PRZED ZJAZDEM ZHP

Śladami testamentu harcmistrza Stefana Mirowskiego

POSTAĆ Stefana Mirowskiego była i będzie wielokrotnie przypominana, jako jeden z filarów, na którym opierał się moralnie i organizacyjnie nasz ruch i Związek. Skupiły się w niej wszystkie najlepsze cechy człowieka i Polaka: dobroć, odwaga, patriotyzm, mądrość, prostolinijność, lojalność, staranność i wiele, wiele dalszych. Każdy z nas byłby rad, mając choć cząstkę tych walorów charakteru. Pięknie zostały one przedstawione w "Gawędzie o druhu Stefanie", syntetycznej biografii pióra zmarłego w tym roku hm. Mariana Michałowskiego.

POJAWIA się wszakże pytanie, czy, zgadzając się z wizją harcerstwa prezentowaną przez druha Stefana i podkreślając wybitne cechy osobowości Przewodniczącego, realizujemy swoisty testament, jaki nam pozostawił? Jest on zawarty w licznych wypowiedziach i znanym sposobie postępowania, a zwłaszcza w Jego "Stylu życia". Czy zatem rozwijamy Jego ideały, głosimy naukę, staramy się postępować zgodnie z Jego wskazówkami? Czy dzięki Niemu mocniejszy jest nasz Związek i jego oddziaływanie na społeczeństwo, szczególnie na środowiska młodzieżowe?

ODPOWIEDŹ na postawione pytania nie jest jednoznaczna. Z pewnością w ostatniej dekadzie wzmocnienia doznał sam ZHP w swoich strukturach i potwierdzeniu tożsamości. Wracając na tradycyjną drogę swych ideałów - wybrał apolityczność i niezależność od organów rządowych, samorządowych, partii politycznych, organizacji społecznych i religijnych, będąc jednocześnie w centrum wszystkich wydarzeń społecznych, gospodarczych i politycznych. Starał się pokazać walory wychowawcze, popierając i służąc najcenniejszym wartościom, z myślą o wszystkich polskich dzieciach i młodzieży. Pokazał także ten fenomen swojej obecności, jaki cechuje ruch skautowy, a mianowicie działanie na rzecz młodego pokolenia, ale z szerokim udziałem członkowskim dorosłych. Jest zatem ZHP nie tylko stowarzyszeniem dzieci i młodzieży, ale dzieci, młodzieży i dorosłych. Ten fenomen wymaga lepszego wykorzystania w pracy wychowawczej, niż to obecnie obserwujemy.

Z pewnością stale ważne są sprawy wewnętrznego doskonalenia ZHP, jego dalszych przeobrażeń organizacyjnych, statutowych, programowych i innych. W tej wypowiedzi chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewne kwestie zewnętrzne, którym druh Stefan sporo poświęcał uwagi, a które ciągle czekają na rozstrzygnięcie. Dziewięćdziesięciolecie ruchu harcerskiego w Polsce oraz nowy układ parlamentarny i rządowy to dobra okazja, aby na forum Zjazdu ZHP mocno wypowiedzieć te kwestie.

ZA sprawę pierwszoplanową uważam zdecydowane opowiedzenie się w imieniu kilku organizacji pozarządowych, wykonujących zadania publiczne i w tym wspierające zadania państwa, aby została niezwłocznie podjęta poważna praca nad ustawową regulacją ich funkcjonowania. Może to być zapowiadana od lat ustawa o organizacjach pożytku publicznego, albo lepiej, wzorem zaczerpniętym z prawa o stowarzyszeniach z 1932 roku - ustawa o stowarzyszeniach wyższej użyteczności. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że dosyć już jednakowego traktowania wszystkich organizacji społecznych. Trwający od wielu lat proces transformacji w Polsce pokazał, które stowarzyszenia poważnie traktują swoje cele i wyręczają państwo z wykonywania zadań - rękami i entuzjazmem swoich członków. Na czoło z pewnością wysuwa się ZHP, realizując cele wychowawcze. Może zatem oczekiwać stworzenia przychylnej atmosfery dla swej działalności oraz pomocy ze strony administracji rządowej i samorządowej, w sposób niezależny od rozstrzygnięć politycznych. Nie może już być dłużej tak, że Związkowi o blisko stuletnim doświadczeniu każe się na przykład uczestniczyć w przetargach publicznych na organizowanie określonych przedsięwzięć wychowawczych, obozów letnich itp. i udawać konkurencję z różnymi firemkami.

