PATRZĄC SZEROKO

hm. Jarosław Balon

Kuklik górski
Kto świat swych uczuć i myśli rozszerza,

Powiększa siebie i Ojczyznę swą...

Delegatom i Adamowi - o Ojczyźnie

Długo sobie myślałem, co napisać do zjazdowego numeru "Czuwaj". Nawet trochę za długo, aż się bałem, że w końcu pracowity Adam - jedyny już etatowy redaktor naszego znakomitego pisma - tekstu mego nie wydrukuje, bo numer wcześniej złoży... Myślałem, bo choć wiele jest ważnych spraw - to statutowych, to programowych, to dotyczących ogólnej kondycji Związku - żadna z nich nie wydawała mi się godna numeru zjazdowego. Aż wreszcie przypomniałem sobie pewien spór czy raczej różnicę zdań pomiędzy mną i znakomitym Adamem C., redaktorem "Czuwaj", która zaistniała przy okazji dyskusji na seminarium w Sromowcach. A ponieważ rzecz nie dotyczyła sprawy błahej, lecz raczej fundamentalnej natury - postanowiłem moją refleksją podzielić się na łamach pisma. Sprawa dotyczy bowiem rozumienia pojęcia "Ojczyzna".

OTÓŻ na owej konferencji (poświęconej harcerskiej służbie), która odbyła się (to ważne!) na przełomie sierpnia i września br., ośmieliłem się postawić tezę, że współcześnie, wobec wyzwań teraźniejszości i przyszłości, należałoby jakby od nowa zdefiniować pojęcie "Ojczyzna". Otóż, obok Ojczyzny Polski i naszych "Małych Ojczyzn" (w moim przypadku - tak wypadło - Krakowa czy szerzej - Małopolski), słowu Ojczyzna należałoby nadać również szerszy wymiar. A zatem tym szerszym wymiarem Ojczyzny może być Europa (nie w sensie Unii Europejskiej, ale rzecz jasna w sensie geograficzno-kulturowym), a w jeszcze szerszym - cały świat. Przyznam, że spodziewałem się protestów. Ale raczej ze strony dość licznie reprezentowanych na konferencji seniorów, z natury rzeczy podchodzących do pojęcia bardziej emocjonalnie. Tymczasem wyraźnie lekko zbulwersowałem Adama, który wygłosił krótki spicz pod hasłem - Ojczyzna to Ojczyzna, patriotyzm to patriotyzm i nie ma sensu tych pojęć rozszerzać. I tu właśnie zdania nasze się różnią.

JA rozumiem, że brzmi to, szczególnie w Polsce, co nieco kontrowersyjnie. Ale przecież prócz wielu wartości wspólnych, które sprawiają, że jestem, że czuję się Polakiem (mówię po polsku, myślę po polsku, kocham i wzruszam się po polsku, i sprawy, nawet straconej, ale słusznej bronię do końca - właśnie po polsku), i obok wielu wartości wspólnych, które wiążą mnie z moim Krakowem (gdzie jest grób mojego Ojca i gdzie, jak śpiewa Sikorowski - "chodzi się z księżycem w butonierce, u nas wiosną wiersze rodzą się najlepsze i odmiennym jakby rytmem właśnie tutaj bije serce...") - jest przecież zestaw wartości wspólnych, który powoduje, że jestem (też!) Europejczykiem i że jestem (też) Obywatelem Całego Świata.

