PRZED ZJAZDEM ZHP

Czy to nie nadużycie?

LEGENDY tworzą się wokół każdej instytucji, a ZHP jest instytucją o niebagatelnym znaczeniu. Teraz jednak chcę mówić nie o legendach, a o udokumentowanych faktach, jakie harcerstwo wniosło do dorobku narodu.

FASCYNACJA skautingiem, który - co tu dużo mówić - rozpoczął się od potrzeby zniewalania innych - u nas posłużyła jako cenna dźwignia do odzyskania niepodległości. Do znudzenia powtarzane zdanie Andrzeja Małkowskiego: "Harcerstwo - to skauting plus niepodległość" sprawdziło się (i sprawdza) w wielu okresach.

ZAOWOCOWAŁO ono walką młodzieży od 1914 r. aż do powstań śląskich. A później mozolną pracą przy integracji trzech terenów - nazwijmy je "pozaborowych", która wytworzyła w efekcie wyjątkową w swej wymowie jedność społeczeństwa polskiego w czasie obu okupacji. Oczywiście harcerstwo nie było jedynym sprawcą, ale w sposób bezsporny przysłużyło się wspomnianej integracji. Późniejszy dorobek harcerstwa w latach okupacji jest niepodważalny. To działalność Szarych Szeregów i Hufców Polskich (Harcerstwa Polskiego), i "Wigier", i "Żbika", i innych ogniw naszego ruchu. Nie zapominajmy o ogromnym dorobku harcerstwa za granicą: na Wschodzie, w Afryce, na drugiej półkuli, wszędzie.

KOLEJNE lata, tuż powojenne, to imponujący zryw setek już tysięcy młodzieży, garnącej się do ruchu, by na przykład w ramach Harcerskiej Służby Polsce (ale i w innych formach) przyczyniać się do odbudowy zniszczonego kraju.

WRESZCIE kolejny "wybuch" po 1956 r. No i jeszcze - także w latach wcześniejszych - objęcie młodzieży wiejskiej ruchem harcerskim oraz rozwój gromad zuchowych.

STOP! Czy to mało? Czy to nie są fakty? A gdzie legenda?

OWSZEM, jest. Mówiło się i mówi, że harcerz, to taki, co chodzi w krótkich spodenkach, nie pali, nie pije, mówi prawdę i pomaga innym. Zła legenda? Może trochę infantylna, ale sympatyczna i cenna. I taki harcerz cieszył się właśnie sympatią społeczną, a człowiek czy człowieczek w mundurze miał odpowiedni prestiż.

CZŁONKOWIE ZHP, organizacji pod niezmienioną nazwą, od lat sześćdziesiątych mieli mało komfortową sytuację. Rozbieżność pomiędzy poglądami w domu czy również własnymi a oficjalnymi liniami organizacji stwarzała dwuznaczność sytuacji, w wielu przypadkach - powiedzmy otwarcie - zakłamania, który to ciężar do tej pory "ciągnie się" zarówno za całym ZHP, jak i pojedynczymi jej członkami.

TAK zwana "odnowa" w harcerstwie - obecna i zauważalna nie we wszystkich kręgach właśnie wskutek "niepełności" - odbija się nadal na opinii i o Związku Harcerstwa Polskiego, i jego członkach. Niepełna realizacja Prawa Harcerskiego, uznawanego w społeczeństwie za niewzruszalny "kanon", psuje opinię Związku. I tu właśnie dochodzimy do poruszonej na wstępie sprawy "legendy" w jej powszechnie rozumianym a wyżej przypomnianym brzmieniu.

ZASTANÓWMY się, czy jest rzeczą moralnie poprawną "jechanie" na opinii, korzystanie z legendy, gdy zarówno w ogniwach terenowych, jak i w "instancjach" zauważyć można odstawanie od wzorców moralnych i ideowych, które przez pierwsze 50-60 lat obowiązywały w ZHP. Czy nie jest uzasadnione "rozglądanie się" samodzielnie myślącej młodzieży za organizacjami "alternatywnymi", w których pełniej realizowany jest ideał harcerza-społecznika-chrześcijanina-patrioty?

JEST to poważny temat, który powinien być rozważony na każdym szczeblu naszej organizacji, naszego ZHP, a szczególnie starannie i uważnie w jego kręgach kierowniczych!

hm. Paweł Ambrożewicz



 Generuje GazEla