NOWEGO ułożenia wymaga też finansowanie działalności. Głośno trzeba się upomnieć o skromne, ale umożliwiające egzystencję finansowanie podmiotowe. Nigdzie na świecie działalność na rzecz dzieci i młodzieży nie finansuje się sama ze środków zainteresowanych uczestników. Zainteresowane zresztą przede wszystkim, poza dziećmi i ich rodzicami, winny być władze oświatowe, dla których taki sojusznik, jak harcerstwo wypełnia ich własne obowiązki i oczekiwania społeczne. Nie powinno być dłużej tak, że komendanci poszczególnych szczebli harcerskich w pierwszej kolejności muszą szukać pieniędzy na egzystencję swoich jednostek, aby móc realizować program wychowawczy, na który też trzeba zarobić. Działalność zarobkowa stowarzyszeń może wspomagać ich pracę wychowawczą, co w ZHP miało zawsze miejsce, ale nie może decydować o ich istnieniu. To nie organizacja hobbystów ani izba gospodarcza lub stowarzyszenie zawodowe, które ze składek, co oczywiste, pokrywa koszty zrzeszania się i bronienia interesów grupowych. Myślę, że kluczem do właściwej formy finansowania mogłaby być sugerowana ustawa o stowarzyszeniach wyższej użyteczności.

WRESZCIE, wśród spraw najpilniejszych nowego ułożenia wymagają relacje z administracją oświatową, począwszy od MEN. Sądzę, że czas jest najlepszy, aby przedstawić problem, znanej ze zrozumienia idei ruchu harcerskiego nowej minister Edukacji Narodowej. Wystarczająco wiele złego stało się w minionej dekadzie przez odwrócenie się szkół od ZHP. W zbyt wielu przypadkach problem działalności harcerskiej stał się w latach dziewięćdziesiątych "prywatną sprawą" działaczy harcerskich. Trudno ukryć zdziwienie, że w dobie coraz większych kłopotów wychowawczych rodziców i szkoły, wręcz swoistej klęski wychowawczej w szkołach podstawowych i średnich, odtrącono, zwłaszcza odgórnie, pomoc wychowawczą w postaci silnych zastępów, drużyn i szczepów harcerskich. Jako groteskowe można uznać żądanie w niektórych szkołach odpłatności za udostępnienie pomieszczenia na izbę harcerską lub zamienianie jej na miejsce działalności komercyjnej, zaniechanie opieki pedagogicznej nad drużyną harcerską, a najlepiej pozbycie się jej w ogóle ze szkoły! Ileż mamy takich przykładów! Gdzie się podział etos dyrektora szkoły i nauczyciela-wychowawcy, którym powinno zależeć na dobrej drużynie i coraz liczniejszym, silnym Związku. W szkołach państwowych jest tak samo źle, jak w licznych dzisiaj szkołach prywatnych, w których o harcerstwie prawie nie słychać! Należy więc i w tej sprawie bić na alarm, oczekując całkiem nowego, nowoczesnego spojrzenia władz państwowych i samorządowych na zasłużonego dziewięćdziesięciolatka. Musi to być jednak spojrzenie propaństwowe - w przyszłość, bo historia i doświadczenie Związku Harcerstwa Polskiego to podstawowy kapitał zaufania, który może być jeszcze pomnażany przez wiele dziesiątków lat. Pod warunkiem wszakże, że będzie się umiało ten kapitał wykorzystać, pozyskując do wspólnej działalności wychowawczej młodych ludzi, dając im satysfakcję z czynienia dobra. Konieczne jest stworzenie szerokiego frontu wychowawczego rodziny, szkoły, Kościoła i stowarzyszeń wychowawczych, którym przewodzić może z powodzeniem Związek Hrcerstwa Polskiego. Daliśmy temu wielokrotnie dowód, zwłaszcza przez takie wspaniałe postacie, jak hm. Stefan Mirowski. Spróbujmy uczynić to, o czym napisałem, także w imię Jego Pamięci. Myślę, że wtedy choć w części uznałby swój testament za wykonany.

hm. Wojciech Katner

Łódź

POWYŻSZA wypowiedź była pomyślana na seminarium zorganizowane w czasie zebrania Rady Naczelnej 13 października br. Zostało ono poświęcone hm. Stefanowi Mirowskiemu w 5. rocznicę śmierci. Słowa uznania należą się trójce referentów (hm. Tomaszowi Katafiaszowi, hm. Pawłowi Ambrożewiczowi i hm. Wandzie Czarnocie) za przybliżenie postaci druha Stefana i Jego wizji harcerstwa. Szczególnie wzruszające było wystąpienie druhny Wandy, która przedstawiła kolejne dni dochodzenia drogiego Stefana do decyzji o przyjęciu obowiązków Przewodniczącego ZHP. Każdemu z nas - uczestników tamtych wydarzeń - stanęła przed oczami historia sprzed ponad dziesięciu lat. Pojawił się swoisty bilans dokonanych wówczas wyborów i losów harcerstwa ostatniej dekady XX wieku.



 Generuje GazEla