod słońcem.

BRITTANY na pewno zasłużyła na swoją Silver Award. W podziękowaniu za wspólną pracę napisała - "razem udało nam się zrobić rzecz niemożliwą".

hm. Ewa Lachiewicz



 Generuje GazEla