ABY dobrze zrozumieć, że prócz tego, że jestem Polakiem, jestem też Europejczykiem, być może trzeba choć na krótki czas wyjechać do jakiegoś dalekiego kraju, rzecz jasna - poza Europę. I nagle na ulicy obcego, egzotycznego miasta, mówiącego kompletnie nie znanym Ci językiem, nagle złowić uchem słowa wypowiadane w bliskim (znanym!) języku... angielskim. Naprawdę, głowa sama się obraca i szuka "swojaka". Albo radość (jestem u siebie!) na widok szyldu Pizza Hut. Albo gdy nagle nasze (europejskie, bo przecież nie polskie!) uporządkowanie i zorganizowanie spotyka się z latynoamerykańskim "maniana" (inaczej jutro, czyli później, a może nigdy). Nasza irytacja połączona z bezradnością wobec człowieka, który umówił się na 9.00 rano, a przychodzi o 12.00 (i dziwi się naszemu zdenerwowaniu), to właśnie styk europejskości z kulturą latynoamerykańską. A z innej strony świata, z serca Australii - napis "Park Narodowy Uluru nie bierze odpowiedzialności za osoby, które na skałę wejdą, ale nie zejdą". No i proste, żadnych typowo europejskich: "zakazuje się, nie wolno, tylko z przewodnikiem" - jak chcesz, to właź, ale na swoją odpowiedzialność, nie zleziesz, zabijesz się - twój problem.

TAK, jestem Europejczykiem. Może najlepiej to zrozumiałem, gdy zupełnie irracjonalnie odczułem ulgę z powrotu do domu w momencie, gdy po długim locie z drugiej półkuli samolot wreszcie wylądował w... Amsterdamie!

JESTEM też Obywatelem Świata. Wtedy, tam na konferencji, tłumaczyłem, że z poczuciem patriotyzmu wiąże się ściśle poczucie odpowiedzialności. Być krakowianinem (warszawiakiem też), Polakiem, Europejczykiem - oznacza nie tylko wspólnie wyznawany (odczuwany) zespół wartości, ale też wspólne poczucie odpowiedzialności - za Kraków (Warszawę), Polskę, Europę. Otóż podobne poczucie odpowiedzialności winniśmy odczuwać za całą naszą planetę - za jej środowisko i za ludzi na niej żyjących.

JESZCZE niedawno wydawało się, że aby w pełni zrozumieć ten wymiar patriotyzmu, potrzeba nam jakiegoś zagrożenia z zewnątrz, kosmicznego. Okazało się jednak, że zagrożenie z zewnątrz wcale nam nie jest potrzebne. "Wystarczyła" grupa szaleńców, która ujawniła się 11 września, atakując przecież nie Stany Zjednoczone, ale po prostu Świat. Mój Świat i Twój Świat, Adamie. Ja też - i nie tylko ja - poczułem się zaatakowany. Gdy zapalałem lampkę pod konsulatem amerykańskim, nie chodziło mi tylko o pamięć ofiar, ani tylko o solidarność z zaatakowanymi. Chodziło mi o coś więcej. Mówiłem czemuś: NIE i mówiłem czemuś TAK. I tak samo mocno biło mi serce, jak wtedy, gdy zapalałem lampkę na grobie mojego Ojca, pod krzyżem katyńskim czy pod pomnikiem Małego Powstańca...

To już nie jest tak, że dziś może nas "nie obchodzić" to, co dzieje się za oceanem, na innych odległych lądach. Wszyscy jesteśmy obywatelami świata. To też jest nasza Ojczyzna. A my, skauci, którzy - nie od dziś proponujemy światu, by twierdze tworzył z łańcuchów mocno zaciśniętych dłoni, a granice budował tylko z serc - powinniśmy to zrozumieć najpierwsi.

Od redaktora (wymienianego w powyższym tekście):

DROGI Jarku, co to jest Ojczyzna? Przeczytajmy w dowolnym słowniku: "Ojczyzna - kraj, w którym się człowiek urodził, którego jest obywatelem lub z którym jest związany więzią narodową". A więc i twoją, i moją ojczyzną jest Polska. Po prostu. I nie twórzmy nowych definicji, nie rozszerzajmy znaczenia tego słowa. Dobrze? Nie zmienia to faktu, że czuję się obywatelem świata (albo, jakbyś chciał, Obywatelem Świata), ale to jest całkiem inna historia...



 Generuje GazEla