MIĘDZYNARODOWA AKCJA LETNIA

Akcja Polska - Francja 2001

PODCZAS tegorocznych wakacji wzorem lat ubiegłych grupa harcerzy polskich i skautów francuskich podziwiała i doceniała piękno naszego kraju. W tym roku do Polski przyjechała ekipa z okolic Orleanu. Skład polskiej grupy stanowili harcerze, którzy w roku ubiegłym byli we Francji na międzynarodowym zlocie skautów.

12 lipca (czwartek):

Kraków - Warszawa

Paryż - Warszawa

FRANCUZI przylecieli do Polski..., ale zanim wylądowali, grupa polska, czyli Kasia, Łucja, Monika, Zuza, Darek, Grzesiek, Wojtek i Ania, musiała wyjechać o 5 rano z Krakowa, żeby powitać swych przyjaciół. Na lotnisku w Warszawie dołączyła do nas druga Ania i po odprawie grupa polsko-francuska liczyła już 19 osób. Późnym popołudniem poszliśmy na spacer do Łazienek. Było po prostu ślicznie; już nie tak gorąco jak w ciągu dnia, więc spacer był czystą przyjemnością.

13 lipca (piątek):

Warszawa

W żadnym wypadku nie był to dzień pechowy. Cały dzień jeździliśmy z przewodnikiem po stolicy i poznawaliśmy jej uroki. Nawięcej czasu spędziliśmy na placu Zamkowym i w okolicach kolumny Zygmunta, ponieważ mieliśmy nieco wolnego czasu. Słońce tego dnia było bardzo aktywne. Duże wrażenie i podziw wywarła na wszystkich Starówka. Naszych gości zaskoczyła ogromna paleta barw kamieniczek, a grupę polską zachwyciło piękno odbudowanej Warszawy.

MOTYW warszawskiej Starówki bardzo często powracał podczas kolejnych edycji konkursu fotograficznego. Zdjęcia były oceniane przez nas w 4 tematach: "Kolory Polski", "Walory Polski", "Folklor, tradycje i obyczaje Polski", "Detale architektoniczne".

NA zakończenie każdego dnia siadaliśmy wszyscy i rozmawialiśmy o tym, co widzieliśmy, a czasem bywały to nawet burzliwe dyskusje.

14 lipca (sobota):

Warszawa - Bełchatów - Kraków

POPRZEDNIEGO dnia dołączył do nas Janusz i on właśnie był naszym przewodnikiem po kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie. Od 20 lat wydobywa się tam węgiel metodą odkrywkową. Jest to największa w Europie Środkowo-Wschodniej kopalnia tego typu. 14 lipca - Święto Narodowe Francji fetowaliśmy na uroczystym obiedzie i wieczornym koncercie już na krakowskich Plantach.

15 - 19 lipca (niedziela - czwartek):

Kraków

BYŁO to kilka dni, podczas których mieliśmy pokazać dawną stolicę Polski. W ciągu tak krótkiego czasu nie zdołaliśmy zobaczyć wszystkiego. Byliśmy tylko w najważniejszych miejscach.

W niedzielę byliśmy w ZOO, a potem Francuzów zaprosiliśmy do swoich domów, gdzie wspólnie zjedliśmy kolacje w rodzinach. W poniedziałek podzieliliśmy się na mniejsze grupki, żeby ułatwić zwiedzanie miasta. Kolejnego dnia byliśmy w Oświęcimiu. Ten dzień i to miejsce było dla wszystkich bardzo wstrząsające i wieczorem długo i bardzo poważnie rozmawialiśmy, sumując wycieczkę. W środę przed południem byliśmy na Wawelu, a po południu spotkał się z nami Dyrektor Biura Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Aż trudno sobie wyobrazić, jak kiedyś wyglądały niektóre kamieniczki, a nawet całe dzielnice. Mamy za mało lat, żeby to pamiętać. Następnego dnia pojechaliśmy pociągiem do kopalni soli w Wieliczce. Po powrocie wszyscy poszli na wymarzone zakupy... Jednak deszcz spłatał nam figla i tak jak przez ostatni tydzień świeciło słońce, tak tego popołudnia było po prostu oberwanie chmury.

20 lipca (piątek):

Kraków - Bukowina Tatrzańska

W mieście Kraka od samego rana mżyło, tak więc przed południem byliśmy w Collegium Maius, a po obiedzie, nie zwlekając zbytnio, pojechaliśmy w góry. Gaździnka przyjęła nas z otwartymi ramionami i troszczyła się o nas jak o własne dzieci.

21-24 lipca (sobota - wtorek):

Podhale

POGODA na górskie wędrówki niestety nam nie dopisała. Praktycznie nie rozstawaliśmy się z parasolami i okryciami przeciwdeszczowymi. Nie udało się nam nawet zobaczyć panoramy gór. Sprzyjało to natomiast zabawom integracyjnym pod dachem.

W przerwach między kolejnymi ulewami udało nam się jednak coś niecoś zobaczyć. W niedzielę byliśmy w Poroninie, aby obejrzeć prawdziwe góralskie wesele (niestety ze względów na pogodę nie wszystkie imprezy się odbyły). W ciągu następnych dni byliśmy w Dolinie Kościeliskiej oraz dwukrotnie w Zakopanem. W samej Bukowinie zobaczyliśmy, jak żyją prawdziwi górale i czym się zajmują (zwiedzaliśmy domowe pracownie rękodzielnicze). Mogliśmy również zobaczyć, jak się bawią. Na szczycie Rusinowego Wierchu w szałasie pasterskim uczestniczyliśmy w ognisku, na którym grała prawdziwa góralska kapela. Niewątpliwą oznaką, że byliśmy w górach i że było nam tam wspaniale, był fakt, iż nie wszyscy zmieścili się potem w swoje spodnie. Gaździnka karmiła nas wyśmienicie!!!

25 lipca (środa):

Bukowina Tatrzańska - Warszawa

ALE wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Niestety, przyszedł czas na powroty do domu. Po drodze widzieliśmy, jak wysoka była woda powodziowa i ile wyrządziła szkód. W Warszawie przespaliśmy ostatnią noc.

26 lipca (czwartek):

Warszawa - Francja

Warszawa - Kraków

W południe nasi przyjaciele odlecieli szczęśliwie do domu. Ale zanim zamknęły się za nimi drzwi samolotu, trwało długie pożegnanie - było nam się trudno rozstać. W ciągu tych dwóch tygodni bardzo się ze sobą zżyliśmy. Na szczęście możemy ze sobą korespondować, ale to nie to samo, co bezpośredni kontakt...

ŻYCIE toczy się dalej i miejmy nadzieję, że z partnerami przyszłorocznej wymiany zaprzyjaźnimy się równie mocno.

Zuza



 Generuje GazEla